Wieczorową porą...

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
... dopiero wybrałem się na Koło. Z racji wolnego dnia zabrałem się za załatwienie spraw, a potem szukanie ofert noclegów na wakacyjny wyjazd z jak na razie z mizernym skutkiem i dzień zleciał.
Już myślę dzień zmarnowany bo na biku nie byłem, ale przypomniało mi się, że tata jeszcze na nockę do roboty jedzie więc się z nim zebrałem potowarzyszyć w drogę na Milowice.

Trasa nocnego tripa przebiegała następująco.
Dom, Popiełuszki, Małe Zagórze, 3 Maja, Żeromskiego, Orla, Roweckiego. Zostawiam tatę pod Timkenem i powrót oczywiście inaczej.
Na początku ścieżką rowerową nad DK 86 od Roweckiego do Piłsudskiego i cały czas tą ulicą w stronę Centrum, dalej Sienkiewicza, 1 Maja, Andersa, 11 Listopada i Mieroszewskich do domu.

Przekładając na dzielnice: Zagórze, Środula, Sielec, Pogoń, Stary Sosnowiec, Śródmieście, Dębowa Góra, Dańdówka, Zagórze.

Jutro wypad z Ghostami do Siewierza, mam nadzieje, że pogoda po naszej stronie.

Szlakiem architektury blaszanej...

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
...czyli szukanie po marketach na L jakiegoś artykułu z promocji.
Długi dzień w szkole to i się odbiło na małym dzisiejszym kilometrażem biorąc pod uwagę km kompanów z BS.

Po 19:00 zawijam na Pogoń do Pawła mieliśmy się pokręcić tu i tam po mieście ale w planach miał dorwać Lidla w którym znajdzie artykuł którego brakło w jego pobliskim markecie wiec krążyliśmy od jednego do drugiego z myślą, że jeszcze w tamtych tego nie wykupili. Najpierw przez Os. Dziekana na Czeladź ale nie było potem parę innych i na koniec uderzamy na Będzin ale tam też nie było już wiec kupił substytut. Zamiarowałem dokręcić do 50 dziś ale jak już byłem w okolicach W. to nie ładnie by było jak bym się tam nie pokazał i wzdłuż Przemszy docieramy na miejsce, gdzie zlatuje ponad 1,5 h na różnych tematach i dzisiejsze kręcenie dystansu poszło się rypać. Jak już zaczynało się ściemniać Paweł zbił do siebie, a Ja nie nasycony dzisiejszą jazdą zastanawiałem się gdzie jeszcze pojeździć. Skończyło się na tym, że najpierw odprowadziłem chłopaków i Martę na Małobądź, gdzie się pożegnaliśmy, a Ja dalej na Syberkę na podjazdach trochę się spocić. Z Syberki zjazdem pod Zamek i dalej na Dąbrowę. W oddali widzę bikera więc na podjeździe skracam dystans do niego i po paru min wisiałem mu na kole chwila oddechu i wyprzedzam, a tu szok Kolega Biker zaczął mi wtórować i to on na podjeździe pod Warpie wisiał mi na Kole i trzymał moje tempo. W to mi graj jeden drugiego podpuszczał na zmiany i tempo do samej DG mieliśmy konkretne. Miałem go zagadać po drodze i zaprosić w nasze szeregi ale tak się dobrze kręciło z presją przeciwnika, że żal było mi tego przerywać.
Na DG przy Kościele na Centrum się rozdzieliliśmy i z pogawędki nici więc już samotnie od ronda pod Nemo i na Zagórze do domu.

PTTK and Góra Siewierska

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja
Rano na Uczelnie zaliczyć prawo pracy z pozytywnym rezultatem. Pasowało by jeszcze zabrać się i skończyć tą chorą pracę licencjacką ale się jakoś zapędzić do tego nie mogę, a czasu coraz mniej.
Popołudnie najpierw bikem do PTTKu. Przypominając Limitowi, że dziś Oddział otwarty więc jadę i czekam na niego na Dęblińskiej uzupełniając trochę biurokracji.
Gdy już dotarł chwila oddechu dla niego, przy oglądaniu zdjęć jakich na niedzielnej objazdówce narobił. Po czym jedziemy się gdzieś przejechać.
Zarzekał się, że najkrótszą drogą do domu ale z nami bikerami z Cyklozą to tak jest, że się ta najkrótsza trochę wydłużyła. Początkowo na Stawiki i dalej na Park Tysiąclecia, następnie terenami do Czeladzi. Krążymy po niej co rusz to inną offroadówką próbując ominąć działki tak, że docieramy do drogi na Grodziec i tam asfaltem zmierzamy. Przed Klinkierem znów zawijamy terenem przez pola do Wojkowic, gdzie w jednym ze sklepów zakupujemy napoje chłodzące i ica dla ochłody.

Jadąc w stronę Rogoźnika wrzucając hasło czy nie zakręcimy na Górę Siewierską skąd Lotniarze startują. Limit ugodowy chłopak więc przybraliśmy odpowiedni kurs i przeciągnął mnie po większych pagórkach najpierw podjazd do fajnego punktu z panoramą Rogoźnika, następnie zjazd zakolami do Rogoźnika gdzie początkowo asfaltem, a potem nawet stromym podjazdem na szczyt Góry Siewierskiej, ale jeszcze nie było to wiec znów zjazd i podjazd do punktu docelowego. Ale widoki następnym razem wpadnę tu z lornetką.
Z powrotem kierujemy się na Psary trochę asfaltem więcej terenem między łąkami i domami wylatując przy drodze prowadzącej na Sarnów ale, że tamtędy zazwyczaj wracam od Adama więc przecinamy ją i jakoś takoś prowadzony przez Limita docieramy do Gródkowa, gdzie się żegnamy on do siebie, a ja już asfaltem na Łagiszę i drogą co Kosma pokazała jak wracaliśmy z jakiegoś wspólnego tripa na Zieloną, gdzie przecinam Park i zmierzam na Molo przy P3. Wykosztowuję się znów w tym "tanim" sklepie na wodę ale człowiek spragniony nie było wyjścia.
Znów w linii prostej nie kręcąc za dużo między uliczkami na Łęknice przecinam tory i na Manhattan, gdzie już ul. Królowej Jadwigi na Zagórze.

Dzień rowerowo udany kolejne nowe tereny poznane. Miałem wrażenie, że Adam chciał się "odwdzięczyć" za tą trasą, którą ja ostatnio na spontana rzeźbiłem ale mi się tam podobało.
Dzieki Adam za wspólną jazdę i oprowadzenie po tych wszystkich wertepach.

Po Lasku Zagórskim

Poniedziałek, 21 maja 2012 · Komentarze(2)
Kategoria rekreacja
Do południa czas spędziłem na podrywaniu dziewczyn i wspieraniu siostry na ustnej maturze. Mision Complite i Polski ustny zaliczony.
Jak wróciłem to mnie taka migrena złapała, że wszystkiego mi się odechciało.
Około 15:00 Limit próbował się do mnie dodzwonić podejrzewam, iż chciał mnie na bika wyciągnąć. Próba oddzwonienia do niego się nie powiodła więc się zabrałem za czytanie kodeksu pracy super lektura polecam.
O 19:00 stwierdzam, że dość tego prawniczego czytania idę umysł dotlenić, a że las blisko więc tam ponad godzinę buszowałem odkrywając co rusz nowe ścieżki którymi jeszcze nie jeździłem. Po 10 km terenowego hasania między drzewami przeniosłem się na drugą stronę Gierkówki do Parku Leśna wróć Parku im. J. Kuronia. Tam trochę po asfaltowych alejkach pod minizoo wokół stawów i znów w Las.
Powrót szczytem przez Zalane na Zagórze. Nagle telefon zbieraj kasę i na Bliską szoferowi zapłacić za transport. No to rura podpinka za autobusem i za parę minut byłem na Bliskiej. Pytanie ekspedientki przy zapłacie mnie totalnie rozbroiło "Gdzie Pan tyle gazu zatankował" a ja na to riposta "Do kół sobie wtłoczyłem". Szoferowi wytyczne gdzie ma jechać i powrót do domu.

Jaroszowiec Olkuski z małą dokrętką

Niedziela, 20 maja 2012 · Komentarze(2)
Po regeneracji sił dzisiaj wypad do Jaroszowca Olkuskiego na Diecezjalną Pielgrzymkę Rodzin do Sanktuarium NMP Wspomożycielki Wiernych.
W składzie Ja, Tata i Pan Rysiek - cyklozowy klubowicz wystartowaliśmy ok. 9:00 na spotkanie z Rodzinami z naszego stowarzyszenie KSRW. Poranne rześkie powietrze sprawiło, że na miejscu byliśmy wcześniej niż planowałem. Z Zagórza na Strzemieszyce, dalej DK 94 do Bukowna nowy asfalt szerokie pobocze i małe natężenie ruchu sprawiło, że bez problemu przejechaliśmy ten odcinek. Na wysokości Bukowna kierujemy się na Hutki, następnie na Klucze i do Jaroszowca.
Ten odcinek w całości asfaltem no prawie z wyjątkiem ok 1,5 km rozkopanej drogi w Strzemieszycach.
Dane statystyczne do tego momentu:
dst 37 km
V max 57 km/h za razem max dzisiejszego dnia
czas 1:45 łącznie z odpoczynkiem
średnia 25 km/h

Po Mszy i spotkaniu z naszymi rodzinami powrót szlakiem do Kluczy dalej znów na asfalty po drodze mijamy sztafetę papieską (chyba tak mieli ci biegacze na koszulkach opisane) i skręcamy na Chechło gdzie standardowo jak co wizytę w tamtych rejonach przerwa na ice cream w jednym ze sklepów.
Po przerwie znów rozkręcamy maszyny i na Błędów. Średnim tempem nowy asfalt położony w łazach błędowskich nie pozwalał za szybko się rozbujać. Przed Okradzionowem na wysokości Wiaduktu zbijamy w teren starczy tej "wygody" i udajemy się jednym z dąbrowskich szlaków na Tucznawę. Znów kawałek asfaltem do Sikorki i powrót na teren skręcamy na Bukową Górę. Następnie Trzebiesławice, Podwarpie i na P4. Boczny wiatr i chmara ludzi trochę przeszkadzała na bikostradzie ale jakoś slalomem przejechaliśmy zbiornik.
Postój na Zielonej spowodowany spotkaniem z Wilim i Dydkiem.
Następnie przecinamy tory przy dworcu PKP w DG przez Park Hallera i do domu.

Do setki brakło 6 km więc postanowiłem po napełnieniu mojego śmietnika zrobić dokrętkę. Na Będzin, obok Dekathlona nawrót pod dworcem Będzin Miasto, chwila przerwy w W. i dalej na Pogoń, Wawel, Kombajnisów, Zaruskiego na Zagórze.

Podsumowując dzień dzisiejszy w Liczbach:
łącznie 111 km, co daje 3 wynik jak chodzi o dystanse w tym sezonie,
to już 5 setka jednodniowa, no i wybiło w końcu 2000 km w tym sezonie.

Foto brak bo nikt nie pomyślał o aparacie.

Family Cup Radzionków - czyli drugie ściganie w sezonie

Sobota, 19 maja 2012 · Komentarze(1)
Kategoria zawody
Opis dnia jak wrócę z dzisiejszego tripa

Wersja edit:
No to po kolei dystans nie zadowalający ale energii spalone tyle jak na zwykłej 100 km wycieczce.

7:15 rowerkiem do Gostów pod W... Tam rumaka ładuje na dach czekamy na resztę i kolumnadą samochodów wyjazd do Radzionkowa na Księżą Górę gdzie odbywała się kolejna wojewódzka kwalifikacja do finałów Family Cup. Trzy osobówki i Ghostobus dotarli jako jedni z pierwszych. Rejestracja w biurze zawodów i wyciąganie całego ekwipunku na dzisiejsze ściganie - 15 rowerów, duży namiot, ławki i stół. Także stoisko mieliśmy konkretne. Po całych formalnościach pora objechać trasę. Niby 2 km pętla, ale fajnie poprowadzona trasa na szczycie Góry. Na swoją kolej musiałem się trochę naczekać, gdyż był to główny wyścig na sam koniec wspólnie z seniorami. W międzyczasie startowali nasi reprezentanci z innych kategorii. Brawa dla Marty stanęła na pudełku. Pozostałym z ekipy jednak się to nie udało. Leny był blisko ale na ostatnim kółku mocy brakło. Było parę wywrotek z udziałem Pinia i Hadzisa ale nie groźnych i kontynuowali ściganie.
Mnie też pudło uciekło, chodź po 2 pętlach miałem jeszcze szanse na pierwszą 6 ale z okrążenia na okrążenie baterie się zużywały i nic z tego ambitnego planu nie wyszło. Jak dobrze skojarzyłem Aniuta-koleżanka Tomka z Jaworzna wywalczyła najwyższe miejsce na pudle w swojej kategorii.

Po ściganiu koronacja zwycięzców i losowanie nagród wśród uczestników. He nawet mi się załapało Rabacik w sklepie rowerowym RB Rowerek. Adaś upolował Koszulkę polo z logo Kross Racing Team. Krótkie rozmowy z organizatorami i pakujemy się w drogę powrotną. Spod W. wracam znów bikem do domu. Wziąć szybki prysznic przesiadka na Busa i powrót do Ghostów na grilla którego nie udało się zorganizować na Księżej Górze.

Mało kręcenia ale intensywnego. Jak na debiut w tym roku nie licząc spontanicznego styczniowego startu w Rudzie to nie było tak źle. Dzięki chłopaki za fajnie spędzony dzień oraz doping na trasie.

Na koniec trochę statystyki.
Dojazd poranny do W... dst 5km, v max 56,6 km/h w czasie 0:12,
próbne okrężenia 4 km, v max 42,9 km/h, 0:13.
Wyścig 11 km, v 45,5 km/h, 0:35.
reszta nie rejestrowana tzn. dojazd z W.

Trochę foto z dzisiejszego dnia:

wyczekiwanie przed startem


walka na podjazdach


moje małe zwycięstwo


oczekiwanie na losowanie


oraz zasłużony odpoczynek po wszystkim

cyklozowo - objazdowo

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Po zarwanej nocy i dwóch dniach odstawki bika chęć była na 100 km.
Chciałem początkowo bikiem jechać na trening volleyballa do Chorzowa, ale jakoś weny nie było i plany uległy modyfikacji. Stwierdziłem, że jadę siostrę wspomóc na maturze. Po 2 godz oczekiwaniu w końcu weszła na salę. Powrót do domu.
Przygotowanie materiałów i o 16:00 na zebranie klubowe do PTTK-u wspólnie z Adamem i tatą.

Frekwencja znów nie zadowalająca ale główni zainteresowani i głodni wycieczek się stawili. Tematyka różna, głównie odnośnie organizacji wyprawy nad morze, korekta terminów wycieczek, podsumowanie wcześniejszych oraz miłe słowa od naszego członka klubu nt. pochwały naszego klubu na qworum Regionalnej Rady Turystyki Kolarskiej odnośnie organizacji większych imprez. Młody klub z młodą kadrą a już o nas głośno za Brynicą :D. Nie obyło się również od moich podziękowań klubowi GHOSTBIKERS, dzięki którym udaje się tak fajnie przeprowadzić eventy. Dlatego też wspólnie z Prezesem Oddziału postanowiliśmy ich jakoś uhonorować.


Wręczam statuetkę Adasiowi - Prezesowi Duchów.

Po zebraniu pora przyszła na objazdówkę. Więc najpierw ja poprowadziłem przez Stawiki, nieuczęszczaną niby ścieżką w Parku 1000-lecia do Milowic, następnie w stronę Czeladzi.
Za Brynicą skręciliśmy w drogę prowadzącą pod bramy Katowickiego składowiska odpadów. Myślałem, że wyjedziemy w innym miejscu, ale to nie było to więc znów chłopy w las, teren very funny chyba nic tu nie jeździło oprócz kładowców. Trochę krążymy, ale koniec końców docieramy do czeladzkiego Stonehenge. Dalej Limit prowadził, znów jakieś tereny wjazdy, zjazdy i docieramy do Wojowic, potem boczną drogę, na Psary, gdzie odprowadzamy Limita. Od Adasia powrót na Sarnów, Preczów do Marianek. Tam przez domki do Parku na Zielonej, Korzeniec Centrum, Park Hallera i na Zagórze do domu.

W dzień przyjemnie się jechało ale te wiatry upierdliwe były.
Jutro brać rowerowa się rozjeżdża: Limit z ekipą do Pszczyny, koledzy z ZMK do Krakowa, jeden samozwaniec do Częstochowy stwierdził, że na ślub koleżanki na Biku pojedzie taką niespodziankę jej zrobić, a Ja z Duchami do Radzionkowa na
family cup

Takie tam kręcenie

Czwartek, 17 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Wieczorna jazda po Dąbrowie bry chłodno ale progresywnie temperatura do góry.
Trochę po Pogoriach, trochę po mieście.

Skład wieczornego Tripa: Gozdi, Jadzia, Wili (dwa MTBki i Ostrzak):p

Pogoria wieczorową porą

Poniedziałek, 14 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
No cóż przez moje lenistwo trzeba się spiąć i nadrobić zaległości, a rowerowanie zostawiam na godziny wieczorne.
Po 20:00 tel. od Adiego, że czekają na mnie na Cypelku. Pojechali wcześniej z Wilim, gdyż wracałem z dostawy fotela.
Jak tylko dotarłem coś na ruszt, w cieplejszy trykocik i w drogę.
Na pogorii spotkanie przy molo, parę metrów razem do okoła jeziora, chłopaki się wracają, a ja nie wyżyty sprinterskie okrążenie w około. Od razu cieplej.
Parenaście minut przerwy, w ramach których na zmianę z Adim próbowaliśmy okiełznać ostrzaka Wilego plus inne akrobacje m.in. palenie spda przez Wilego jak przy 30 km/h tarł kapciem po asfaltowej ścieżce. Po zmroku te iskry spod podeszwy zajefajnie wyglądały. Powrót przez Reden, i bokiem przez osiedle wylatujemy pod halami Expo. Dalej to już Mieroszewskich do Centrum Zagórza.

Jazda wieczorami zajebista, zero autów i innych troli na ulicach.
Dzieks chłopaki za nocne harce po mieście.

Zimno dziś - ale co tam na rower trzeba było wyjść

Niedziela, 13 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Pogoda nie zachęca do niczego, wprawdzie rano zapowiadało się ciekawie, ale z upływem czasu coraz zimniej i ponurej.
Do 10:00 wylegiwanie się w łożu, ale trzeba trzeba się było zebrać córa znajomej miała dziś komunię, dostałem zaproszenie więc nie można było odmówić i plebana odwiedziłem, a że chodzą ostatnio ploty, że tam gdzie ja to pogoda w miarę (taki zaklinacz pogody) no to do końca uroczystości w kościele i powrotu do domu było w miarę.
Na rower dopiero się zmobilizowałem o 18:00. Wspólnie ze staruszkiem rekreacyjnym tempem ok 20 w porywach do 25 km/h na dwugodzinną przejażdżkę.
Początkowo na Pogorię 3. Po drodze w okolicach przejazdu spotkanie z Rafałem z rowerowej dąbrowy. Coś ostatnio często na siebie natrafiamy, chwila rozmowy on w swoim kierunku, a my dalej na P3. Kółeczko dookoła, dalej dziurą przez tory na P4. Kierujemy się asfaltem przez tamę do Marianek. Dalej na Preczów, Niepiekło i odbijamy na Zieloną. Następnie wzdłuż Przemszy do Będzina. Tym razem trochę inaczej gdyż nie jedziemy wąskim etapem wałów tylko modyfikuję trochę trasę sprawdzając, którędy przebiega ten etap trasy rowerowej, gdy odbija na domy jednorodzinne. Według oznaczenia szlaku wracamy znów na wały. Na mostku przed targiem odbijamy w lewo i pod górę dojeżdżamy do Teatru Dzieci Zagłębia. Dalej w stronę dworca Będzin Miasto, mieliśmy odbić do Ghostów, ale nas trochę przewiało więc dalej Sokolską obok Decathlona. Pod Makro, przecinamy 94 i na Centrum Zagórza do domu.