DPD PTTK D
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016
· Komentarze(0)
Kategoria praca
Po 3 dniach aktywnie spędzonych na rowerze, nie wliczam tu niedzieli, która minęła na totalnym chilloucie zbieram się na 7:00 do pracy.
Trochę się przeliczyłem z ubiorem, bo gdy wyskoczyłem o 6:40 z domu od razu poczułem momentalny spadek temperatury. Wracać na górę po nieco cieplejszy odzień nie chce mi się wdrapywać to od razu wrzucam duży blat, by podnieść sobie ciśnienie. Jak już temperatura ciała wskoczyła na odpowiedni poziom to nieco odpuściłem tempo. Na bazę docieram o czasie, a licznik zeznał, że w powietrzu ok. 2 stopnie Celsjusza
Po pracy nawijka do domu po sakwę i dodatkowe przyodzienie w postaci kołnierza oraz pełnych rękawiczek. Odpoczniwszy trochę po 17:00 kręcę do Będzina, gdzie umówiłem się z wracającym z pracy Krzyśkiem. Zjeżdżamy się na Małachowskiego. Wspólnie śmigamy na Legionów, gdzie u Krzycha zasiadam na ciepłą herbatkę. Przy okazji odbieram fakturę za nasze klubowe wdzianka. Żegnam się z Krzyśkiem i śmigam do Oddziału uporządkować papiery po dwóch dużych imprezach. Zebranie dziś odwołałem, bo jakoś nie było za dużo spraw do przegadania, przez co mogłem w spokoju sobie popracować.
Wracając na kwadrat jeszcze zakręcam do Parku Harcerskiego zobaczyć na własne oczy big konewkę, a prezentuje się ona tak.

Trochę się przeliczyłem z ubiorem, bo gdy wyskoczyłem o 6:40 z domu od razu poczułem momentalny spadek temperatury. Wracać na górę po nieco cieplejszy odzień nie chce mi się wdrapywać to od razu wrzucam duży blat, by podnieść sobie ciśnienie. Jak już temperatura ciała wskoczyła na odpowiedni poziom to nieco odpuściłem tempo. Na bazę docieram o czasie, a licznik zeznał, że w powietrzu ok. 2 stopnie Celsjusza
Po pracy nawijka do domu po sakwę i dodatkowe przyodzienie w postaci kołnierza oraz pełnych rękawiczek. Odpoczniwszy trochę po 17:00 kręcę do Będzina, gdzie umówiłem się z wracającym z pracy Krzyśkiem. Zjeżdżamy się na Małachowskiego. Wspólnie śmigamy na Legionów, gdzie u Krzycha zasiadam na ciepłą herbatkę. Przy okazji odbieram fakturę za nasze klubowe wdzianka. Żegnam się z Krzyśkiem i śmigam do Oddziału uporządkować papiery po dwóch dużych imprezach. Zebranie dziś odwołałem, bo jakoś nie było za dużo spraw do przegadania, przez co mogłem w spokoju sobie popracować.
Wracając na kwadrat jeszcze zakręcam do Parku Harcerskiego zobaczyć na własne oczy big konewkę, a prezentuje się ona tak.
