W 11 listopadowy dzien iście wiosenna aura. To i plan całodniowy również wypełniony po brzegi. Skoro świt pobudka i na 9:00 do kościoła na imieninową mszę - wkońcu dzień św. Marcina. Powrót, przebierka w bike wdzianko i lecę na Niwkę, a dokładniej TTC dogonić grupę będzinskich Ghostow. Na miejscu okazuje sie ze jestem jeszcze przed duchami. Czekam jeszcze parę chwil z dwojką cyklistów, po czym już spore grono wycieczkowiczow dociera. Krotka przerwa i przylączywszy się do peletonu ruszamy na objazd mysłowickich bezdroży, by się przedostac na katowicki Giszowiec. Milo plynie czas, a tu jeszcze inne plany jeszcze zostaly do zrealizowania. Po dotarciu na Janinę, odłączamy się z Mackiem i wracamy na Sc. Rowerowania starczy przebierka znow w cywil ciuch i zbiorkomem na afterparty do Martyny..
Weekend pauza, to aż się chciało pokręcić co nie co. Poranne ogarnianie się i na 9:00 ruszam na firmę jak co prawie każdy poniedziałek rozliczeniowy. Bezwietrznie to i udało się sensowny czas ukręcić. Po dniówce ruszam do Martyny na dobrą kawę. Spraw troche to zbyt długo nie przesiaduję i włączam azymut Zagórze. Powrót przebiegł sprawnie już obytymi bocznymi drogami. Przerwa na obiad i znów bikem do fryzjerki, po czym powrot na kwaterę i znów rundka tym razem wykupić recepty na Gwiezdnej. Pod domem licznik wybija 40 znaczy listopadowa dzienna norma zrealizowana.
Rowerowe 10 w skali Beauforta. W górach Halny i u nas odczuwalny, zwłaszcza rano jak udałem się bikem na konferencję w sosnowieckim Magistracie, organizowaną przez Hansa (Rafał Siciński). Jakby nie jechał w kierunku centrum wmordewind dawał się we znaki i uprzykrzał jazdę. Cytując klasyka - taki mamy klimat, więc się twardo opór dawało i do przodu jechało.
Po zmaganiach z wiatrem docieram do PTTK-u, zostawiam rower, podrzucam Pawłowi gotowy projekt naklejki na Rajd Niepodległości i z buta do Magistratu. Przed wejściem czeka już Kosma, która też dostała zaproszenie. Spodziewałem się większego gremium zaproszonych gości, a tu cóż Pan Prezydent, Siciński jako główny prelegent, Rafał Łysy - Naczelny Wydziału Promocji, media lokalne oraz nasza trójka reprezentantów środowisk rowerowych Cykloza, Norka i Ghosty. Konferencja jaką przygotował Hans dotyczyła wdrożenia projektu Rowerowy Sosnowiec. Może w końcu ruszymy prężniej z tworzeniem infrastruktury dla naszej rowerowej społeczności. Hans otrzymał również zacną funkcję społecznego Oficera Rowerowego.
Po konferencji wracam do Oddziału po bika i tym razem korzystam z tego, że wieje z południa przebijam się na Pogoń i z wiatrem podążam ścieżką na Będzin pod Zamek. Kontrola czasu nie jest źle to bujam się dalej wałami na dąbrowskie pojezierze. Rundka po bieżni i powoli zawijam w kierunku domu, zawijając przez Aleję Majakowskiego i kawałek Dk 94 na wysokości Reala, zobaczyć jak wyglądają te odcinki po modernizacji.
Przez weekend trochę przerwy bo przyszedł czas na delegacyjny wyjazd do Łodzi.
W telegraficznym skrócie. Rano do pracy przygotować się do wyjazduweekendowego. W drodze powrotnej nawijka do Rawacafe na herbatkę i zahaczenie o Urząd Miasta odebrać jeden dokument. Jazda niezaprzyjemna w wiekszości pod wiatr.
Listopad nadszedł, a Meridian jeszcze w proszku. Na szczęście moje kochanie jest wyrozumiałe i pozwala korzystać nadal z Authora. Dziś tylko na dyżurze telefonicznym więc dopołudnie spędzam w domku zastanawiając się jak wykorzystać ten dzień. Jak się okazało życie już scenariusz za mnie ułożyło. Przeglądajac interneta dostałem tel. od M., że straciła się jej karta płatnicza. Odkładam pierdoły na bok odpalam bika i ruszam w potencjalne miejsa gdzie mogłaby się znaleść. Niestety ktoś był szybszy i ją namierzył przez co skończyło się na jej zablokowaniu. Dalszy plan działania to kierunek sosnowiecki rondel (patelnia), gdzie na zamówienie jadę zakupić bilet miesięczny do kolektury KZKGOPu, przy okazji trochę prywaty i bunkruję się w CIMie na rozmowie z Arturem. Znów telefon. Koniec plot i ruszam na Piaski obczaić rower do renowacji. Rama 24 cale - rewitalizacja i pójdzie na przetarg.
Telefon sie znów odzywa, na brak zajęć nie mogę dziś narzekać. Powrót do domu na ciepłą strawę po czym odkręcam się na pięcie iznów na centrum Sc tym razem do PTTK na spotkanie z Pawłem - prezesem Oddziału. Ciemno się zrobiło i dzien uciekł. Na liczniku jeszcze skromne 25 km to wracając już na spoczynek trasę poprowadziłem tak aby nie przebiegała przez drogi z których już dziś korzystałem i na tyle zawiła aby dystans na dzis wyniósł min. 40 km. Tak też się stało, i pod domem wybiło 41 km.
Tydzień w kratkę się zapowiada jutro praca, środa wolne, a od czwartku do niedzieli delegatura do Łodzi.
Dzis dla odmiany jazda w cywilciuchach. Jazda rozpoczęta w samo południe. Odpalam Authora i ruszam do Czeladzi na Piaski. Jak to w taki dzień wszyscy na cmentarze autkami. W korkach bidule stoją problem z parkingiem, a ja 10 km odcinek sprawnie przejechałem i miejsce postojowe bez problemu znalazłem. Po mszy na cmentarzu zabieram bika i za rodzinką ruszam do Będzina na Syberkę w odwiedziny do ciotki. Ciemnosć nastała ruszam dalej tym razem objazdowo. Na początek wzgorze zamkowe nocą. Potem za drogą rundka po zagłębiowskich Nekropoliach. Po kolei będziński cmentarz na wzgórzu zamkowym, przedostaję się na DG, skad przez Mydlice na cmentarz zagórski przy Auchanie. Potem centrum Sc i zwrot na cmentarz na Dańdówce i na zakończenie ostatni przy osiedlu Gwiezdna. Do równej czterdzieski najkrótszą drogą braknie to lekkimi zawijasami przez osiedle krążę prosto na kwaterę.
Dzis tylko rundka rowerem do pracy. Załapałem się na uroczyste otwarcie zmodernizowanej linii 15 na granicznym odcinku przy stawikach. Po wczorajszych korektach napedu zdecydowana poprawa jazdy.
Półtysiąca km w pazdzierniku wykrecone, a na kokpicie wyskoczył kluczyk serwisu. Nim jednak za dlubanie sie zabralem to na 12:00 ruszam na baze podrzucic papiery. Wachy brakuje to z Morawy ruszam przez Zawodzie do Rawa cafe.
Plyny uzupelnione mozna wracać. Unikając ruchu samochodów powrot przez Dąbrowke na Czeladź. Przekraczam Brynicę i odbijam na Piaski. Na Grota rownież sporo blach to ją sobie odpuszam i zmykam na boczne drogi ktorymi przedostaje sie na Będzinska. Dalej Chemiczna, Polnocna, Auchan, Jozefow i na Zagorze.
Przebierka w roboczy ciuch i w ramach serwisu male korekty przy napedzie Authora oraz smarowanie.
Od rana jakos na porządki mnie wzięło. Jazda za przyzwoleniem właścicielki Authora rozpoczęła się po 18:00. Na dworze max 2 stopnie. Wybor termicznych ciuchow. Jak zwykle najslabszym ogniwem okazaly się stopy.
Rundka nocnych manewrów przebiegala nastepujaco. Czas operacyjny na jazdę dwie godziny. Od domu na rozgrzewkę Mec, skad dalej za drogą pod kościół na Dańdówce. Nawrót i kierunek centrum rzucic okiem na Katedrę. Na miejcu jeszcze patrole Policji i SM pilnujace terenu po pożarze. Rundka po Modrzejowskiej i przebijam się na Kilinskiego skad juz azymut Pogon i Akademiki. Cisza i spokój. Dalej za ściezką uderzam na Będzin. Czas dobry jeszcze sie nie wychlodzilem to zawijam walami we mgle na Zielona i na P3. Objazd bieżni z udziałem patrolu Policji - oświetlenie miałem za darmo hehe. 20:00 na zegarze pora wracac na Zagorze.
Zgarniam Martyne z busa po drodze i na dziś zmagania pora konczyć.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym