Wpisy archiwalne w kategorii

rekreacja

Dystans całkowity:28646.00 km (w terenie 3389.00 km; 11.83%)
Czas w ruchu:1564:41
Średnia prędkość:18.29 km/h
Maksymalna prędkość:63.70 km/h
Liczba aktywności:651
Średnio na aktywność:44.00 km i 2h 24m
Więcej statystyk

Serwisowa sobota i kolejny 1000 ukręcony

Sobota, 20 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Po wczorajszej integracione na Akademikach dziś nie byłem do życia, tym bardziej do dalszej jazdy. Na rano ustawiłem się z Panem_P, że go zaprowadzę do serwisu gdzie od ręki naprawi rower. Problemy ze wstaniem ogromne w efekcie na serwis do dziadka docieramy z godzinnym spóźnieniem. Dobrze, że blisko mnie i nie trzeba było za daleko jechać. Po reanimacji koła u Marcina chwilę gadamy i każdy w swoją stronę. Dalej nadrabiam braki snu ale siedzenie w domu przy tej pogodzie mi nie służyło za specjalnie i większość dnia spędziłem na serwisowaniu czyszczeniu i regulacji domowych rowerów. Gdy już się z tym uporałem napierdalanie głowy ustało wszamam małe co nie co żołądek zaczyna przyjmować większą porcję jadła i po 17:00 ruszam indywidualnie w trasę. Tempo nie za mocne nogi nie chciały zapodawać.
Na początek na Pekin, skąd obok placu Papieskiego odbijam na działki i jadę na Kazimierz. Łańcuch już czuję że jest na wykończeniu na środkowych blatach zaczyna przeskakiwać ale chyba jeszcze da radę bo nic nie przepuszcza jak mocniej depnę. Po parku trochę się kręcę bo błotnistych rozkopanych alejkach i oglądam już w połowie wykończony skatepark.
Z parku na DG, a jak DG to oczywiście rundka wokół P3 skąd dalej na Zieloną i centrum Dąbrowy. Wbijam w kolejny park, ciemno już to i tu pustki. Mały głód się odzywa to spod Nemo kieruję się na Zagórze do siebie.
Jutro formalne zakończenie sezonu turystyki rowerowej Chudów.
Plany na dalszy czas to dobić do 10 sezonowej czy się uda nie wiem i tak już roczny rekord poprawiony o 1,5 tys.

zakupowo, zebraniowo, imprezowo zwariowany dzień

Piątek, 19 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Kolejny ciepły dzień nam jesień uszykowała, ale niestety wakacje się kończyły i już nie da rady w tygodniu się gdzieś wypuścić dalej.

Dopołudnie zlatuje na różnych pierdołach, potem bikiem do Reala zahaczyć o serwis tel. który okazuje się przenieśli koło mnie, do tego małe zakupy i wracam z zaopatrzeniem do domu. Czas już napięty i jadę do PTTK uszykować dokumentację na zebranie klubowe. Po drodze zakręcam pod Fraglesa. Na zebraniu frekwencja kameralna także po godzinie zwijamy się z Oddziału i jedziemy do Walka z wizytacją jak mu robota idzie po rozbiórce altany. Noc nastała znaczy się już po zmroku i wracamy z tatą i Panem_P na Zagórze. Zmieniam odzienie na długie rękawy i odwiedzamy Justynę stęskniła się za moją zrytą personą. Po pogawędce pod Sklepem w dwójkę grupa M&M czyli Marcin x 2 ruszamy na piątkowy podbój Akademików na Pogoń. Impreza ciągnie się do Soboty. Dobrze, że rowery mieliśmy ze sobą bo by się człowiek do domu nie dostał. Dzień pozytywnie zakończony spędzony w doborowym towarzystwie braci studenckiej.

Konferencja rowerowa i rozpierducha team

Czwartek, 18 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dziś kolejny dzień nie długiego kręcenia ale jak bogaty w inne wydarzenia. Rano pobudka w pośpiechu budzika człowiek nie słyszał i trzeba było się ekspresowo z wyrka zebrać. Szybkie śniadanie i lecę na konferencję rowerową do Dąbrowskiego Magistratu docieram na styk ale miejscówki pozajmowane i przyszło pierwszą część przestać. Wśród przybyłych prelegentów m.in. Czesław Lang, Marcin Hyła - prezes stowarzyszenia "Miasta dla rowerów" oraz Oficer rowerowy z Wrocławia Daniel Chojnacki.
W czasie przerwy czas na małe co nieco i powrót na dalszy panel dyskusyjny. Tak zleciało aż do 15:00. Na miejscu po konferencji spotykam Romka w sumie to on mnie dojrzał, chwilę gadamy, po czym zawijam się do domu. W między czasie werbuję Limita i zgadujemy się u mnie pod blokiem. Wszamam obiad na szybko pakuję ciuchy robocze i lecimy na działkę do Waldka. Na miejscu nas czterech i jedna stara altana do demontażu. Młoty, brechy i kilof okładana z różnych stron od góry, od środka i boków po 2 godz. ulega i po altanie pozostała sterta desek i papy. Co my się wyżyliśmy to nasze, a do tego kupa śmiechu.
Rozpierducha team szła jak burza ino korniki wyskakiwały. Działkowcy jakoś nie chcieli skorzystać z naszych usług chodź bacznie obserwowali nasze zmagania.
Po akcji zrównania altany z ziemią sprzątamy narzędzia żegnamy się z Waldim i jedziemy jeszcze do DK na małe zakupy po czym już każdy w swoją stronę Limit na Będzin, a ja koło Makro i ląduję pod domem.

Korki i nocna pętelka po mieście

Środa, 17 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dzień pod znakiem apple, zamiast korzystać ze słonecznej pogody i nabijać kolejne kilometry dzień uciekł na pomaganiu przy przetworach z jabłek na zimę. Kompoty, dżemy i inne wariactwa.
Popołudniem do młodego na korki, dziś zeszło trochę dłużej bo jutro klasówka i więcej materiału musieliśmy ogarnąć, także wybywam o 21:00 kierując się okrężną drogą do domu. Po drodze wpadam na ojca jadącego do pracy na noc wiec w tył zwrot i jadę z nim pod robotę. Tam nawrót i zapętlając drogę powrotną przez Center wracam na chatę.
Jutro konferencja i rozbiórka na działce więc chyba znów nie będzie szału z dystansem za to sobie w weekend nadrobię.

Wtorkowa plucha

Wtorek, 16 października 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
Kolejny z tych "długich" dziennych dystansów, myślałem, że uda się chociaż te dwie dyszki ukręcić a tu psikus. Do południa puki jeszcze aura była życzliwa wskakuję na bika z myślą, że dziś w ramach chwili wolnego od innych zajęć coś nakręcę i jadę na Pogorię. W DG łapie mnie rzęsisty deszcz i zamiast na dąbrowską kałużę numer 3 ląduję w CH Pogoria, przeczekując to co mnie dopadło. Przy okazji robię małe zakupy. Niestety deszcz ani myślę przestać i przyszło mi w tym wariactwie do domu kołować dobrze, że raptem tylko 3 km, ale i tak na sucho się nie udało.

Po Sosnowcu

Poniedziałek, 15 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Dziś też bez szału z kilometrami, tak tylko min. zrobić i powoli zbliżać się do 10 w sezonie jeszcze tylko kafla ukręcić.

Poranek dość opornie zleciał zwłaszcza, że nic do roboty nie było z wyjątkiem papierkowej roboty. Potem z tym co się doszukałem, wyliczyłem i pokserowałem bikem pognałem zawieść do urzędu. Ubieram się dość ciepło, a tu szok termiczny +20 i zmieniam odzienie na cieńsze. Powrót spokojniejszy przez parki i boczne dróżki.

Wcinam obiad i po godzinie lecę ponownie na center tym razem do PTTK na zebranie prezesów klubów i kół odnoście wyborów nowych władz. Po zebraniu jadę na Milowice skąd zaczyna się szlak zobaczyć czy oznaczenie jeszcze istnieje. Już szarówka na dworze ale większość jeszcze widać. Po analizie trasy zauważam brak dwóch słupków kierunkowych i ścięte drzewo na którym było oznaczenie, ogólnie nie jest źle. Od przyszłego roku pora się brać za to miasto i wytyczyć kolejne oficjalne szlaki. Z Niwki jadę już najdłuższą przelotową ulicą - w sumie ciągiem 3 ulic, Wojska Polskiego; 11 Listopada i Mieroszewskich na drugi koniec miasta skąd nawracam się przy wiadukcie koło Expo i do domu. Miałem w planach jeszcze staruszka do pracy odeskortować ale jakoś po ciuchu się ulotnił i na tym pozostało.

W ramach odpoczynku ...

Niedziela, 14 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
... pętla zagłębiowska.
Niedziela typowo regeneracyjna, wieczorem wskakuję dopiero na bika i przelotowo 22-25 km/h idę trochę się pokręcić po okolicy.
Na początek DG i Pogoria 3 x 1 dalej wałami na Będzin i na Pogoń do Sosnowca. Nie jest tragicznie zimno i można by się jeszcze gdzieś pokręcić, ale jakoś pusto żadnego bikera i do tego nogi słabo zapodają wiec ze ślimaka skręcam na Środulę, trochę kręcę się po parku i wrzuca mi się plakat, że były dziś zawody MTB Przełajowe, ale i tak nie miałbym siły na start. Z parku już prosto do Mieroszewskich i pod dom. Na zakończenie półgodzinny spacerek po osiedlu.

Na zebranie Rady

Środa, 10 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Gdyby zrealizować wszystkie dzisiejsze kursy dystans był by koło 100, a tak dziekanat wyjątkowo zamknięty - Chorzów odpada, kierowniczki nie ma - odpada kurs do Jaworzna, pozostały tylko Katosy i popołudniowe zebranie Regionalnej Rady Turystyki Kolarskiej.
Po 14:00 jadę najpierw na Dęblińską uregulować sprawy finansowo - podatkowe z umów, chwila rozmowy w Oddziale trochę się przeciągła i patrzę na zegarek trzeba gumę drzeć i w kwadrans dociągnąć do center Katowic. Przy sprzyjającej aurze i zielonej fali świateł jest to realne, ale zimny zachodni wmordewind i czerwone światła w newralgicznych miejscach utrudniły mi trochę to zadanie i na miejsce docieram ze studenckim spóźnieniem. Po spotkaniu trochę objazdowa trasa powrotna do domu.
Szwendacz wymyślił taką trasę początkowo na Załęże, na wys. NFZ przebijam się przez kładkę nad DTŚ-ką i ląduję na tausenie. Krążąc po alejkach ląduję w Parku Śląskim, szczytem przez Park i już jestem pod wierzą w Bytkowie. Nie namyślając się długo na dół w kierunku Siemianowic. Dalej terenami do Czeladzi i trochę inną drogą niż zwykle ląduję przy Strusiach. Kierunek Będzin. Na Nerce chcąc ominąć 2 podjazdy pod Warpię przybieram kurs przez Wały na Pogorię 3. Ludzi wysiało tylko grupki fanatyków warczących i tuningowych blachosmrodów stały na Parkingu. SSanie się włączyło i spod Plaży na łęknice i dalej przez bloki do Parku Hallera i do domu.
Aha znów na wiadukcie przy Expo zmiana organizacji ruchu.

załatwianiowo

Wtorek, 9 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Nie ma potrzeby to coraz rzadziej na tego bika się wychodzi, chłód i zimny wiatr jakoś mnie od tego odciąga.

Dziś pozałatwiać w urzędach więc jest okazja, zgaduję się z Panem_P i razem jedziemy na Center. Wmordewind upierdliwy i miejscami dość oporna jazda. Przy magistracie na 3 Maja każdy w swoją stronę inne rzeczy pozałatwiać. W urzędowej kolejce czekam około godziny ale w końcu udaje się załatwić, po drodze miałem jeszcze o PKO zahaczyć, ale już mi się odechciało załatwiania na dziś. Powrót na Zagórze indywidualnie w ekspresowym tempie przy ślimaku na światłach podpinam się pod autobus i przelotową pow. 50 km/h z dzisiejszym maksem docieram pod górkę na środuli i odłączam się od wiatrochronu i między blokami zakręcam pod dom.
Wieczorem jeszcze na Pekin na korki i potem z kursem pod Pogorię odebrać zakupy.

No to pora na Październik

Piątek, 5 października 2012 · Komentarze(2)
Kategoria rekreacja
Wrzesień zakończony w pierwszej 50 statystyk BS'a, gdzie Ja tyle nabiłem. Teraz czas na kolejnego tysiaka i próbować dobić do magicznego progu 10 tys. w sezonie.

Powrót ze wsi po urlopie od wszystkich mediów oprócz fona pociągiem, przed 11:00 dotarłem do Dąbrowy nawet nie było większych problemów z miejscem na bika i przemieszczaniem się (wejścia, wyjścia i przesiadka w Częstochowie).

Dłuższa chwila oddechu w domu nadrobienie zaległości wpisowych i innych domowych i tak zleciało do 14:00. Urzędy do 15:00 wiec trzeba było się sprężać, szybko coś na ruszt i lecę na Center do US i ZUS po Zaświadczenia. Na ostatnią chwilę to udało się kolejki ominąć i od ręki wszystko powyciągać. Nie ma opierniczania wracam na Zagórze zostawiam co niepotrzebne i gonię na spotkanie z Limitem. W planach miałem mały objazd trasy na jutro, ale wiatr i chęci niewielkie więc wyszło tradycyjnie kierunek Pogorie. Czas ucieka na pogawędkach około rowerowych i klubowych. W mieście nie było tragedii ale jak wyskoczyliśmy na asfalt na P4 nie było za wesoło wmordewind usilnie dawał nam opór gdy próbowaliśmy utrzymać tempo + 30 nawet się to udało, ale umordowaliśmy się trochę. Na Mariankach wyrównując oddech wracamy do toku rozmów o przyszłości klubu i tak na przestoju prawie godzina uciekła. Szarówka się robi więc się żegnamy i lecę na P3, tutaj pustki więc przedostaję się do Parku Hallera, gdzie trochę się szwendam po parkowych alejkach i zawijam koło Nemo na Domek. Na deserek po zimnym nektarze i ambrozji z kumplem i tak dzień uciekł. Jutro klubowe pożegnanie lata, a w niedzielę może uda się czas znaleść i zakręcić do duszków na ich jamprezę rowerową.