PD

Piątek, 15 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Gdybym, przedwczoraj zdecydował się dotrzeć do pracy busem, to nici by były ze zwiedzania Kołobrzegu na dwóch kółkach, a tak na spontana udało się rower na pakę wrzucić i wczoraj ukręciłem nieco kilometrów po okolicy.

:Pobudka 7:30, poranny prysznic, śniadanko i krótki spacer na plażę nacieszyć wzrok jeszcze Bałtykiem. Wyjątkowo od rana słoneczna pogoda, aż się nie chce jechać dalej.

Pakujemy zabawki, odpalamy Trafika i jedziemy do Trójmiasta. Tam zrzutka dwóch foteli i autostradą zjazd do bazy. Na firmie melduję się coś po 20:00. Delikatnie padało na wysokości Sarnowa, ale jak się już doturlaliśmy na firmę to było znośnie. Przebieram się znów w rowerowe wdzianko i kręcę przez Centrum, Dańdówkę do Zagórza. Jutro jak pogoda dopisze trochę kilometrów się zrobi.

SELFIE TWO NA POŻEGNANIE Z MORZEM

Baltic bike road - z rowerem na delegacje.

Czwartek, 14 kwietnia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria wycieczki
Wczoraj rowerem do pracy. Na bazie pada propozycja, co bym ze sobą rower wziął na trasę. Dwa razy nie powtarzają,a Meridian ląduje w trafiku na pace. Środa kilometrowo zakończona tylko dojazdem na Morawę.
Dziś większość dnia spędziłem w Kołobrzegu. Uporawszy się z serwisem wanien z hydromasażem pod wieczór wiedząc, że jeszcze do rana tu zostajemy wskakuję na rower i jadę zaaplikować sobie porządną dawkę jodu. Niezbyt ciepło tutaj, ale odpuścić było by wstyd.
Na rozruch kręcę się trochę po mieście przypominając sobie obraz miejscowości z czasów jak jeździłem na kolonie i przy okazji analizuję jak się tu jeździ po ścieżkach rowerowych. Potem po lekturze broszury informacyjnej rozmyślam czy polecieć sobie do Dźwirzyna, czy do Ustronia Morskiego. Wybór padł na to drugie. Krajową 11, kręcę wytrwale pod wiatr, aż docieram do punktu zwrotnego. Odbijam do centrum, skąd dalej pod plażę, aby wskoczyć na rowerową R 10. Nią też wzdłuż linii morza powracam do Kołobrzegu. Jeszcze tylko pętelka pod latarnię morską i zjazd do hotelu. Jutro Trójmiasto i powrót do domu.

MERIDIAN NA KOŁOBRZESKIM TERENIE


MOŻE SOBIE CZOŁGA KUPIĘ :d


SELFIE NA PLAŻY W USTRONIU MORSKIM


W JEDNĄ STRONĘ KRAJÓWKĄ POD WIATR, POWRÓT PRZYJEMNIEJSZĄ R10 


ZDECYDOWANIE PRZYJEMNIEJSZĄ


POMNIK ZAŚLUBIN Z MORZEM


DZIEŃ DOBIEGŁ KOŃCA - NA ZAKOŃCZENIE LATARNIA I POWRÓT DO HOTELU

DP

Środa, 13 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Wyjazd z domu 7:30. Dziś ruszam z sakwami, bo uszykował się wyjazd na parę dni i przyszło trochę ciucha ze sobą zabrać.
Na bazie przebierka w cywil ciuch i w drogę.

Wymiana korby i testowy trip po okolicy

Wtorek, 12 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja, serwis
Po czterystu kilometrach od wymiany pozostałych części napędu wreszcie, gdy stan konta się podniósł, przyszła pora na wymianę ostatniego elementu. Wczoraj w Meridzie nie mieli dla mnie czasu, to dziś jak się z domu wygrzebałem skorzystałem z usług Zagórskiej filii Olimpijczyka. Zakupiłem nową KORBĘ i przy okazji na miejscu dokonaliśmy jej zamiany, do tego wymianie uległy PEDAŁY oraz SUPPORT.

Koło 18:00 udaje mi się młodego wyciągnąć na rower i ukręciliśmy nieco kilometrów co by sprawdzić czy wszystko gra jak należy.
Z Zagórza żwawym tempem gonimy na Wygodę. Po drodze prześcigamy się z jednym króliczkiem. Gdzieś się jednak nam stracił jak Waldkową posesję minęliśmy. W Wygody przedostajemy się na Mysłowice, tam bokami dokręcamy na Hubertusy, rundka po Stawikach i przez Centrum wracamy na Zagórze. Na powrocie delikatnie pokrapuje. Testy przeszły pozytywnie. Teraz można śmigać na pełnym gazie. 

DPD i nadprogramowe spotkanie klubowe

Poniedziałek, 11 kwietnia 2016 · Komentarze(2)
Kategoria praca
Pogoda mało zachęcająca do wstawania, ale mimo to trzeba było się zmobilizować i 4 litery podnieść z wyrka.
Ogarniam się i o 8:00 wyjazd z domu. Rześko, ale przyjemnie się kręciło. Wedle licznika 7 stopni na plusie.


W trakcie dniówki jedni się pytają o potwierdzenie - inni się dowiadują o spotkaniu. Jeszcze przed 16:00 opuszczam bramy firmy i kieruję się w kierunku Centrum Sosnowca. Korzystając z chwili zakręcam do Plastów, zobaczyć czy chłopaki z serwisu Meridy są czasowi i wymienią mi korbę. Jak się mogłem spodziewać sezon przeglądów rozpoczęty i mają urwanie głowy. Chyba będę sam musiał wymienić.

Dochodzi 17:00 zmieniam lokal i przedostaję się do Oddziału. Spotkanie w mniejszym gronie, bo przybyli najbardziej zainteresowani.
Omówienie najbliższych wypadów przeciąga się do 19:00. Najważniejsze w końcu udaje się ustalić.

Że mam jeszcze chwilę czasu jadę odprowadzić Limita do Psar. Krótka wymiana zdań na koniec i każdy w swoją stronę. Odbijam na Sarnów i następnie przez Preczów, Pogorię 4 i 3 docieram do Centrum DG, Przy PKZ wpadam na Henia Muchę, ale każdy w locie więc tylko cześć cześć i jadę już na kwadrat.

NA P4 BRAMKI NA JAZIE JUŻ OTWARTE.

DPND

Piątek, 8 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
ICM  zapowiadał, że popołudnie na zielono i przyjdzie mi do domu w deszczu wracać. Mimo to się decyduję na ekologiczny środek transportu. 
Nim startuję w radio słyszę, że wiatr dziś z północy wieje. Hmm myślę sobie jak to prawda to będzie się dobrze śmigało z wiatrem do pracy.

Ubieranko stosownie do pogody i startuję dziś w oknie startowym 7:35. Komunikat widać prawidłowy, bo jak tylko wskoczyłem na trasę przy Makro od razu poczułem lekkość w jeździe i znikomy opór. Od razu duży blat i mimo zapasu kręcę na pełnym gazie.
W efekcie, gdybym specjalnie nie zwolnił na Stawikach pewnie bym nową czasówkę ukręcić.

W tą stronę udało się całkiem na sucho dojechać. Z resztą cały dzień bezdeszczowy był. 
Z bazy wybywam po 15:00. Do kolejnej setki brakuje jakieś dwadzieścia km to czynię delikatny objazd do domu.

Początek przez Morawę do Stawów Hubertus, gdzie montuję się  na czerwony szlak, którym to docieram pod Magnetti. Następnie równoległą terenową ścieżką do Watta docieram na Pawiak, gdzie wpadam na zielony szlak do Juliusza. Jak już tam dotarłem poleciałem na Kazimierz, gdzie utknąłem na kilka godzin u Pana P. Gadka szmatka, a za oknem noc nastała. Zbieram się do pionu i przez Staszic w strugach deszczu kręcę na Zagórze. 
Ah ten wiosenny ciepły deszcz. Sama przyjemność jazdy.

DPD

Czwartek, 7 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Pogody niepewne, ale decyduję się na jazdę rowerem do pracy - najwyżej zmoknę w drodze powrotnej.
Wyjazd 7:45. Lekko poza oknem startowym i nieco trzeba było mocniej depnąć na pedały. Z 3 minutowym spóźnieniem docieram na bazę. Trasa spokojna, chodź jak na czwartek to spory ruch na drodze.

Dniówka nieco mi się wydłuża z racji nadprogramowych dostaw, przez co dopiero po 19:00 przyszło mi kręcić do domu.
Jak krążyłem w aucie to gdzieniegdzie na deszcz się łapaliśmy. Całe szczęście, że na powrocie sucho.

Powrót dziś przez Stawy Borki i Stawiki, po czym przez Park na Kresowej przebijam się pod rondo na Piastów i przecinką przez Grabową i Smutną (koło cmentarza czterech wyznań) ląduję na Gospodarczej. Przelot przez Akademiki i mam zbijać na Chemiczną, a tu spotykam piechurów Patyka z Aną i Grzesia. Chwila pogaduch i śmigam dalej. Na przejeździe przy Fakopie znów przyszło mi kolejne 15 minut stracić przy zamkniętym szlabanie przepuszczając 3 pociągi. IC, KŚ i Czeskiego pośpiecha.
Następnie przez Północną i Zuzanny docieram na Mec i zjazd do Centrum Zagórza na kwadrat. Na finiszu drobne krople deszczyku z nieba. Poza tym przejazd na sucho. 

Rekreacja z Krzyśkiem

Środa, 6 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dziś spokojnie przez przytupu jadę się nieco po rozruszać gnaty po wczorajszej setce.
Koło 16:00 zdzwaniam się Krzyśkiem, z którym to wczoraj nie udało się zgrać, na wspólne kręcenie po pojezierzu dąbrowskim.

Półgodziny później zjeżdżamy się przy cafe mobilu. Rundka wokół trójki i asfaltem po P4 po czym odbijamy na wał wzdłuż Przemszy i kręcimy do Będzina, a tam na ścieżkę i prosto do Centrum Sosnowca. 

Pod PTTK-iem się żegnamy Krzysiek na kwadrat, a ja na chwilę do Oddziału i również wzdłuż 3 Maja śmigam do domku. 

Koniec śródtygodniowego weekendu i jutro kurs na Morawę.

Stówka sezonowa po raz pierwszy - czyli samotne śląsko-zagłębiowskie terenów objeżdżanie

Wtorek, 5 kwietnia 2016 · Komentarze(3)
Kategoria rekreacja, wycieczki
W końcu taki dzionek, że mogłem sobie na nieco większy kilometraż pozwolić. Korciła mnie 2-setka, ale jakoś jeszcze cierpię na lenia i walczę z poduchą do 10:00. 
Wreszcie, gdy Martyna wraca z rehabilitacji poduszka sobie odpuszcza i łapię pionizację. W głowie burza i kombinuję, gdzie to się wybrać. Mapa w rękę i dumanie, gdzie to bym się mógł poszwendać. 

Na obiadek solidna porcja energii, akumulatory załadowane i po 14:00 dopiero dosiadam Merdiana i w drogę.
Pogoda słoneczna i to sezon na krótkie gatki rozpoczynam, góra jeszcze z cienkim, ale długim rękawem. Na tą stronę do wieczora będzie już chłodniej. Długie gatki rezerwowo do plecaka i lecim, gdzie koła poniosą.

Punkt pierwszy pętli Śląsko-Zagłębiowskiej zaczynam od dojazdu do Galerii Elektrownia w Czeladzi, gdzie podbijam sobie książeczkę Szlaku Zab. Techniki. Kręci się przyjemnie. Po zwiedzeniu ekspozycji dzwoni Krzysiek, czy jestem czasowy i śmigam gdzieś na rower. Po konsultacji i krótkiej wymiany pomysłów marszruty decydujemy się, że każdy jedzie w swoim kierunku.
Z Czeladzi trzymając się zagłębiowskiego brzegu rzeki Brynicy kręcę przez Wojkowice, Bobrowniki i Dobieszowice do Wymysłowa na zaporę Jeziora Świerklaniec. W Bobrownikach wyprzedza mnie dwóch kolarzy na szosach, siadam im chwilę na ogonie, ale na podjeździe sukcesywnie mnie odstawiają. Z kolei w Dobieszowicach krótki pitstop przy zabytkowym dworku w którym mieści się Urząd Stanu Cywilnego i Dom Kultury, z myślą złapania jakieś pieczątki z obiektu.
Na tamie przecinam Brynicę( granicę) i wjeżdżam na obszary śląskie. Docierając do Piekar kieruję się do głównego punktu mojego spontanicznego wypadu popołudniowego czyli Kopca Wyzwolenia. Jakoś myślałem, że to dalej, a tu na liczniku dopiero 40 km tyle co przekroczyłem. 
Funduję sobie nieco dłuższą przerwę podziwiając panoramę okolic. Ku zdziwieniu całkiem dobrze widoczna była będzińska Łagisza. Rzut okiem na mapkę i ruszam dalej. Dnia jeszcze trochę zostało, to zapuszczam się dalej na zachód. Przedzieram się przez Księżą Górę do Radzionkowa i dalej do Bytomia pod Stok Narciarski w Dolomitach. 
Kręcę się chwilę po okolicy stoku i powoli zbieram się drogę powrotną do domu. Korciło mnie jeszcze dotrzeć do Parowozowni Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, ale to zostawię na sezon jak zaczną kolejki jeździć na trasie Bytom - Miasteczko Śląskie.
Powrót na Stroszek i wzdłuż krajowej 11 kręcę do Centrum Bytomia. Rzut okiem co tam na Rynku słychać, po czym cała naprzód i śmigam do Chorzowa. Spoglądam jak tam idą prace przy remoncie terenu przy Estakadzie i udaje się do Parku Śląskiego. 
Przyodziewam się w długi spodzien. Na liczniku już przyzwoity dystans. By być pewnym, że setkę przekroczę kręcę sobie jeszcze pętlę wokół Parku i już bez zagięć ścieżką wzdłuż Chorzowskiej docieram pod Nowe Muzeum Śląskie. Stamtąd zjazd na Bogucice i przez Dąbrówkę docieram do Milowic, gdzie znów przecinając Brynicę wracam do macierzy. Przez Piastów i Śródmieście zjazd do Zagórza. Na wysokości Plejady dostrzegam palącą się trawę na skarpie. Rowerzysta którego spotkałem na miejscu już zdążył Stażaków powiadomić, czekamy chwilę na przyjazd jednostki gaśniczej i jak już dojechali spokojnie opuszczamy teren i każdy w swoim kierunku. Docieram na kwadrat. Rzut okiem na licznik, a tam idealnie 101 km ukręcone. Sporo kolarzy i ludzików na trasie spotkane. Wakacje czuć było w powietrzu. 

NO W KOŃCU TU DOTARŁEM



GENERATOR WANDA Z 1903 R.


ZABYTKOWY DWOREK OBRONNY W DOBIESZOWICACH Z XVII W.


"GRANICA" BRYNICA W WYMYSŁOWIE


LEŚNA RAJZA - INNYM RAZEM


JEST I ON - KOPIEC WYZWOLENIA


PIEKARY ŚLĄSKIE


SAMOJEBKA Z DOLOMITÓW


WIECZORNY POWRÓT DO MACIERZY


DPD i pozimowy rozruch Julki

Poniedziałek, 4 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Poniedziałek - dzień targowy i pora z rana udać się do pracy. Śniadanie i 7:30 startuję. Trasa standard - bez większych ekscesów.

Wyjątkowo na Morawie czas szybko upłynął i nim się obejrzałem już po 16:00. Zrzucam z siebie nadmiar porannego odzienia i lekkim zakolem przez Stawy Hubertus, Naftową, Park Sielecki i Kombajnistów wracam na kwaterunek.

Przerwa obiadowa i po 19:00 umówiłem się z drugim Marcinem G. na P3 przy molo na wieczorne kręcenie po okolicy. Akurat wieczór ciepły to i się Martynka zdecydowała uruchomić swoją Julkę po zimowej przerwie.

Docieramy na P3 jeszcze przed czasem i żeby nie marnować czasu robimy z Martyną rundkę po bieżni. Na Piekle z przeciwka przemknął Krzychu jadący w tunelu za kol. Darkiem. Kawał chłopa to leci się jak za tirem. Bez postojów tylko machnięcie rączką i każdy w swoim kierunku. Wracamy pod molo i zaraz za nimi dociera drugi Gozdek. :D. Toż to prezesowa narzeczona miała twix'a.
Już się zdążyło ściemnić, a tu Marcin rzuca propozycje objazdu czwórki. Dwa razy nie trzeba powtarzać. 
Z trójki odbijamy przy kręgu grillowym na P4 i kręcimy najpierw asfaltem, potem zjazd w teren. Odpuszczamy pełny wariant jazdy lasem i kręcimy do Antoniowa na skrzyżowanie. Stamtąd już asfaltem na Piekło i zjazd na P3. Chwila oddechu i kręcimy na Zagórze. Pod kwadratem, żegnamy się z Marcinem, który już samotnie dociąga do Centrum, a my zjazd do domku.