Praca

Sobota, 18 maja 2019 · Komentarze(0)
Jak nie ma przymusu to od razu jakoś lepiej się chodzi na dyżur sobotni do pracy. Pobudka o 5:00, za oknem już widno ale mleko straszne, znaczy będzie pogoda. Śniadanko i kręcę na Inwestycyjną. Po pracy druga praca przyjemniejsza, czyli porządeczki na działce. Wieczorem jak pogoda pozwoli zmiana roweru i kierunek Mysłowice.

Objazd Zagórza

Piątek, 17 maja 2019 · Komentarze(0)
I piątunio. Dziś popołudniowa zmiana zaczęła się o 8:00 i o czwartej po południu już byłem wolny. Na wyjściu ołowiane chmury. Lekko mnie zroszyło na powrocie, ale nie groźnie spodziewałem się większej draki.

Niepewnie jednak chmury wróżyły więc tylko lekkie zagięcia po dzielni zobaczyć co się pozmieniało przez tydzień.

I po deszczu.

Czwartek, 16 maja 2019 · Komentarze(0)
Dziś tak dla odmiany błotnistym skrótem na Rabkę, stamtąd Browar i Upadową docieram na Magazyn. Powrót asfaltem z drugiej strony, Traugutta, 11 Listopada do ronda JPII i zjazd na kwadrat. 

Ciągle pada i nocka zarwana.

Środa, 15 maja 2019 · Komentarze(0)
Za oknem deszczowo i nie zanosi się na poprawę. Zestaw deszczowy i po 12:00 z większym zapasem czasu śmigam do pracy. Mimo 10 stopni jakoś przyjemnie się w tym deszczu kręciło, wczoraj było chłodniej.
Dniówka szybko mija i pora wracać. Deszcz jakby ustał, ale i tak wszędzie mokro. Asfaltem śmigam zakręcić co tam u staruszków słychać. Akurat zastałem tylko tatę. Chwilę gadamy i nagle telefon od mamy, że mieli stłuczkę w Będzinie. Szybko dosiadam Zenita i śmigam na podane miejsce zorientować się jak sytuacja wygląda. Docieram na miejsce ok. 22:00 chwilę po służbach ratunkowych. Wygląda nie za ciekawie. Środek skrzyżowania Piłsudskiego z DK 94, dwie osobówki poobijane. Straż zabezpiecza miejsce wypadku. Na szczęście ruch na trasie już mniejszy, a im nic poważniejszego się nie stało. Mimo to jeszcze trochę to trwało. Siostra z resztą podróżujących została na miejscu zdarzenia oczekując na transport i zakończenie dochodzenia, a ja śmigam na Górniczy zobaczyć co tam z mamą bo zapobiegawczo została zabrana na obserwację. Kwitnę na SOR-ze do 1:30. Wreszcie mamę wypuszczają. Wychodzi o własnych siłach. Odprowadzam na taryfę, po czym zaraz za złotówą kręcę na Zagórze. Mama już bezpieczna w domu. Z tą pewnością już na kwadrat, gdzie docieram kwadrans po 2:00. Dobrze, że na popołudnie jutro to trochę odeśpię.

Zimno i siąpi deszczem.

Wtorek, 14 maja 2019 · Komentarze(0)
Czyli majowi ogrodnicy. Już się człowiek do krótkiego przestawiał, a tu zaś zimno. Niech jeszcze Zośka przejdzie w kalendarzu, a pogoda się może w końcu unormuje. Dziś zestaw deszczowy. Niby nie mocno padało, ale i tak ta mżawka na 5 km dawała się we znaki. Powrót również w kroplach deszczu.

I od nowa czas na popołudnia.

Poniedziałek, 13 maja 2019 · Komentarze(0)
Niedziela totalnie nie rowerowa, inne plany i taka sobie aura nie nakłaniała nawet do chwili aktywności.
Poniedziałek znów mogłem się wyleżeć do bólu przed pracowaniem, ale samoczynna pobudka o 5:00 spowodowała, że wziąłem się za nadgonienie wirtualnych sprawunków. Następnie Kaufi i uzupełnienie zapasów popasowych. Po powrocie przebierka i zjazd na Inwestycyjną. Oj wyjątkowo długi ten weekendzik mi się wydawał. Wracam na halę jakbym tam tydzień nie był. 

Na wieczornym powrocie niegroźny opad z nieba.

Rozjazdówka przed trzysetką, czyli trening czas zacząć.

Sobota, 11 maja 2019 · Komentarze(3)
FourMAD, 2-setka z fatem w tle, gołąbki u Sołtysowej, przecioranie, czy po prostu naładowanie akumulatorów i spędzenie na maksa aktywnie soboty.

Jedyne co mogę powiedzieć ostatni raz 200 ukręciłem we wrześniu ubiegłego roku, obiecuję poprawę i wziąć się za siebie, a nie tylko kręcić wokół komina. W sumie 10 to już lub dopiero przejechana 2-setka od momentu spisywania km na bs-ie. Narazie poziom 226  z 2016 roku nie został przekroczony.

Generalnie dobrze, że Limit narzucić pomysł trasy. Było kilka alternatyw, ale tu nie dałem się długo przekonywać. Jak i cały bieżący tydzień pobudka 3:30, wrzucam w siebie śniadanie i godzinę później odpalam Meridiana i śmigam pod Zamek w Będzinie. Zapasu na dojazd mało, więc od razu blat i szybka rozgrzewka aby zdążyć. Pod Zamek docieram na styk. Czekają już Limit, Mario i Michau. Z Wikingiem i jego rusałką mamy się spotkać z Bytomiu, więc bez większej zwłoki tam się udajemy. Myślę spokojny przejazd będzie, gdzież tam czołg Limitowy idzie jak przecinak i jedynie na lekkich pagórkach zwalniamy poniżej 25km/h. 
Na Rynku dołączają Dimin z Monią na grawelkach, żeby było ciekawie. W końcu ponoć też rodzaj roweru w teren. Z humorami udajemy się na zaplanowaną pętlę przez Limita. Trasa biegnie przez różnorakie tereny.

Takoż to ok. 11:00 już setka w nogach. Koło Przystajni na skraju PK Lasy na górną Liswartą, popas gołąbkowy w lokalu gastronomicznym u pani Sołtys. Posileni wracamy. 80 km jeszcze generalnie. Jeszcze za dnia pod Lotniskiem odłączają Domino z Monią, a Limit nas jeszcze przeciąga przez jego pagórki Szwajcari Będzinskiej. W Psarach i jego żegnamy, a my w trójkę pod Zamek w Będzinie. Tam i ja opuszczam kompanów i po chwili rozmowy z napotkanym klubowym Krzyśkiem odbijam na Zagórze.

Akumulatory w pełni naładowane na kolejny tydzień, dzięki za wyciągnięcie i miło spędzenie soboty.
Przebieg trasy w skrócie: Będzin - Bytom - Ptakowice - Księży Las - Wielowieś - Żędowice - Zawadzkie - Dobrodzień - Łomnica - Przystajń - Kamińsko - Lisów - Boronów - Woźniki - Zadzień - Mierzęcice - Będzin.

Ekipa w komplecie. Fat, 3 dziewiątki i 2 wygrawelowane wiełasypedy.

Mglisty piątunio.

Piątek, 10 maja 2019 · Komentarze(2)
No i kończy się tydzień poranków. Ponownie Zenit w ruch. Na starcie jeszcze w porze nocnej 3:30 intensywne mgły. O ile na głównej drodze nieco wyżej nawet widoczność była to jak zjechałem na Inwestycyjną widoczność ograniczyła się do minimum. W trakcie dniówki całkiem ładne słońce, ale im bliżej zakończenia coraz więcej ołowianego koloru na niebie.

Mimo to włączam tryb teren i rzeźbię sobie w kierunku DG. Dawnym nasypem kolejowym praktycznie pod Zajezdnię na Zagórzu. Przeskok na drugą stronę i do lasku Zagórskiego. Tu pierwsze pomrukiwania burzy. Kręcę na przestrzał do niebieskiego szlaku z opcją wyjazdu na Staszicu. I w sumie mi się udało, ale o dziwno chyba odkryłem jakoś wcześniej nie dostrzeganą drużkę leśną prowadzącą na tyły Auto-terminalu z wylotem na ulicę Harcerską. Nie kojarzę, abym wcześniej miał okazję tu wyskoczyć.
Chmury coraz bardziej się kumulują. Skręt na Starocmentarną i dojazdem pod Expo celem foto dalszych prac rozbiórkowych.
Wygląda to tak:
 

Zjazd na obiadek i chwilę przed deszczem melduję się na kwaterze.

Praca

Czwartek, 9 maja 2019 · Komentarze(0)
Czwartek również na 4:00 do pracy, więc rower już w użyciu 3:30. Dziś Zenit z uwagi na potencjalne opady deszczu. Po pracy na obiadek i zjazd na kwadrat. 

Majowa Rada.

Środa, 8 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Leci dzień za dniem. I znów połowa tygodnia. W pracy nadganianie pracy i drugą dniówkę kręcę już na 4:00 do pracy.  
Po 13:00 niby ciepło, ale w kręcąc w kurtce wcale za gorąco mi nie jest. 

Zaraz po pracy kierunek Plastry uzupełnić stan magazynowy zapasowych dętek. Następnie zakosami przez Hubertusy na Szopki zobaczyć co tam słychać w Prowellnesie, a przy okazji załatwić awaryjnie namiot na klubowe urodziny. Kolejny punkt programu to spotkanie Rady na którym wreszcie dowiaduję się odnośnie zlotu w Modlinie. Na powrocie jeszcze Oddział i zjazd na kwadrat.

Bity dzionek załatwiania.