Regeneracja

Czwartek, 6 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Dziś bez wojaży. Wczesno-poranne wstanie dało się we znaki i zmęczenie po pracy przyszło. Za to skorzystałem z odpoczynku i w domu trochę prac nadgoniłem.

Na czerwonym pozytywne zmiany.

Środa, 5 czerwca 2019 · Komentarze(2)
Powrót na swoją zmianę. Krótka nocka i na 4 kręcę do pracy. Ponownie Zenit uruchomiony na dziś. Fajnie się tak wstaje, zważywszy, że już widno się robi. Po pracy mam sporo czasu to terenem kręcę w kierunku Fashion House - no tak zapomniałem Designer Outlet się to teraz zowie. Eksploracja outdoorowych sklepów i przenoszę się do Śródmieścia zakupić nowe organy napędowe do Meridy. Na razie kaseta i łańcuch. Przebijając się do centrum korzystam ze szlaku pogranicza. Podjeżdżam pod ruiny, a tam niespodzianka. 

Wreszcie MZUK słowa dotrzymał i ładnie tłuczniem dziurę zasypał. Oczywiście fota i śmigam dalej. Po zakupach w rowerowym zakolem przez Pogoń na Środulę i przez Józefów zaginam do rodziców. Kawusia regeneracyjna i zjazd na kwadrat regenerować się gdyż jutro jeszcze godzinę wcześniej do pracy. 

Praca

Wtorek, 4 czerwca 2019 · Komentarze(1)
Trochę można było odespać bo dziś na południe. Mimo to już o 8:00 na kole i kręcę wspólnie z Piotrkiem do PTTK pobrać mu książeczki KOT, przy okazji przelot po galeriach handlowych popatrzeć po fatałaszkowych sklepach. Zjazd do domu, coś na ruszt i kierunek Inwestycyjna.
Podjeżdżając do Inwestycyjnej zastanawia mnie skąd tyle samochodów na wylocie. Jak się okazało wypadek śmiertelny na trasie i wszystko zostało skierowane na objazd przez hale do Zagórza i  dalej na trasę przy Lenartowicza.

Praca

Poniedziałek, 3 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Poniedziałek dziś regeneracyjny bez chęci jakiś większych wojaży.

Bara Góra - dzień drugi.

Niedziela, 2 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Po nocy spędzonej w schronisku - wreszcie nadarzyła się okazja skorzystać z noclegu w wyremontowanym obiekcie - ruszamy na atak szczytowy. Podopieczni dzielnie dali radę dotrzeć pod platformę widokową. 

Zejście niebieskim do Wisły Czarne. Heh zimą zupełnie inaczej się tą trasą przechodziło. Ludzi sporo. Na dole posiłkujemy się busem do uzdrowiska, gdzie pakujemy się na pociąg powrotny do Sosnowca. 

Barania Góra - przewodnicko.

Sobota, 1 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Po krótkiej nocy spowodowanej udziałem w NB szybko się trzeba było zregenerować i ruszyć trochę pochodzić po górach. 
Pociągiem do Wisły Głębce, a dalej z grupą odpalamy nogi i tuptamy do schroniska na Przysłopie.

Trasa, której parę lat już nie robiłem czyli, Zielony na Kubalonkę i dalej już czerwonym przez Stecówkę do samego Schroniska. Trochę obawiałem się konwekcyjnych opadów deszczu, ale udało się na sucho grupę do schroniska doprowadzić.

Na koniec maja Murckowski NB

Piątek, 31 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja, Szwed
Weekend na pełnych obrotach. Mając na uwadze, że sobotę i niedzielę spędzam na trekkingu w górach jako drugi przewodnik nie mogłem sobie pozwolić na udział w całym przejeździe zaplanowanego na dzisiaj Murckowskiego nocnego rajdu do Chudowa. Ale i tak do półmetku w grupie pognałem.
Nim jednak się zdecydowałem oczywiście analiza wykresów ICM i jak nic zielonego nie wiedziałem decyzja zapadła, że jadę.

Dniówka popołudniowa dziś od 10:00, więc ze spokojem mogłem zdążyć na start. Rano pakuję plecak, aby już gotowy był na dzień kolejny. Uszykowany ze spokojem ruszam do pracy.

8 godzin szybko przelatuje i nim się oglądam już 18:00. Odpalam Meridę i przez Wojska Polskiego kręcę na Modrzejów przekomarzając się z jednym króliczkiem, który bardzo chciał udowodnić, że ma więcej w kopytach i będzie szybszy. Mnie w to graj. Siadłem mu wreszcie na kole i sprawnie przedostaliśmy się do Mysłowic.Przy Kościele jednak drogi nam się rozjeżdżają. Podziękowaliśmy sobie i odbijam na Brzęczki, gdzie chciałem wpaść na szlak w kierunku Wesołej i dalej na Murcki.
Mijając czołg, którego nie ma zastanowiłem się, czy czasem zakręcone Mysłowice też nie kręcą. Spoglądam na plac, nikogo nie ma. A tu nagle cześć z drugiej strony, odwracam się a tu Mysłowicki Krzysiek z którym się już ho ho nie widziałem. Okazuje się, że jedzie tam gdzie ja. Więc kręcimy razem przegadując całą trasę. Na Wesołej doganiamy czarno-żółtych i trzymając się tyłów peletonu razem docieramy na Rynek w Murckach. 
Do startu jeszcze sporo czasu. Powoli się zjeżdżają pozostali w tym i cyklozowi sympatycy Ewa z Robertem i Aga z Darkiem. 
Wybija dwudziesta ruszamy. Krzysiek nie mając wystarczającego oświetlenia zaraz po starcie postanawia wracać na kwaterę, a ja kręcę do Chudowa. Trochę nie znanymi mi drogami docieramy na Stare Panewniki, skąd już znaną mi trasą zmierzamy pod ruiny Zamku w Chudowie.  Na miejscu jesteśmy 22:30, Marek oznajmia, że godzina przerwy. No cóż totalnie mi nie na rękę, więc się po chwili rozmowy ze znajomkami uderzam samotnie na Sosnowiec. Aby szybkiej to asfalt. Wpadam na DK 44 i nią do wojewódzkiej 925 prowadzącej do Rudy Śląskiej. Dość sprawnie ten odcinek pokonuję. Po nocy się trochę motam i zamiast przy Plazie odbić od razu na Świony to poleciałem prosto na Czarny Las skutkowało to lekkim kolanem i niepotrzebnym podjazdem, ale szybko wracam na zaplanowaną w głowie trasę. Świony już powoli zmęczenie daje się we znaki, ale na marudzenie nie ma czasu więc bez pauzy na Batory i wzdłuż kolei na Załęże. W Kato lekkie marudzenie i zawijam w kierunku Silesii dopaść kilku Szwedów. Udaje się złapać dwóch. Północ na Zegarze. Dość krążenia. Wpadam na DK 86 i prosto na Borki. Oczywiście przy Roździeniu zaskoczyłem, że tam jeszcze jest jeden więc przeskok na drugą stronę, szybka foto i dalej do Centrum Sosnowca. Im bliżej domu tym mniejsza prędkość. 
Na bazie chwilę po 1:00, 4 godzinki snu i dalej w drogę tym razem na nóżkach.

Nocne Szwedy i poszukiwanie mocy na finiszu.







Tuptusianie z końcem miesiąca

Czwartek, 30 maja 2019 · Komentarze(2)
Kategoria Inne, praca
A tak mi dziś odbiło dla odmiany bez roweru - rozruchowa dyszka z buta, czyli do pracy i z powrotem. 
Korzystając z tego wariantu drogi przetestowałem jedną z kombinacji co wujek google proponował jako alternatywa dojazdu. Z buta do ogarnięcia, ale rowerem konieczne było by w pewnym momencie przenoszenie przez krzaczory i gruzowisko.

45 minut spacerku w jedną stronę. Tak pod weekendowy trekking po Beskidzie Śląskim.

Woda w innym wydaniu

Środa, 29 maja 2019 · Komentarze(0)
Pora rozruszać Zenita. Przed pracą do piekarni po zapasy, praca i zjazd na kwadrat. Padać nie padało, jeździć więcej się nie chciało, więc rower na hak i z buta na Klimontów trochę przed spaniem popływać. 

Udało się na sucho

Wtorek, 28 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Na dziś zapowiadali armagedon deszczowy. Krótki ale burzowy i intensywny. W sumie się sprawdziło. Pierwszy jeszcze mało intensywny przed pracą. Nakłonił mnie on do zabrania kajakowych butów. Lepiej je przemoczyć.
Wreszcie zbliżała się 13:00, ruszam z 10 minutowym zapasem. Raz, że mokro, a dwa czułem, że potem może być problem z dojazdem.
Przeczucie miałem słuszne tuż po wejściu na halę zaczęło mega lać. Jedynie ta ulewa mnie dorwała, jak chowałem rower. 
Tuż przez zakończeniem też mega się rozpadało, ale jak przyszło wracać do domu to na chwilę chmury się rozstąpiły i spokojnie mogłem skierować się w kierunku domu.