Wpisy archiwalne w kategorii

rekreacja

Dystans całkowity:28646.00 km (w terenie 3389.00 km; 11.83%)
Czas w ruchu:1564:41
Średnia prędkość:18.29 km/h
Maksymalna prędkość:63.70 km/h
Liczba aktywności:651
Średnio na aktywność:44.00 km i 2h 24m
Więcej statystyk

Szlakiem architektury blaszanej...

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
...czyli szukanie po marketach na L jakiegoś artykułu z promocji.
Długi dzień w szkole to i się odbiło na małym dzisiejszym kilometrażem biorąc pod uwagę km kompanów z BS.

Po 19:00 zawijam na Pogoń do Pawła mieliśmy się pokręcić tu i tam po mieście ale w planach miał dorwać Lidla w którym znajdzie artykuł którego brakło w jego pobliskim markecie wiec krążyliśmy od jednego do drugiego z myślą, że jeszcze w tamtych tego nie wykupili. Najpierw przez Os. Dziekana na Czeladź ale nie było potem parę innych i na koniec uderzamy na Będzin ale tam też nie było już wiec kupił substytut. Zamiarowałem dokręcić do 50 dziś ale jak już byłem w okolicach W. to nie ładnie by było jak bym się tam nie pokazał i wzdłuż Przemszy docieramy na miejsce, gdzie zlatuje ponad 1,5 h na różnych tematach i dzisiejsze kręcenie dystansu poszło się rypać. Jak już zaczynało się ściemniać Paweł zbił do siebie, a Ja nie nasycony dzisiejszą jazdą zastanawiałem się gdzie jeszcze pojeździć. Skończyło się na tym, że najpierw odprowadziłem chłopaków i Martę na Małobądź, gdzie się pożegnaliśmy, a Ja dalej na Syberkę na podjazdach trochę się spocić. Z Syberki zjazdem pod Zamek i dalej na Dąbrowę. W oddali widzę bikera więc na podjeździe skracam dystans do niego i po paru min wisiałem mu na kole chwila oddechu i wyprzedzam, a tu szok Kolega Biker zaczął mi wtórować i to on na podjeździe pod Warpie wisiał mi na Kole i trzymał moje tempo. W to mi graj jeden drugiego podpuszczał na zmiany i tempo do samej DG mieliśmy konkretne. Miałem go zagadać po drodze i zaprosić w nasze szeregi ale tak się dobrze kręciło z presją przeciwnika, że żal było mi tego przerywać.
Na DG przy Kościele na Centrum się rozdzieliliśmy i z pogawędki nici więc już samotnie od ronda pod Nemo i na Zagórze do domu.

PTTK and Góra Siewierska

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
Rano na Uczelnie zaliczyć prawo pracy z pozytywnym rezultatem. Pasowało by jeszcze zabrać się i skończyć tą chorą pracę licencjacką ale się jakoś zapędzić do tego nie mogę, a czasu coraz mniej.
Popołudnie najpierw bikem do PTTKu. Przypominając Limitowi, że dziś Oddział otwarty więc jadę i czekam na niego na Dęblińskiej uzupełniając trochę biurokracji.
Gdy już dotarł chwila oddechu dla niego, przy oglądaniu zdjęć jakich na niedzielnej objazdówce narobił. Po czym jedziemy się gdzieś przejechać.
Zarzekał się, że najkrótszą drogą do domu ale z nami bikerami z Cyklozą to tak jest, że się ta najkrótsza trochę wydłużyła. Początkowo na Stawiki i dalej na Park Tysiąclecia, następnie terenami do Czeladzi. Krążymy po niej co rusz to inną offroadówką próbując ominąć działki tak, że docieramy do drogi na Grodziec i tam asfaltem zmierzamy. Przed Klinkierem znów zawijamy terenem przez pola do Wojkowic, gdzie w jednym ze sklepów zakupujemy napoje chłodzące i ica dla ochłody.

Jadąc w stronę Rogoźnika wrzucając hasło czy nie zakręcimy na Górę Siewierską skąd Lotniarze startują. Limit ugodowy chłopak więc przybraliśmy odpowiedni kurs i przeciągnął mnie po większych pagórkach najpierw podjazd do fajnego punktu z panoramą Rogoźnika, następnie zjazd zakolami do Rogoźnika gdzie początkowo asfaltem, a potem nawet stromym podjazdem na szczyt Góry Siewierskiej, ale jeszcze nie było to wiec znów zjazd i podjazd do punktu docelowego. Ale widoki następnym razem wpadnę tu z lornetką.
Z powrotem kierujemy się na Psary trochę asfaltem więcej terenem między łąkami i domami wylatując przy drodze prowadzącej na Sarnów ale, że tamtędy zazwyczaj wracam od Adama więc przecinamy ją i jakoś takoś prowadzony przez Limita docieramy do Gródkowa, gdzie się żegnamy on do siebie, a ja już asfaltem na Łagiszę i drogą co Kosma pokazała jak wracaliśmy z jakiegoś wspólnego tripa na Zieloną, gdzie przecinam Park i zmierzam na Molo przy P3. Wykosztowuję się znów w tym "tanim" sklepie na wodę ale człowiek spragniony nie było wyjścia.
Znów w linii prostej nie kręcąc za dużo między uliczkami na Łęknice przecinam tory i na Manhattan, gdzie już ul. Królowej Jadwigi na Zagórze.

Dzień rowerowo udany kolejne nowe tereny poznane. Miałem wrażenie, że Adam chciał się "odwdzięczyć" za tą trasą, którą ja ostatnio na spontana rzeźbiłem ale mi się tam podobało.
Dzieki Adam za wspólną jazdę i oprowadzenie po tych wszystkich wertepach.

Po Lasku Zagórskim

Poniedziałek, 21 maja 2012 · Komentarze(2)
Kategoria rekreacja
Do południa czas spędziłem na podrywaniu dziewczyn i wspieraniu siostry na ustnej maturze. Mision Complite i Polski ustny zaliczony.
Jak wróciłem to mnie taka migrena złapała, że wszystkiego mi się odechciało.
Około 15:00 Limit próbował się do mnie dodzwonić podejrzewam, iż chciał mnie na bika wyciągnąć. Próba oddzwonienia do niego się nie powiodła więc się zabrałem za czytanie kodeksu pracy super lektura polecam.
O 19:00 stwierdzam, że dość tego prawniczego czytania idę umysł dotlenić, a że las blisko więc tam ponad godzinę buszowałem odkrywając co rusz nowe ścieżki którymi jeszcze nie jeździłem. Po 10 km terenowego hasania między drzewami przeniosłem się na drugą stronę Gierkówki do Parku Leśna wróć Parku im. J. Kuronia. Tam trochę po asfaltowych alejkach pod minizoo wokół stawów i znów w Las.
Powrót szczytem przez Zalane na Zagórze. Nagle telefon zbieraj kasę i na Bliską szoferowi zapłacić za transport. No to rura podpinka za autobusem i za parę minut byłem na Bliskiej. Pytanie ekspedientki przy zapłacie mnie totalnie rozbroiło "Gdzie Pan tyle gazu zatankował" a ja na to riposta "Do kół sobie wtłoczyłem". Szoferowi wytyczne gdzie ma jechać i powrót do domu.

cyklozowo - objazdowo

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Po zarwanej nocy i dwóch dniach odstawki bika chęć była na 100 km.
Chciałem początkowo bikiem jechać na trening volleyballa do Chorzowa, ale jakoś weny nie było i plany uległy modyfikacji. Stwierdziłem, że jadę siostrę wspomóc na maturze. Po 2 godz oczekiwaniu w końcu weszła na salę. Powrót do domu.
Przygotowanie materiałów i o 16:00 na zebranie klubowe do PTTK-u wspólnie z Adamem i tatą.

Frekwencja znów nie zadowalająca ale główni zainteresowani i głodni wycieczek się stawili. Tematyka różna, głównie odnośnie organizacji wyprawy nad morze, korekta terminów wycieczek, podsumowanie wcześniejszych oraz miłe słowa od naszego członka klubu nt. pochwały naszego klubu na qworum Regionalnej Rady Turystyki Kolarskiej odnośnie organizacji większych imprez. Młody klub z młodą kadrą a już o nas głośno za Brynicą :D. Nie obyło się również od moich podziękowań klubowi GHOSTBIKERS, dzięki którym udaje się tak fajnie przeprowadzić eventy. Dlatego też wspólnie z Prezesem Oddziału postanowiliśmy ich jakoś uhonorować.


Wręczam statuetkę Adasiowi - Prezesowi Duchów.

Po zebraniu pora przyszła na objazdówkę. Więc najpierw ja poprowadziłem przez Stawiki, nieuczęszczaną niby ścieżką w Parku 1000-lecia do Milowic, następnie w stronę Czeladzi.
Za Brynicą skręciliśmy w drogę prowadzącą pod bramy Katowickiego składowiska odpadów. Myślałem, że wyjedziemy w innym miejscu, ale to nie było to więc znów chłopy w las, teren very funny chyba nic tu nie jeździło oprócz kładowców. Trochę krążymy, ale koniec końców docieramy do czeladzkiego Stonehenge. Dalej Limit prowadził, znów jakieś tereny wjazdy, zjazdy i docieramy do Wojowic, potem boczną drogę, na Psary, gdzie odprowadzamy Limita. Od Adasia powrót na Sarnów, Preczów do Marianek. Tam przez domki do Parku na Zielonej, Korzeniec Centrum, Park Hallera i na Zagórze do domu.

W dzień przyjemnie się jechało ale te wiatry upierdliwe były.
Jutro brać rowerowa się rozjeżdża: Limit z ekipą do Pszczyny, koledzy z ZMK do Krakowa, jeden samozwaniec do Częstochowy stwierdził, że na ślub koleżanki na Biku pojedzie taką niespodziankę jej zrobić, a Ja z Duchami do Radzionkowa na
family cup

Takie tam kręcenie

Czwartek, 17 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Wieczorna jazda po Dąbrowie bry chłodno ale progresywnie temperatura do góry.
Trochę po Pogoriach, trochę po mieście.

Skład wieczornego Tripa: Gozdi, Jadzia, Wili (dwa MTBki i Ostrzak):p

Pogoria wieczorową porą

Poniedziałek, 14 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
No cóż przez moje lenistwo trzeba się spiąć i nadrobić zaległości, a rowerowanie zostawiam na godziny wieczorne.
Po 20:00 tel. od Adiego, że czekają na mnie na Cypelku. Pojechali wcześniej z Wilim, gdyż wracałem z dostawy fotela.
Jak tylko dotarłem coś na ruszt, w cieplejszy trykocik i w drogę.
Na pogorii spotkanie przy molo, parę metrów razem do okoła jeziora, chłopaki się wracają, a ja nie wyżyty sprinterskie okrążenie w około. Od razu cieplej.
Parenaście minut przerwy, w ramach których na zmianę z Adim próbowaliśmy okiełznać ostrzaka Wilego plus inne akrobacje m.in. palenie spda przez Wilego jak przy 30 km/h tarł kapciem po asfaltowej ścieżce. Po zmroku te iskry spod podeszwy zajefajnie wyglądały. Powrót przez Reden, i bokiem przez osiedle wylatujemy pod halami Expo. Dalej to już Mieroszewskich do Centrum Zagórza.

Jazda wieczorami zajebista, zero autów i innych troli na ulicach.
Dzieks chłopaki za nocne harce po mieście.

Zimno dziś - ale co tam na rower trzeba było wyjść

Niedziela, 13 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Pogoda nie zachęca do niczego, wprawdzie rano zapowiadało się ciekawie, ale z upływem czasu coraz zimniej i ponurej.
Do 10:00 wylegiwanie się w łożu, ale trzeba trzeba się było zebrać córa znajomej miała dziś komunię, dostałem zaproszenie więc nie można było odmówić i plebana odwiedziłem, a że chodzą ostatnio ploty, że tam gdzie ja to pogoda w miarę (taki zaklinacz pogody) no to do końca uroczystości w kościele i powrotu do domu było w miarę.
Na rower dopiero się zmobilizowałem o 18:00. Wspólnie ze staruszkiem rekreacyjnym tempem ok 20 w porywach do 25 km/h na dwugodzinną przejażdżkę.
Początkowo na Pogorię 3. Po drodze w okolicach przejazdu spotkanie z Rafałem z rowerowej dąbrowy. Coś ostatnio często na siebie natrafiamy, chwila rozmowy on w swoim kierunku, a my dalej na P3. Kółeczko dookoła, dalej dziurą przez tory na P4. Kierujemy się asfaltem przez tamę do Marianek. Dalej na Preczów, Niepiekło i odbijamy na Zieloną. Następnie wzdłuż Przemszy do Będzina. Tym razem trochę inaczej gdyż nie jedziemy wąskim etapem wałów tylko modyfikuję trochę trasę sprawdzając, którędy przebiega ten etap trasy rowerowej, gdy odbija na domy jednorodzinne. Według oznaczenia szlaku wracamy znów na wały. Na mostku przed targiem odbijamy w lewo i pod górę dojeżdżamy do Teatru Dzieci Zagłębia. Dalej w stronę dworca Będzin Miasto, mieliśmy odbić do Ghostów, ale nas trochę przewiało więc dalej Sokolską obok Decathlona. Pod Makro, przecinamy 94 i na Centrum Zagórza do domu.

Rowerowo po dąbrowo :D

Piątek, 11 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dzisiejszy dzień pod etykietą DG tutaj większość dzisiejszego dnia na rowerze spędziłem.
Może i 100 by była ale nie miałem weny do całodniowego katowanie.
Rano jak zwykle zaspany jadę busem na trening siatkówki do Chorzowa, myślałem co by bikem pojechać ale dobrze, że go zostawiłem bo nie miałem siły wtoczyć się do busa powrotnego, a co dopiero wracać na biku.
No i sedno czyli, gdzie to Gozdi dzisiaj buszował na kole.
Zaczęło się od 15:00 kiedy to w DG pod miejską Biblioteką miałem spotkanie na górze mianowicie spotkanie Prezesów, czyli mnie z cyklozy i z rowerowej dąbrowy. Zeszło trochę czasu na różnych tematach. Po spotkaniu wracam do domu posiedzieć trochę na d... odbijając na serwis do Dziadka na garaże (już się stęsknił wiec mając chwile pojechałem) w między czasie dzwoni Damian i Paweł i ustawiamy się na 18:00. Szybki popas i dalej w drogę tempem dosłownie relaksacyjnym udajemy się najpierw na Zieloną i dalej na Pogorię. He he miało być kółeczko i nabijanie km ale niczym filip z konopi wyskoczył Rafał z rowerowej dg i zamiast krążyć pitstop z udziałem zimnego Heńka. Po dotankowaniu dalej w trasę objeżdżamy P3 i zawijamy przez tory na Zieloną wzdłuż wałów odprowadzając Pawła. Niestety nie z moim udziałem przy Centrum Sportów Letnich ja odbijam na kolejne spotkanie w parku Hallera, a chłopaki dalej wzdłuż wałów. W nowym składzie tym razem Ja, Wili i Adi wracamy na Pogę tym razem szybsze kółeczko. Zawijamy na Zagórze po coś ciepłego na plecy i jedziemy na Sc zobaczyć jak dziś grają na dniach województwa.Na rozmowach schodzi trochę czasu, w brzuchu rezerwy się kończą i obkrążamy Center pod kebab ale takie kolejki, że decydujemy się wrócić po raz kolejny dziś na DG i tam zaopatrujemy się w kebaba.

Dzisiejszy dzień wykorzystany do bólu w domu po odholowaniu rumaka byłem dopiero 10 po północy.

czwartkowe kręcenie z dreszczykiem emocji

Czwartek, 10 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
Coś słabo ze mną nie mam czasu na większe kręcenie. Na 8:00 nie chce mi się cisnąć do Chorzowa i na uczelnie miałem busem jechać, ciul uciekł i skorzystałem z oferty kumpeli i dziś pozwoliłem sobie na dojazd na uczelnie czarną betą. Długi dzień więc o 18:00 dopiero w domu.
Wcześniej kontakt tel. w Wilim i o 19:30 na tripa. Tempo ciekawe on na ostrzaku więc pierwsze 16 km mknęliśmy wokół P3 z AVS +26 km/h doliczając wolniejsze tempo na dojazd do Jeziora i odcinki brukowe jeden z tyłu i jeden wzdłuż plaży. Trzy kółeczka żwawym tempem. Po 20:00 dołącza do nas Adi i wspólnie od plaży na Łęknice i Gołonóg na spotkanie z Leszkiem. Niestety go nie było, a człowiek nie wielbłąd spragniony wiec Tyskie trunki kosztowaliśmy.
Siedząc na jednym ze skwerków,konsumując nektar bogów, słyszymy pisk opon ( w mieście normalne) ale zaraz tel. od Grubego, że zmierzali do nas ale mój młodszy brachol miał bliskie spotkanie pierwszego stopnia z samochodem. Rura do nich, k...a myślałem, że mnie coś trafi z tej nie pewności. Całe szczęście, że młody miał więcej szczęścia jak rozumu i skończyło się tylko na 8 z tylnego koła i paru zdarciach naskórka. Mało tego Wili złapał panę więc przyszło całej paczce solidarnie z Redenu prowadzić rowery na Center Zagórza.

Gdy już się doczłapaliśmy chwila pogaduch co do jutra i każdy do domów.

Na poprawę nastroju

Środa, 9 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Od rana pisać jakieś durne wypracowania już mi się nie chce koniec pierwszego etapu studiowania i trzeba się spiąć i skończyć to jakoś.

Ale ile można wysiedzieć jak za oknem taka aura.
Więc o 13:00 razem z tatą pod jego robotę na Milowicach i powrót podobnie jak przedwczoraj skręcam na Plonów, dalej koło VI LO "Korczaka" do Osiedla akademickiego na Pogoni. Następnie Będzińską mijam Elektrociepłownie i skręcam na Słowiańskiej na wały i cały czas do Dąbrowy pod Centrum Sportów Letnich na Zielonej, stamtąd wbijam się na dawno nie uczęszczaną przeze mnie ścieżkę w Parku i pod P3. Tam profilaktyczne kółeczko wokół zbiornika. Już trochę więcej ludzi niż ostatnio ale rewelacji nie było więc można było się fajnie rozbujać i lecieć powyżej 30. Od plaży skręcam pod Urząd Miasta. Przede mną fajna niewiasta więc jej nie wyprzedam tylko grzecznie za nią łapiąc oddech. Na światłach przy Piłsudskiego nasze drogi się rozchodzą ona skręca na Gołonóg, a ja w stronę
Centrum Zagórza kręcąc do domu mordować się dalej przy pisaniu.
Dwie godz. relaksu od razy lepiej.