Wiosenny wieczorny deszczyk.

Poniedziałek, 27 maja 2019 · Komentarze(1)
Kategoria praca
Bo mi się jakoś tak zachciało. Tydzień popołudniówek. Z rana nie ma potrzeby kręcenia to i km nie przybywa.
Na 13:00 do pracy. Po dniówce spoglądam na niebo i nie jest tak źle ale wilgoć wisi w powietrzu. Na jutro jakieś wariacie zapowiadają więc decyduję się na nocną objazdówkę. 
Miała być krótsza pętla, a tak z Inwestycyjnej na centrum Sosnowca, następnie Pogoń i nim się oglądam jestem w Będzinie pod Zamkiem. 
Z nieba niegroźnie pojedyncze krople. Miałem odbijać już na DG i nie ryzykować, ale jakoś mi się dobrze kręciło to poleciałem za drogą do Sarnowa. Tam dopiero odbijam na P4. Mżawki coraz więcej, ale ciepła to nawet przyjemnie się kręci. Z czwórki skrótem na trójkę. Swoją drogą zastanawiam się czy nadal tu nie będę przeskakiwał, czy jechał, aż do tego przepustu, który tworzą pod torami.

Na trójce właściwe sami moczykije w namiotach przesiadują. Od mola już prosto na Konopnickiej i długa do centrum DG, skąd już prosto na Zagórze. Zdążyłem idealnie. Chwilę się zakręciłem w domu i dopiero zaczęło solidnie padać.

Sielankowa niedziela

Niedziela, 26 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Niedziela poświęcona na regenerację po wczorajszych manewrach. Pozwalam sobie nieco dłużej wyrka przypilnować.
Na rowerek wskakuję dopiero koło 15:00. 
Wpadam po Agę i wspólnie kręcimy terenową pętelkę po wschodnich granicach miasta. I tak z Zagórza na Upadową. Zielonym do Juliusza, tam przelot przez dzielnię i lasem do Maczek. Nawrót przy Przemszy i wpadamy testowo na pieszy zielony 25-lecia PTTK. Nim że to przedostajemy się na Ostrowy. Powrót na asfalt i dojazd do Parku w Kazimierzu. Krótka pauza na Ośrodku i ponownie lasem, częściowo niebieskim rowerowym do Zagórza wyskakując na tyłach Dmowskiego.

Pośmigało by się dalej, ale byliśmy umówieni z Romkiem na poprawiny. Takoż to z Dmowskiego prosto do niego na ogrody. Rowerek na hak i imprezowania ciąg dalszy.

Cykloza świętuje

Sobota, 25 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Pierwotnie dziś mieliśmy się wybrać w ramach wycieczki klubowej do Wyr na inscenizację, a potem wrócić na imprezę u Romka. Jednak sama inscenizacja dość późno się kończy i sobie odpuściliśmy. Planu nie było na inną dopołudniową alternatywę to się zabrałem do pracy podgonić do wypłaty. Napęd się kończy więc gotóweczka się przyda.

Dziś bez większych kilometrów, tylko tyle co konieczne. 

Po książeczki

Piątek, 24 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Po krótkiej nocy pobudka 3:00 i półgodziny później w drogę do pracy. Znikoma mżawka z rana. Szybka dniówka i o 12:00 koniec.

W planach zakupić książeczki GOT w jaworznickim PTTK bo u nas już co było wybrałem. W takowym razie pogoda w miarę z pracy odbijam na zielony i nim do Juliusza. Następnie dalej terenem przez las do Maczek. 
Żeby nie za krótko w głowie mam dwa pomysły. Przetestować niebieski z Długoszyna do OST i sprawdzić jeden partyzancki pomnik na Byczynie, plus zobaczyć tężnię w Geosferze.

Szybka analiza i zaczynam w głowie trasę analizować. I się zaczęła eksploracja. Za Przemszą odbijam na jaworznicki czarny i nim na Długoszyn, przeskok na zielony, aby dostać się do niebieskiego. Trochę się motam w oznakowaniu, ale wreszcie wpadam na właściwy kierunek i potem już za oznaczeniem docieram do Parku Lotników na OST. Stamtąd na Velostradę i długa do Centrum.

Książeczki na szczęście mają w PTTK i nie muszę szukać w innych. Tam też spotykam Marka i po rozmowie dowiaduję się, że na Byczynę nie mam po co jechać bo też po dekomunizacji go rozebrali. W tym że wypadku koncepcja się zmieniła i lecę od razu na Geosferę. Wpadam na żółty i kręcę na tyły Sadowej Góry. Tam dopadam pieszy zielony, którym docieram prosto pod Geosferę. Chwila przerwy na zwiedzanie nowości i zarzucie inhalacji solankowej. 
Pora się zbierać dalej.
Asfaltem na Maczki. I tam też kombinuję. Zamiast główną drogą odbijam na drugą stronę torów i za drogą kieruję się na Wągródkę i Cieśle. Następnie terenem na Ostrowy i zaś asfalt przez Strzemieszyce, Laski, nad P3 od strony Piekła.
Bieżnią pod Molo i trochę zawijasów po uliczkach oglądając co tam się z układem dróg zmienia.
Ssanie się włącza to już nie kombinuję i zawijam na Zagórze.
Popas obiadowy i wieczorny zjazd do Romana uszykować altanę na jutro.
Efekt wygląda takowo.

Po skończonej pracy zjazd już na kwadrat . Oj długi dzień od tej 3:00 rano. 

Praca

Czwartek, 23 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś zamiana z kolegą i mogłem sobie nieco dłużej pospać. Na dobre to wyszło bo rano tak żabami rzucało, że na sucho bym nie zajechał. A tak dojazd na sucho i na powrocie też chmury kran zakręciły. Teraz szybko spać i 3:30 powrót na bazę.

W poszukiwaniu pomnika.

Środa, 22 maja 2019 · Komentarze(2)
Kategoria praca
Na dziś nawet nie patrzyłem jak tam wygląda popołudniowe okno pogodowe. Założyłem sobie cel poszukać jednego obelisku upamiętniającego Partyzantów w rejonie stawu Łęg w Jaworznie. 

Nowa linka wstawiona trzeba było zobaczyć jak skrzynia chodzi. Rano do pracy, a zaraz po niej terenem na Bór, skąd kierunek dawna stacja PKP na Jęzorze. Przeskok przez tory i lasem docieram na Łubowiec, skąd już prosta droga w kierunku Elektrowni, a dokładniej stawu Łęg. Chmurki deszczowe wisiały w powietrzu, pytanie tylko kiedy zacznie padać. Chociaż i na to też byłem przygotowany. 
Wreszcie docieram na miejsce. Doszukuję się pomnika wspomagając się mapą, ale na nic się to zdaje. Chyba faktycznie przez polityczne zatargi obelisk został usunięty. Jeszcze nie pada. Spoglądam na mapkę szlaków jaworznickich i postawiam dziś przetestować niebieski, który ma mnie doprowadzić do centrum. Nawet się udało, ale momentami szedłem na domysł czy aby na szlaku jestem. 
Od śródmieścia kolejny wariant. Do golenia żółty prowadzący na Sosinę. Tu dużo lepiej oznaczone, Swoją drogą ciekawa alternatywa, dojazdu omijająca Geosferę.
Wisiało wisiało i musiało się rozpadać. Całe szczęście udaje mi się dociągnąć do Sosiny i schronić się pod altaną. Wykładam się jak długi i około półgodziny pauzuję. 
Przeglądając mapę postawiam wrócić na Sosnowiec korzystając dla przypomnienia dalej z żółtego który prowadził przez dawną kopalnię piasku.
Takoż to podążając za nim docieram na Sławkowskie Burki. Czasu mam jeszcze trochę to zamiast na Maczki odbijam na Grójec i dalej za drogą w kierunku Szałasowizny. Dalej to już przelot przez Strzemieszyce pod Expo, skąd zjazd na kwadrat.

Mimo półgodzinnej pauzy to jazda na sucho, ale błotniście. Potem dopiero z wieczora się rozpadało.

Co do samego pomnika:
POMNIK PARTYZANTÓW GL-PPR
W lesie, nieco na południe od Elektrowni Jaworzno III, nad zalewem stoi granitowy głaz poświęcony partyzantom GL-PPR. Inskrypcja znajdująca się na nim informuje nas, że w tym miejscu znajdował się bunkier ziemny V obwodu Armii Ludowej oraz, że stąd partyzanci wyruszali na akcje. Pomnik upamiętnia partyzantów GL-PPR im. Jarosława Dąbrowskiego. Bunkier służył partyzantom jako miejsce schronienia, mogli tam również odpocząć i przygotować się do akcji. Mało brakowało by partyzanci zostali zdekonspirowani za sprawą podesłanego przez Niemców agenta, co groziło również likwidacji całego bunkra. Dzięki działaniom partyzantów przetrwał jednak do końca wojny.


Niestety już się stracił z tego miejsca, a pozostałości bunkra też trudno namierzyć.
Obelisku nie znalazłem, ale za to po pracy w klimatycznym miejscu się odpoczęło


Gdy szlak Cię wyprowadzi pod kładkę


Znajome miejsce

Czemu te biegi tak dziwnie chodzą.

Wtorek, 21 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca, serwis
Dziś już wstawanie poszło gładko i z lekkim zapasem docieram na firmę. Rano było pochmurno, nie spodziewałem się, że popołudnie takie deszczowe będzie. 
Już mam ruszać na objazd - trochę pokręcić się po jaworznickich lasach, a tu dostrzegłem, że linka z przerzutkowa przednia jest mocno poszarpana. Hmm no to wymienię sobie w pracy, w końcu dużo to pracy nie jest. Ale wyszło, ale - nie zabrałem apteczki rowerowej, gdzie najpotrzebniejsze podzespoły wożę. Do tego granatowe niebo nie kusiło do jazdy. 

Skusiłem się jednak zaryzykować i lekki objazd zrobić. Na początek Porąbka zobaczyć jak tak postępy z budową strefy na Czarnym Morzu. Następnie zawijasem odbijam na Ośrodek i dalej za drogą na Staszic, gdzie postanowiłem trochę poeksplorować alejki tamtejszej dzielni dąbrowskiej. Po zwiedzeniu na zjazd na Zagórze przystąpić do wymiany linki na nową. Wieczorem miała być dokrętka ale już na dobre się rozpadało i dałem sobie spokój.

Zakupy na imprezę klubową.

Poniedziałek, 20 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dzień rozpoczęty od dojazdu do pracy. Dziś Wielki poszedł w ruch. Nico mi się przysnęło i trzeba było podgonić. Na koniec dniówki czynię zakup opakowań jednorazowych na urodziny klubowe. Po odpowiednim ułożeniu udaje mi się zabrać ze wszystkim ładując do plecaka. Żeby nie było za łatwo kartą nie mogłem zapłacić, wiec żeby nie być dłużnym i jutro do biura wchodzić uregulować zaległość kręcę w kierunku Niwki nawiedzić ścianę płaczu. Najbliższy namierzam na Wygodzie. 
W drodze powrotnej na firmę spotykam Elę, chwila rozmowy i wertepkowo docieram na Strefę. 

Reguluję zakup i kręcę z towarem do Romana. Pół godziny pauzy po czym do starzyków na obiad i powrót do Romana na kolejne ustalenie, tym razem już i z Krzyśkiem, który również tu zawitał. Dłuższa przerwa na ustalenia i wreszcie się zbieramy. 
Śmigam z Krzyśkiem na Stawiki. Tam dwie rundki i powrót na Zagórze. 
Wokół komina, a kilometrów się nazbierało.

Rowerem po Śląsku spotkanie integracyjne.

Niedziela, 19 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
No bo do końca nie miałem planu, więc padło na Nakło - Chechło. Za sprawą Pani Patykowej dałem się namówić na wspólny przejazd nad Zbiornik Nakło Chechło, gdzie miało odbyć się spotkanie integracyjne zorganizowane przez Rowerem po Śląsku.
W sumie miała w tym interes, gdyż służyłem za GPS-a. 
Na 10:00 stawiam się pod Żyletą. Czekają już Aga z Darkiem. Za chwilę docierają towarzysze ze Szpakowa. Wspólnie do miasta koronnego przechwycić Ewę i Roberta. Już w komplecie prowadzę przez Łagiszę, gdzie odbijamy na starą drogę na lotnisko. Nią że aż do zjazdu do Parku w Rogoźniku. Szczytem między zbiornikami udajemy się na Kozłową Górę, a stamtąd to już prosto do Parku w Świerklańcu. Przerwa na izonapoje i tłuste. Posileni udajemy się na zaplanowaną metę spotkania. Nieco dłuższy pitstop i po 15:00 kręcimy w drogę powrotną. W centrum Piekar dopada nas ulewa. Udaje się deszcz przeczekać pod wiatą stacji paliw.

Powrót chcieli inaczej więc myślę pociągniemy przez Bobrowniki, a tu coś mi się improwizacja włączyła i pociagnąłem grupę przez Brzeziny i Dąbrówkę Wielką. Wreszcie trafiam na na drogę prowadzącą do Wojkowic. Dalej już prosto za drogą do Grodźca i powrót pod Zamek.

Tam i ja się żegnam i samotnie zjazd na kwadrat.

Nocne Mysłowice

Sobota, 18 maja 2019 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
I takoż to się stało, że Marek nie wygrał z aurą i odwołał debiut nocnych mysłowickich rajdów. 
W sumie to burza wisiała w powietrzu. Już pomrukiwało jak zacząłem się zbierać. Dochodziła godzina zbiórki więc udałem się pod barkę z cichą nadzieją, że nikogo nie będzie i odwrócę się na pięcie. A tu Ewa z Robertem. Nikt więcej się nie zjawił i w trójkę ruszamy obserwując niebo. 

Do granic miasta jeszcze na  sucho. Zaraz za mostem doganiają nas Patyk i Piotrek. Na sucho udaje się dotrzeć pod Dworzec PKP. I się zaczęło, deszcz i jeszcze więcej deszczu. Do startu godzina. Przeczujemy pod dachem z myślą że chmura odejdzie. Wreszcie zbliża się 21:00 docieramy w deszczu na start pod muzeum pożarnictwa. Jest sporo wariatów takich jak my. Deszcz nie ustaje i zapada decyzja odpuszczamy. No nic po krótkiej rozmowie w podobnej grupie już przemoczeni wracamy na sosnowiec. Na drogach potoki miejscami dość rwące i głębokie. Ciuch deszczowy się sprawdza i 98 procent wody nie przedostaje mi się do warstw wewnętrznych. Jedynie w butach totalne exteme. 
Powrót przez Ostrogórską. Gdzie żegnamy jednych potem przy gierku odpada Patyk z Anią, A ja z Basoniami pod Park na Środuli, gdzie się żegnam i zjazd na kwadrat.