DPD - jakieś zmęczenie materiału

Sobota, 2 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś nieco wcześniej na firmę. Pobudka przed 6:00. Dzień powoli się budzi, zerkam za okno, a tam mgła.
Lekkie śniadanie i 6:30 startuję na Morawę. Już pierwsze kilometry dają się we znaki. Licznik wskazuje 2 na minusie i do tego duża wilgotność sprawia, że jedzie się dość nieprzyjemnie. Dopiero jak minąłem dworzec PKP czułem się rozgrzany.

Przebierka w cywil ciuch, przesiadka na Trafika i kurs do Ustronia i powrót na bazę.
Nim wybiło południe zbieram się w drogę powrotną do domu. Nie wiem czy ten zimny wiatr, czy poranne przechłodzenie sprawiło, że dość opornie szła mi droga powrotna do domu. Niby słonecznie, ale podmuchy wiatru dawały się we znaki.

Po popołudniowej drzemce zamiast rowerka dla odprężenia trochę trekingu z Martyną po lasku zagórskim.

Po serwisowe testy - czyli DP Masa OD

Piątek, 1 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Jako, że aprilis to pogoda płata figla i co chwilę z nieba siąpi mżawka. Całe szczęście jak mi przyszło kręcić do firmy opady ustały.
Niezbyt ciepło toteż zestaw odzieżowy jeszcze wersja jesienna. Start z domu 7:30.
Na drodze spory ruch jak na piątek. I to w kierunku Kato i wlecze się DK 94, przez co sporo samochodziarzy ucieka na Centrum.
Dojazd na bazę bez większych ekscesów.

Po dniówce zasiadam do obiadowania. Nim się oglądam już po 16:00, zakręcam na chwilę do M. po czym prosto na masę do Katowic.
Na starcie niespełna setka ludzików. Jest kilka znanych ludzików.

Po 10 km rundzie po śródmieściu finiszujemy pod Wyspiana. Gadka szmatka i gromadka się rozjeżdża. Ja kręcę wspólnie z Monią do Parku Śląskiego w okolice kotła czarownic. Monia odbija na tauzena, a ja przez Bytków, Siemce, Czeladź, Będzin i Dąbrowę kręcę do domku.

Gruntowny serwis

Środa, 30 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria serwis
Dziś zamiast jazdy poświęciłem wreszcie czas i przysiadłem do gruntownego przeglądu Meridiana.
Większość prac udało się wykonać - głównie wyczyszczenie i przesmarowanie, ale późno się za to zabrałem i na jutro zostanie montaż i regulacja klocków, nowy łańcuch i regulacja przerzutek.

EDIT 31/03/2016
Dzień kolejny, też wolny i też zabawa z remontem roweru. Dokończam to co mi wczoraj zostało. Krótka jazda testowa i wyszło, że jeszcze dokupić będę musiał korbę, bo środkowy blat już nie chciał grać z nowym łańcuchem. Ponadto trochę drobnej konserwacji przy Julce - Martyny (regulacja przerzutek i ogólne odświeżenie). Następny w kolejne Kross, który obecnie tata eksploatuje czeka na nowe organy i zabieram się za robotę.

DPD

Wtorek, 29 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Ludzi na bs, coraz więcej się aktywuje, chyba wiosna nastała i towarzystwo się obudziło.
Po krótkiej pauzie od jednośladu, dziś ponownie Meridian w roli głównej jako środek transportu.
Za oknem aura nadająca się do jazdy. Wychodzę z domu 9:20, ale nim się doczłapałem po rower to jeszcze z 10 minut minęło i trzeba było już bezpośrednio gonić na RAWĘ. Docieram pod salon punkt 10:00, tym razem na zakup popasu brakło czasu, a i tak czułem się dość nafaszerowany i do popołudnia o jedzeniu nie myślałem.

Pod koniec dniówki odwiedził mnie klubowy Krzysztof. Pogadaliśmy na różne tematy masując się na fotelach w międzyczasie. Gdy wybiła 20:00 zamykam teatrzyk i w dwójkę kręcimy na Sosnowiec. Odprowadzam Krzycha na Wawel i samodzielnie przez Kombajnistów zawijam z powrotem na Zagórze. Jutro chyba wolne to się zabieram na wymianę niektórych organów w Meridianie.

Święcenie jajek i nawiedzenie św. Doroty - czyli jak nie dać się paskudnej aurze.

Sobota, 26 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
ICM, jak i pogodynki w TV, jakoś na dziś nie wróżyły super aury. A tu psikus i wcale tak, źle nie było.

Po 10:00 brykam z Martynką z koszyczkiem. Jeszcze wtedy nie miałem w głowie jakiś większych wojaży na rowerze.
Powrót, już nie co więcej konkretów. Nie pada więc mam wolny dzień więc czemu nie skorzystać. Połowica, zbiera się do rodziców, a ja przebierka, po Meridiana i w drogę. 

Na początek w ramach rozruchu, jak i zamknięciu sprawy z dnia poprzedniego jadę na Rawę odebrać tubę. Długa na 160 cm, przez co będzie idealna do klubowego banera. Na granicy Brynicy w rejonie Borków łapie mnie jednak deszcz, który nie odpuszcza aż do samej galerii. Przesiaduję tam z godzinę do wyschnięcia i odkręcam się na pięcie zawożąc tubę do Oddziału.

Im dalej dnia ubyło, tym warunki się poprawiły. Do wieczora mam czas, kilometrów mało to początkowo uderzam na Pogoń i kieruję się do Będzina, by dalej wałami uderzyć na dąbrowskie zbiorniki. Docierając w okolice Stadionu w Będzinie, coś mnie naszło i zmieniam plan marszruty. Za Nerką odbijam na Osiedle Zamkowe i kieruję się na Grodziec, by wtoczyć się po raz pierwszy w tym roku na "Zagłębiowski Olimp" . Wzniesienie pokonuje dość gładko i przystaję na parkingu podziwiając panoramę okolicy. Chwila oddechu i wjazd na szczyt pod kościółek pw. Św. Doroty.

ŁAGISZA


NIECO DALSZA PERPEKTYWA


I NA GÓRZE


I co dalej myślę sobie. Na horyzoncie czarnych chmur deszczowych nie dostrzegam. Po namyśle i braniu sił na zamiary staczam się z powrotem do Grodźca i kieruję się do Wojkowic. Tam za Stacją Orlen odbijam na przełaj w prawo i przedostaję się w obszar Gminy Psary. Przelatuję koło posesyji Limitowej i przybieram azymut Przeczyce. A docieram tam przelatując przez Goląsze, Brzękowice, Dąbie, tam też wpadam na żółty szlak, którym wylatuje na ul. Dąbrowskiej prowadzącej do Warężyna. Tam zwrot i prosto do Przeczyc.
Nie chce mi się sprawdzać, czy mostek koło stawów hodowlanych naprawili i od razu drogą poniżej tamy kręcę do Wojkowic Kościelnych. Przecinam DK 86 i kieruję się na P4. Obawiałem się wiatru, ale gładka tafla wody potwierdziła, że podmuchy nie będą doskwierać. Na jazie szumi woda i wpuszczają z Przemszy nadmiar wody do zbiornika.


Fotka i śmigam na bieżnię P3. Przelot przez Bieżnię do Łęknic, by wylecieć na Gołonogu. Był Olimp, to i decyduję się na wjechanie na drugie wzgórze z kościołem na szczycie - Wzgórze Gołonowskie z kościołem pw. św. Antoniego.



Już mnie korciło dociągnąć do setki, ale nim się obejrzałem ciemnawo się zrobiło i sobie podarowałem tą przyjemność. Ze Wzgórza Gołonowskiego już prosto udaję się na Zagórze.
Rekord roku 2016 znów pobity. Muszę wygospodarować dzionek i w końcu pobić swoją tymczasową życiówkę - 250 km
Do wtorku przerwa z kręceniem, a po wolnym znów koła w ruch.

DPD

Czwartek, 24 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś z połowicą wspólnie się do pracy szykujemy i nie ma "zazdrości", że drugi jeszcze poduszki pilnuje.
Pobudka po 7:00, słoneczko ładnie przyświeca. Po śniadanku pani na busa, a ja parę minut za nią na jednoślad i kręcę na Roździeń, po drodze robiąc zakupowy popas w kropkowanej na Piastów.  Komputer zeznaje jakieś 7 na plusie. Kręciło się nawet przyjemnie i bez problemów ze strony kierujących.

Słoneczny dzień minął między palcami. Dopiero wybiła 19:00 zamykam salon i kręcę w stronę domu. Księżyc w pełni powoli wynurza się ponad horyzont. Z Roździenia odbijam na Borki, następnie Stawiki i wpadam na Sobieskiego. Potem już asfaltami przez Piłsudskiego, 1 Maja, Andersa kręcę na Dańdówkę. Ostatni zwrot i zjazd blokowiskami do Zagórza.

Szybki szpil do PTTK-u

Środa, 23 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dziś jedyny wolny dzień przed świętami więc od rana ogarniam mieszkanie. Uporawszy się po 15:00 kręcę do PTTK-u zgłosić grupę na Zlot Oddziałów w Chorzowie. Do tego kilka spraw różnych przy okazji i zwrot do domu.

DPD

Wtorek, 22 marca 2016 · Komentarze(2)
Kategoria praca
Za oknem nijako, toteż i nijako mi się wstaje do pracy. Przełamuję się w końcu spoglądam na świat to tam się dzieje, jezdnie mokrawe, ale deszczu nie widzę. Śniadanie i 9:20 ruszam do pracy. Termicznie nie najgorzej, jedynie wiatr się daje we znaki. Trasa do Centrum Sosnowca standardowa, dopiero przy Parku Sieleckim odbijam na Żeroma i przez Szkolną, Mireckiego i Moniuszki docieram pod Biedrę na Piastowie. Szybki upgrade śniadaniowy. Miejscami wpadam w jakąś mgiełkę deszczową. Czasu mało więc próbuję odbić na DK 86. 
Zdążyłem minąć wiadukt na którym przebiega czerwony szlak rowerowy i nagle zza pleców wyłaniają się chłopcy radarowcy i ściągają mnie na pobocze. Nic to na pouczeniu się skończyło. Po schodach na wiadukt i objeżdżam felerny odcinek drogi przez Borki i zjazd na salon w Nowym Roździeniu.

Przez większość dnia przebłyski słońca, ale co mi po nich jak się do 19:00  na salonie siedziało i pierdziało w stołek.

Wychodząc z pracy asfalty mokre, ale nie pada. Wsiadam na Meridiana i bez większych atrakcji kręcę przez Czeladź, Będzin i Dąbrowę do domku. Chyba w tą stronę wiatr pomagał bo dziwnie lekko mi się kręciło.
Jedyną rzeczą co mnie zaintrygowała to iluminacja na budynku Urzędu Miasta w Czeladzi. Chyba komuś się święta pomyliły.


DPD - witamy wiosnę

Poniedziałek, 21 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Po weekendzie nie rowerowym, dziś witam dopiero pierwszy dzień wiosny kręcąc kilometry na linii praca dom.

Nie mam wyznaczonej godziny dojazdu, więc po wyszykowaniu się startuję chwilę po 9:00. Jednie mokrawe, ale nie pada. Wiatr tak jakby z boku dzisiaj atakował. Napęd jeszcze daje rade i w miarę płynnie docieram po 25 minutach na Morawę.

Powrót nieco na okrętkę, przez Borki, Stawiki, Piastów, testuję nowy łącznik między Piłsudskiego, a Grota Roweckiego - ulicami Grabowa i Gospodarcza. Następnie Staropogońską kręcę do ścieżki wzdłuż Będzińskiej, którą to docieram pod Żyletę. Zjazd na Chemiczną i przez Środulę, Auchan i Józefów zjeżdżam do Zagórza.

Na powrocie cieplej i wiatr jakiś słabszy. Zastanawiałem się czy deszcz mnie dopadanie bo dookoła granatowe chmurzyska. Udało się wrócić na sucho. 
W domu przebierka, przesiadka na zbiórkom i jazda do centrum na spotkanie klubowe.

DPOD - gdzie nie skręcisz to wieje

Piątek, 18 marca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Słońce, skoro świt wali po oknach i drze się niczym budzik - pora wstawać.
Ogarniam się od 7:00 i półgodziny później startuję na Morawę. Dziś praca w terenie i rozkładanie stoisk w Częstochowie i Jaworznie.
Myślałem, że uda się jeszcze zawitać na targi turystyczne, które od dziś się zaczęły w w katowickim Centrum Kongresowym. Jednak w Jaworznie poszło nieco dłużej i stwierdziłem, że wykorzystam dalszą część dnia na nieco dłuższe kręcenie.

Jadąc do Jaworzna rozkładać stoisko zabrałem rower ze sobą na pakę. Uporawszy się z rozłożeniem spoglądam na zegarek - 16:00. Yhmm na targi do Kato nie ma co jechać. To zamiast azymut Katowice wybieram Imielin i kręcę w kierunku Jelenia. Następnie przez Dziećkowice, śmigam na Kosztowy. Wiatr daje się we znaki i zjeżdżam na pitstop w rejonie Restauracji Trzech Cesarzy w Mysłowicach zaaplikować sobie nieco cukrów w postaci dwóch pączków, Marsa i Izotona.. 

Posilony, przez Brzęczkowice docieram co centrum Mysłowic, skąd zjazd koło giełdy do Macierzy.

Niby wieje, ale mam niedosyt i by się dobić odbjam na Pogoń i kręcę do Będzina pod zamek, gdzie dokonuję ostatniego nawrotu i śmigam przez Dąbrowę do Zagórza. Ja nie wiem jak by tej trasy nie ułożył to cały czas wiatr dawał się we znaki psując radość z jazdy.