Wpisy archiwalne w kategorii

rekreacja

Dystans całkowity:28646.00 km (w terenie 3389.00 km; 11.83%)
Czas w ruchu:1564:41
Średnia prędkość:18.29 km/h
Maksymalna prędkość:63.70 km/h
Liczba aktywności:651
Średnio na aktywność:44.00 km i 2h 24m
Więcej statystyk

Po mieście się kręce

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Wczoraj pogoda nie sprzyjała do jazdy to był dzień leniucha. Dziś po mitingu matematyczne procenty trzeba wypocić i tak załatwiając różne pierdoły na mieście ruszam w teren leci się jakoś szybko nawet góra pod mec nie stwarza większych problemów, na zjeździe obok osobówki łapię dzisiejszego Vmaxa lecąc blisko 60 której przez powiew wiatru nie udało się osiągnąć. Z Pekinu na Staszica, w labiryncie przychodni medycyny pracy schodzi trochę czasu. Potem pod Plazę na spotkanie z kumplem i dalej Plastry Miodu, bo czekali na podsumowanie wyprawy.
Czasu jeszcze zostało więc przez Dańdówkę i poboczne drogi i tereny lecę na Kazimierz zobaczyć jak kumpel swoją koparką się bawi robiąc przy skate parku. Potem jakoś z siły opadłem i delikatnym tempem obok reala w Dąbrowie jadę do domu jakąś strawę sobie przyrządzić. W planach było dokręcić do 50 ale jakoś zająłem się pakowaniem na jutro i dzień uciekł.

Powrót do codzienności

Sobota, 11 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Jakoś się dziwnie spało. Pomimo tego, że już w domu rano jakaś podświadomość włączyła mi się do dalszej jazdy ale to co za oknem jakoś mnie od tego pomysłu odwiodło i do końca nie byłem pewien czy już w domu czy nadal w trasie. Przed łóżkiem mapa Polski - pierwsze co mi się nasunęło, że taki kawał przejechałem.
Powoli się z wyra zbieram i wrzucam do brzucha porcję naleśników, którą zostawiła Mi mama jak wrócę z trasy.

Przyszła pora na rozładowanie sakw i wzięcie się za pranie, ale za nim pranie musiałem ogarnąć jak się uruchomić pralkę. Przy konsultacji telefonicznej z mamą, która ten sprzęt AGD obsługuje i poszło. Potem obiadek i nadrobienie zaległości w domu i tak dzień zlatuje. Wieczorem pogoda trochę się poprawia i o 19:00 z Dydkiem i Wilim wypadzik na rower. Standardowo P3, gdzie do trójcy dołącza Karolina. Dwa kółeczka dookoła, pogaduchy przy plaży tym razem na temat wypadu wakacyjnego i ok. 21:00 zwijamy się w drogę powrotną.
Mimo przejechanych tylu km dobrze się kręciło chodź zdecydowanie zimniej i zdecydowanie za zimno jak na połowę sierpnia. Do wtorku odpoczynek i ruszam w następną trasę.

Zakupowo, załatwianiowo

Piątek, 27 lipca 2012 · Komentarze(3)
Kategoria rekreacja
To już ostatnie chwile przed wielkim życiowym wypadem. Pierwsza jak chodzi o mnie taka długa trasa. Jednak jedziemy w dwóch.

Dziś krótko na rowerze między wierszami bo przecież trzeba się spakować.
Na początek próba sakw. Jadę do Reala na zakupy. Dla 6 osobowej rodziny się tego trochę nazbierało więc sakwy w drodze powrotnej do pełna załadowane. Ale przy takim obciążeniu na dupie i tak się w miarę jechało. Nie tracąc czasu wyładowuje towar z sakw i lecę już z minutową obsówą czasową pod PKM. Tam razem z Limitem do agencji po kamizelki klubowe na razie 10 szt. do odbioru po naszym powrocie. Stamtąd na Staszica ale już jestem po czasie i nic nie załatwiam na koniec do Meridy po zapasowe szprychy i wertepkami których nie znałem na Zagórze pakować się dalej. Jak ktoś ma życzenie nas odprowadzić startujemy o 8:00 z Rynku w Czeladzi.

Jazda z sakwami dzień drugi

Czwartek, 26 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Już tylko dwa dni i ruszamy w nieznane.

Wedle rana znaczy się coś koło 11:00 ładuję trochę pierdół do sakwy i lecę przez Szopki do Katowic na Raciborską oddać próbki do badania. Jakoś się tak trochę inaczej jedzie dupa trochę cięższa no i wszystkie krawężniki i inne przeszkody delikatniej trzeba pokonywać, a tu dopiero 1/3 tonażu załadowana. Zajeżdżam po czasie okazuje się, że do 11:00 tylko próbki przyjmują ale jakoś udało się załatwić.

W drodze powrotnej przerwa na Kebaba przy placu Andrzeja.
Wracam dla odmiany wzdłuż DK 86 wylatując na Kresowej koło stadionu. Już miałem jechać dalej ale z nad przeciwka jechali Hans i Czarny Kot. Od słowa do słowa i objazd mi się wydłużył służyłem za konsultanta w sprawie wytyczenia ścieżki/szlaku rowerowego w Sosnowcu od Milowic do Trójkąta TTC. Z wcześniejszego powrotu do domu nic nie wyszło i prosto z trasy do PTTK z myślą, że może się jeszcze jakiś szalony z nami wybierze nad morze. Chyba wyjdzie, że tylko Ja i Limit pojedziemy sami. Czekamy z półgodziny nikogo nie ma więcej dla nas zamykamy Oddział i lecimy jeszcze kawałek razem. Na Ślimaku Adam odbija do siebie, a Ja do końca 3- Maja i wbijam się na 94 wyjeżdżając koło Marko i prosto do domu.

Ostatnie przygotowania do wyjazdu

Poniedziałek, 23 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Ostatnie dni do wyjazdu wakacyjnego więc powoli trzeba dopinać ostatnie szczegóły, aby w sobotę spokojnie wyruszyć na zdobycie Bałtyku.

Po nierowerowej niedzieli, od rana poniedziałek iście rowerowy.
Rano zbieram się z tatą i bratem pozałatwiać trochę spraw na mieście, wsiadamy na rowery i po kolei: przychodnia, Orange, Decathlon i parę tam jeszcze jeszcze mniejszych sprawek. Po Orangu zakręcam pod Plastry zaklepać sakwy na wyjazd i przymierzyć do bagażnika.

Po rodzinnym kręceniu przerwa na obiadek i pędzę ile fabryka dała do Limita pod Zajezdnię PKM, stamtąd do agencji reklamy dokonać ostatecznego zamówienia na nasze kamizelki klubowe.

Co klubowe załatwiliśmy, teraz prywata kręcimy do Będzina na Modrzejowską dokonać zakupów dla Adama. Wszystko załatwione załączamy szwędacza i w drogę.
Wałami na Pogorię 4, gdzie na asfalcie nogi się fajnie rozbujały i lecimy do końca na największych obrotach co z wmordewindem nie było za łatwe. Na Wojkowicach chwila oddechu wyrównanie tętna pogaduchy i każdy w swoją stronę. Adam jakoś tam do domu, a Ja w sumie też jakoś tam też wracałem. Planowo cały odciek leśny wokół P4, ale zmieniam trasę i odbiłem na P1 wylatując niedaleko drogi na Ząbkowice, objeżdżam zbiornik i dalej lasem wpadając rozpędzony w pokrzywy (ale swędziało) od wschodniej strony P2 wylatuję na P3. Robiąc parę okrążeń w jednym tempie wpadam na kumpla z czasów technikum, kręcił się na cardzie rowerowym, pogaduchy odstawiamy sprzęt do wypożyczalni i jadę do domu już najkrótszą drogą. Po głowie chodziło 13 setkę sezonową wykręcić, ale plany spaliły na manowce, dzwoni kumpela, że zdała licencjata i imprezujemy. No to rower do garażu zmiana odzienia zgarniam Adiego lub na odwrót i na BMC. Dzień się późno skończył, a dziś II noc cykliczna i zaś po północy się wróci.

Załatwiania dzień kolejny oraz wieczorna pętelka

Piątek, 20 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Od rana dogrywanie formalności związanych z sobotnim wyjazdem.
Na 13:30 z Marcinem do agencji reklamy obgadać szczegóły wytworzenia klubowych kamizelek potem do PTTK wyrobić kolejnemu członkowi legitymacje powrót przez Będzin, Dąbrowę na Zagórze. Może jeszcze wieczorem się coś urodzi do jazdy...

cd.
... i się urodziło stwierdziłem, że dziś sobie sam pośmigam. Zbieram rower przed 20:00. Na dzień dobry trochę terenu wbijam się w lasek zagórski wbijam się w nową ścieżkę, która kończyła się przy gierkówce przebijam się na drugą stronę kręcą jeszcze po lesie do Parku na Kazimierzu rundka honorowa po alejkach i lecę przez ścieżkę edukacyjną do Dąbrowy. Nawrót pod mostem obok Reala i WORD-u jadę na Wzgórze Gołonowskie. Chwila przerwy na widoki ale przez te korony drzew za bardzo się nie dało pooglądać krajobrazu. Zjazd na dół i na Pogorię 1, w planach była czwórka ale czas gonił i zaś kolejny dzień z rzędu na trójkę. Objazd P3 x 1,5 okrążenia na nikogo nie wpadłem więc zawijam do domu.

Jutro Częstochowa, a na przyszłą sobotę trip Sosnowiec - Władysławowo.

Decathlon - Serwis - P3

Czwartek, 19 lipca 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
Dzień zapowiadał się ciekawie za oknem sunshine, zbieram Tomka i na zakupy do Decathlona młodemu dobrać jakieś fatałaszki rowerowe, zaraził się od brata rowerem.
Wmordewind ciepły ale jak zawiało to miejscami stawało się w miejscu.

Po powrocie powierzchniowe czyszczenie bika, od wycieczki do Lublińca się do tego przykładałem ale, że wypadało by go na przegląd dać to się za ów pracę zabrałem.

Indywidualnie do Plastrów na diagnostykę, trasę co raz dwa pokonywałem dziś nie dało się za szybko szarżować wietrzysko coraz mocniej atakowało mnie i rzucało od pasa do pasa, ale na młynkach jakoś się tam doturlałem. W przerwie jak poprawiali co niechodziło zaszywam się w PTTKu. Odbiór bika, nowe smary nic nie zgrzyta wracam na Zagórze. Nad głową czarne chmury ale przy tym wietrzysku rozeszły się i suchą nogą dotarłem do domu.

Wieczorem Pogoria number 3. W składzie Ja and Doms, objeżdżamy ją razy 3 robiąc przerwy na pokazy psów ratowniczych WOPRowców. Dzień się chyli ku końcowi i wracamy z powrotem.

Jak na przepowiednie radiowe o gwałtownych burzach i innych anomaliach pogoda nie najgorsza dziś była.

Interesowo - Pogoriowo

Środa, 18 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Do południowo korzystając z pogody jadę na poszukiwanie agencji reklamy. Cel osiągnięty oferta na klubowe puki co kamizelki odblaskowe po dość przystępnej cenie. Wracając z Pekinu wpadam na Dawida, zgadujemy się na popołudniowy wypad z zastrzeżeniem jak będzie aura adekwatna do jazdy.
Analizuję wykresiki na ICMie i ulga pora sucha do jutra ani kropli deszczu. Ufajnąc temu telefon do Wilusia i się zgadujemy pod moim blokiem.
Z duetu zrobił się kwartet do naszej wesołej gromadki dołączył Dydek i Adi. Kierunek P3 na molo do czwórki dołącza jeszcze Karolina i tak jedno kółeczko ławeczka, następne i następne. Na jednym z pittstopów spotykamy Rafała. Niewyżyty Ja, przez deszcze głodny jazdy ruszam sam próbując pobić swój rekord okrążenia, ale chłodny wiatr na twarz nie ułatwiał mi tego skończyło się na 11 minutach - słabo ale pobiłem o 4 minuty. Dokręcamy jeszcze jedno i wracamy za Zagórze odprowadzając Karolinę pod drzwi.

Na zakupy

Wtorek, 17 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dziś tylko wieczorem do Reala w Pogorii na zakupy i powrót do domku.
Reszta dnia uciekła na ogarnianiu rachunków i innych pierdół. Z resztą pogoda barowa to gdzie tu się dalej ruszać.

Między wierszami

Niedziela, 15 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Po wczorajszym wypadzie Niedziela dla rodziny i samej chęci pobycia trochę w domu.
W chwili wolnego czasu dla siebie korzystam z chwili i dla rozprostowania nóg wsiadam na bika i bardzo rekreacyjnym tempem najkrótszą drogą do Sosnowca na spotkanie z Fraglesem w Parku Sieleckim.
Pogaduchy w parku trochę krążymy po Centrum i wracam inną drogą do domu przez park, na Zamkowym przebijam się na Kombajnistów i trochę wysilam organizm na podjeździe pod Zaruskiego goniąc kolarza. Sukces udało się, ale puls walił niesamowicie. Dalej już spokojnie ścieżką od ronda JP II na Pekinie do domu.
W planach było wieczorem jeszcze pokręcić ale się rozpadało.

Jutro delegacja do Rabki może uda mi się załapać na finał TdP do Krakowa.