DP

Wtorek, 26 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Za oknem jeszcze więcej Słońca, ale strasznie mylnego. Weryfikuję temperaturę idąc do piekarni. Przyodziewam pełne rękawiczki, komin i polar i 7:10 ruszam na bazę. Na miejscu szybka przebierka, rower na magazyn, a ja do iveco i jazda na dwudniową trasę.

DPD PTTK D

Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Po 3 dniach aktywnie spędzonych na rowerze, nie wliczam tu niedzieli, która minęła na totalnym chilloucie zbieram się na 7:00 do pracy.

Trochę się przeliczyłem z ubiorem, bo gdy wyskoczyłem o 6:40 z domu od razu poczułem momentalny spadek temperatury. Wracać na górę po nieco cieplejszy odzień nie chce mi się wdrapywać to od razu wrzucam duży blat, by podnieść sobie ciśnienie. Jak już temperatura ciała wskoczyła na odpowiedni poziom to nieco odpuściłem tempo. Na bazę docieram o czasie, a licznik zeznał, że w powietrzu ok. 2 stopnie Celsjusza
Po pracy nawijka do domu po sakwę i dodatkowe przyodzienie w postaci kołnierza oraz pełnych rękawiczek. Odpoczniwszy trochę po 17:00 kręcę do Będzina, gdzie umówiłem się z wracającym z pracy Krzyśkiem. Zjeżdżamy się na Małachowskiego. Wspólnie śmigamy na Legionów, gdzie u Krzycha zasiadam na ciepłą herbatkę. Przy okazji odbieram fakturę za nasze klubowe wdzianka. Żegnam się z Krzyśkiem i śmigam do Oddziału uporządkować papiery po dwóch dużych imprezach. Zebranie dziś odwołałem, bo jakoś nie było za dużo spraw do przegadania, przez co mogłem w spokoju sobie popracować.

Wracając na kwadrat jeszcze zakręcam do Parku Harcerskiego zobaczyć na własne oczy big konewkę, a prezentuje się ona tak. 


Rajd Kraków - Trzebinia 2016, dzień 2.

Sobota, 23 kwietnia 2016 · Komentarze(2)
Kategoria wycieczki
Chcieli Prezesa załatwić, poranek jak i pół nocy ciężko wspominam, jeszcze nad ranem ten kac morderca. Im człowiek starszy tym głupszy. Ale cóż life is brutal, trzeba było doprowadzić się do ładu składu, choć nie było to łatwe. Wskrzeszony po magicznej tabletce od Domina i prysznicu wracam na piedestał. Nawet grupa zdyscyplinowana, punkt 9:30 zbiorowe grupowe foto, Darek daje komendę do odjazdu i ruszamy nad Zalew w Kryspinowie, gdzie w tym roku rozpoczyna się 13 edycja Rodzinnego Rajdu Kraków - Trzebinia. Na miejscu jesteśmy dwie godziny przed startem. Po krótkim zamieszaniu dezorganizacyjnym udaje nam się odnaleźć namioty organizatora, udajmy się zapisać i pobrać pakiety startowe. Do startu sporo czasu jeszcze, więc udajemy się na popas do pobliskiego lokalu gastronomicznego. W międzyczasie docierają do naszej dochodzącej do siebie paczki Dominik, Ela z Jarkiem oraz Henryk.
Na kwadrans przed 12:00 udajemy się na linię startu - startu na którym debiut mają nasze klubowe wierzchnie odzienia. Jak zwykle rajd cieszy się dużym powodzeniem i na start zjechało się ponad 2 tysiące cyklistów. Są lokalni, ale jest też spora grupa znajomków z Teamu Jaworzno, Olkusza, Katowic, Chrzanowa. Wybija południe i rusza, powoli rusza ten zbity peleton.  Dzięki jednolitym strojom łatwo nam się odnajdować w tłumie i trzymać się większą grupą aż do mety. Nawet jak na podjazdach gdzieś się poszatkowaliśmy, to za chwilę, gdzieś na trasie czoło czekało na resztę składu. Tak też pokonując 40 km trasę przez Kryspinów, Cholerzyn, Mników (w tym urokliwą Dolinkę Mnikowską), Czułów, Baczyn, Frywałd, Rudno oraz Puszczę Dulowską w towarzystwie ekipy z Jaworzna i Olkusza docieramy wspólnie na metę zlokalizowaną na terenie Pałacu w Młoszowej. Po rozdaniu nagród około 16:30 już poszatkowaną ekipą kręcimy w kierunku Sosnowca. Jeszcze do Trzebini udaje się jakoś razem trzymać, ale zbliżając się do autostrady widzę, że Martyna zaczyna mi zostawać z tyłu po czym informuje o bólu kolana, który strasznie ograniczył jej wydolność do jazdy. Ekipa śmiga dalej, a my w dwójkę spokojnie kręcimy nieco wolniejszym tempem do Chrzanowa. Krótka przerwa regeneracyjna i powoli przedostajemy się do Jaworzna, gdzie na granicy miasta wpadamy na Kota, Grzesia i Marka. W piątkę trzymając się krajowej 79 docieramy pod Fasion House. Współtowarzysze jadą dalej, a ja z Martyną odbijam na parking, gdzie czekał na nas już Adam. Julkę i Martynę odstawiam do auta i samotnie śmigam jednośladem do domku. W tą stronę trochę deszczykiem postraszyło, ale udało się na sucho dotrzeć.
Wypad jak najbardziej można zaliczyć do udanych.

KLUBOWO - JEDNOKOLOROWO. TA ZBIORÓWKA TO CHYBA U KAŻDEGO KLUBOWICZA SIĘ ZNALAZŁA.


OKO PREZESA WSZYSTKO DOJRZY "MALINOWE HOTELE" NASZEGO SKARBNIKA, A MY W FORCIE SYPIAMY:d
   

ZAJADAMY - COŚ SIĘ TA GROCHÓWKA NIE SPRAWDZIŁA, BYŁO MAŁO PALIWA NA POWRÓT.



Rajd Kraków - Trzebinia 2016, dzień 1

Piątek, 22 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Ciężko było z ustawieniem grafiku, co bym się mógł po raz kolejny uczestniczyć z moimi klubowiczami w integracyjnej imprezie połączonej z rajdem Kraków-Trzebinia jako symbolicznego rozpoczęcia rowerowego sezonu turystycznego. 
Co jak co, w porównaniu z rokiem ubiegłym jakoś łatwiej z tym poszło, piątek już miałem wolny i to bez wypisywania urlopu. Jedynie nie za różowo zapowiadała się aura na weekendowe rowerowe wojaże, ale jak się okazało nie było tak źle i w końcu klątwa opadów deszczu w trakcie do Krakowa się nie sprawdziła. Było chłodnawo, a kropli deszczu to z lupą szukać.

Podzieliwszy się w mniejszych grupkach od rana do wieczora 22-osobowa załoga docierała do zamiejscowego klubowego szańca - fortu 39.
Pierwsza ekipa pod przewodnictwem Darka wystartowała z Mysłowic. 
Depcząc im po szprychach, ja z moją załogą w osobach przybocznej i zawsze mnie wspierającej Prezesowej, Kocurkiem i Maćkiem wystartowaliśmy chwilę przed południem. Limit z Patykiem, kręcili gdzieś w obwodzie, a na koniec ruszyli ci co ich do 15:00 przytrzymała praca.

Nieco zakosami, przez Maczki, Sosinę, Geosferę, Centrum Jaworza, Byczynę prowadzę moją grupę do Rynku w Chrzanowie. Zasiadamy na popas. Łączność z grupą z Mysłowic i śmigamy dalej. Prowadzenie do Puszczy Dulowskiej przejmuje Maciek. Wpadamy na zielony szlak rowerowy, którym to docieramy pod Zalew Chechło, skąd już wpadamy do Puszczy. Przyjemna szeroka szutrowa droga leśna doprowadza nas pod Kopuły Alweria Studio - dawnej siedziby RMF-u. Objeżdżamy Zamek Tęczyn w Rudnie i trzymając się czerwonego szlaku przemierzając Tęczyński Park Krajobrazowy docieramy do Frywałdu. Sugerując się podpowiedzią Maćka spojrzawszy na mapę kierujemy równoległymi drogami wzdłuż A4 do Morawicy, zaliczając dość intensywny podjazd do Brzoskwinki i dla równowagi zjazd z Chrosnej prosto do Morawicy. Następnie udaliśmy się do Cholerzyna, gdzie nastąpiła kolejna łączność z grupą Darka i korzystając z okazji w Lorka dokonujemy zakupów na dzisiejszą wieczorną integracyję. Z zaopatrzeniem już prosto przez Kryspinów do Olszanicy - do puntu docelowego. Jak się spodziewałem, ekipa Darka jeszcze zwiedzała okolicę, a my dotarliśmy pierwsi. Rozlokowujemy się i czekamy na resztę. Z upływem godzin meldują się pozostali klubowicze. Przydziały obowiązków, odprawa na dzień jutrzejszy i grillowanie do późnej nocy. Oj się działo.

NA ZIELONYM SZLAKU


ALE TEN NASZ DOMINO SKRYTY - MYŚLAŁ, ŻE SIĘ NIE WYDA, ŻE BIZNES PROWADZI.




DPD - dopinanie szczegółów piątkowego wyjazdu

Czwartek, 21 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś nieco później do pracy, ale mimo to wstaję dość wcześnie. Chwilę przed 7:00 dociera Limit do mnie na kwaterę odebrać koszulki klubowe. Krótka wymiana zdań i Limit drałuje w kierunku Zajezdni, a ja rozpoczynam szykowanie do pracy.

Startuję gdzieś koło 8:45. Przelot przez miasto nawet bezproblemowy. Zatrzymuję się na chwilę w Oddziale, zostawiając koszulki dla Staszka, Eli oraz Grześka po czym docieram na Morawę. 

Po pracy znów do Oddziału przygotować formalności na weekendowy wypad do Krakowa. Uporawszy się ze wszystkim śpiesznie kręcę przez Dańdówkę, Browar, Porąbkę, Kazimierz, Strzemieszyce do Kosmy na Łosień. Do Kosmodomu jednak nie docieram, bo akurat Kosmacze musieli jeszcze pojechać na shopping i żeby moja gonitwa nie poszła na marne, Monia samochodem wyjechała mi na przeciw. Wpadamy na siebie na DW 790. Wymiana barterowa, Monia mnie diengi i klocki hamulcowe dla Pawła, a ja jej znaczek i potwierdzenie zapłaty składki klubowej. Zamieniamy kilka jeszcze zdań i każdy w swoją stronę Monia z Tomkiem na zakupy, a ja ustawiam azymut Zagórze i kręcę na kwadrat. 
Powrót przez Tworzeń, Laski, Osiedle Kasprzaka, następnie odbijam w kierunku WORDU i dalej 11 Listopada docieram pod Auchan (dawny Real) przy DK 94. Stamtąd zjazd na Starocmentarną wylatując przy hali EXPO, skąd zwrot na osiedle. Jutro wolne, więc na spokojnie można za dnia ruszyć do Krakowa. 

DPD - koszulki klubowe dotarły

Środa, 20 kwietnia 2016 · Komentarze(2)
Kategoria praca
Dziś wyruszam wcześniej niż zwykle. Budzę się to za oknem jeszcze półmrok 4:50. W ramach rozbudzenia z buta do piekarni po świeże bułeczki na trasę.

Po lekkim śniadaniu 5:45 ruszam z domu. Słońce powoli wynurza się znad horyzontu tworząc bajeczne kolory na niebie. Jak na złość azymut mam inny i ciężko oglądać wschód za plecami. Na drodze praktycznie pustawo. Jakieś zaplątane pojedyncze samochody. 
Na bazie przebierka i w drogę. Obszar dostaw ciekawy krajobrazowo - Mszana Dolna, Limanowa, Nowy Sącz.

Powrót na bazę ok. 17:00. Zmiana odzienia i kręcę do Krzyśka odebrać koszuli swoją i połowicy. Akurat jestem jednym z ostatnich co mogli dotrzeć. Na klatce mijam się z Pawłem, Arturem i Michałem. W międzyczasie dotarli również Ela z Jarkiem, Grzesiek i drugi Paweł. Z Krzyśkiem ustalamy jeszcze szczegóły wyjazdu do Krakowa. Głównie ustalanie kto z kim i o której dotrze w piątek na fort.

Dogadawszy szczegóły zbieram jeszcze ze sobą koszulki dla Limita oraz Waldka i wracam przez Wawel i Kukułek na Zagórze.

DPZD

Wtorek, 19 kwietnia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria praca
Spać, wstać i znów do pracy. Eh. O dziwo nawet mi się dobrze dziś wstało. 
W kościach czuję, że nie zbyt ciepło na dworze. Z resztą jak tylko na balkon się wydostałem od razu zdecydowałem o zarzuceniu na siebie jeszcze jednej warstwy.

Startuję w oknie startowym 7:40. Od razu podkręcam tempo, by się zagrzać. Samochodziarzy dziś sporo na drodze, mimo to jakoś na siebie dziś nie nerwujemy.

Na bazę docieram na punkt 8:00. 

W przerwie śniadaniowej, wykorzystuję chwilę i kręcę do PTTK zapłacić składkę za Kosmę i zaraz po tym wracam na bazę.

Po pracy trzymając się DK 86 i potem 94 docieram do Auchan'a robiąc drobny zakup akcesoriów do roweru (zestaw imbusików, klucz do ściągania korby, dętkę oraz bonus dla Martynki - nowy licznik. Następnie przez Józefów kręcę na kwadrat. Przebierka, wrzucam coś na ruszt i kierunek basen na Żeromie - zażyć nieco innej aktywności z której dość dawno korzystałem. 

DPOD - poziom 2 k km przekroczony

Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś nie śpiesznie szykuję się do pracy. Spoglądam na ICM co on tam wróży na najbliższe godziny. Nie wygląda to zachęcająco, mimo to widząc, że nie pada wskakuję na koło i ruszam na Morawę. Na bazie melduję się chwilę po dziewiątej i od razu nawał zajęć. Uporawszy się ze wszystkim po 15:00 zbieram się w drogę powrotną. 

Pogoda się unormowała więc pomyślałem co by się gdzieś na dzielni pokręcić. Na rozgrzewkę przelot do Oddziału podrzucić karty zgłoszeń na Krasnobród. Następnie kieruję się na Pogoń, gdzie wpadam na ścieżkę i kręcę do Będzina. Na wysokości Wisienki wpadam na singielek wzdłuż Przemszy i jadąc wałami pod prąd rzeki docieram do dąbrowskiej Pogorii 4. Przy kręgu grillowym przeskakuję na bieżnię i czynię sobie objazd zbiornika. Zwrot na Zieloną i kręcę na Mydlice podrzucić jedną przesyłkę. Na zakończenie przejazd przez Park Hallera i zjazd do Zagórza.

Z dzisiejszych wojaży przyuważyłem kilka zmian na wałach:
1. Dawny singielek nieco się poszerzył, ale nawierzchnia strasznie pofałdowana i kiepsko się tam jechało.


2. Widok z innej perspektywy. Praktycznie do jazu jest szeroko.


3. Przyłapany łabędź na wysiadywaniu jajków.


4. Holiday Inn z nieco innej perspektywy.

DPD

Niedziela, 17 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Po powrocie z nocnej eskapady w Jaworznie szybko spać i 6:30 zbieram się na do pionu. Godzinę później z załadowaną sakwą kręcę na Morawę. 
Na bazie przesiadka do czterech kółek i jazda na ostatni dzień targów budowlanych do Bielska.

Po spakowaniu firmowego stoiska powrót na bazę i zjazd jednośladem do domu.

Zlot Oddziałów PTTK w Chorzowie i na deser Night Biking w Jaworznie - plus 100 po raz drugi

Sobota, 16 kwietnia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria wycieczki
Jutro do pracy trzeba wcześnie wstać, a późno się wróciło, więc dziś tylko dane, a jutro nieco szersza opowiastka.

EDIT:

Pierwszą propozycję z klubowego kalendarza można odhaczyć za zrealizowaną. Przed wyjazdem do Kołobrzegu dopiąłem ostatnie szczegóły związane z wyjazdem klubowym do Chorzowa na Zlot. Darka mianowałem za głównodowodzącego, bo sam nie wiedziałem czy zdążę do soboty wrócić.

Jednak się udało wrócić na czas i mogłem dołączyć do wesołej ferajny. Droga powrotna była nieco męcząca i ciężko było mi się zebrać o 7:30 na zbiórkę pod fontannę. Z resztą z rana musiałem nieco ogarnąć w domku i dołączyłem do grupy dopiero na mecie Zlotu - w Chorzowskim Skansenie. 

Dawno mnie tu nie było. Po zwiedzeniu obiektu i posileniu się grochóweczką, chwilę jeszcze w spólnym gronie ustalamy szczegóły kolejnego wypadu - Rajdu Kraków - Trzebinia.

Nim wybiła 16:00 dzielimy się na dwie grupy. Ci co nie mieli więcej czasu pokręcili w swoich kierunkach, a resztą ekipy - Pawłem, Michałem, Darkiem, Arturem, Marcinem, Waldkiem i Grześkiem kręcę do Jaworzna na nocne kręcenie w ramach ichniego NIGHT BIKINGU. Mamy jeszcze trochę czasu, więc z Parku Śląskiego przez Tauzen, Załężę, Hałdę Załęską, Ligotę i kawałek Brynowa prowadzę grupę na popas przy stawie Janina. Mijając autostradę dostrzegam dość niepokojące granatowe chmury zagrażające naszemu nocnemu hasaniu. Całe szczęście chmura poszła gdzieś bokiem, a my do później nocy mieliśmy pogodne niebo. Z opisu Limita wynika, że to on przyjął na klatę chmurę i "zaprosił" ją w kierunku powiatu Będzińskiego niech się tam wypada.

Po godzinnej przerwie na Janinie pora przyszła tyłki ruszać i tym razem prowadzeni przez Pawła kręcimy lasami już bezpośrednio do Jaworzna. Gdzieś na szlaku w rejonie Elektrowni Jaworzno, Artur złapał panę i nastał przymusowy postój. Sprawny serwis wymiany dętki i kręcimy dalej do Rynku. Na miejscu już sporo cyklistów. Do startu jeszcze z półgodziny. Umilamy sobie czas na różnych tematach. Wreszcie pora ruszać. Ledwo start - sparowało się kilka rowerów i niegroźna kraksa w połowie peletonu.
Pozbierali się i śmigamy dalej. Ekipa z Teamu Jaworzno stanęła na wysokości zadania i niemalże każde skrzyżowanie było zabezpieczone. W kilku przypadkach z pomocą przyszedł radiowóz Straży Miejskiej, a po za tym dodatkowo wspomagały nas samochody PILOT. Z Centrum odbiliśmy w kierunku Osiedla Stałego, potem kawałek przez Las, a dalej to się trochę zamotałem, niby znane drogi, ale jakoś z innej strony i nie byłem do końca pewien gdzie to się przemieszczamy. Bliżej finiszu robimy rundkę po parkingu podziemnym jaworznickiej Galerii GALENA jeszcze, kawałek po centrum i około 21:30 wracamy ponownie na płytę Rynku.

Generalnie było głośno, było wesoło i zabawnie. Oczywiście nie obyło się bez sprzeczki z kierownikami. No cóż chyba to już wpisane jest w ten sport. Ja jak to ja znając jaki to ciężki kawałek chleba wspomogłem własną personą przejazd zabezpieczając peleton blokując ruch na niektórych skrzyżowaniach, gdzie akurat nie było w pobliżu, żadnego z ekipy organizatora.

Wszystko fajnie, ale trzeba dzień skończyć, niestety jutro praca to odpuszczam sobie posiadówkę u Patykowej Ani na działce i tylko odprowadzam imprezowiczów na Stałe, gdzie odbiją na grilla, a ja samotnie wrzucając duży blat przez Łubowiec, Jęzor Niwkę i Dańdówkę kręcę na Zagórze. Krótki pitstop przy ścianie płaczu i zjazd na kwadrat.

Z większością dzisiejszego składu w Parku Etnograficznym - foto by LIMIT


Ci co w nocy spać nie mogą NIGHT BIKING JAWORZNO - foto by Waldi M.