Na grilla do Imielina

Piątek, 24 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Przez cały dzień grzeje, aż miło. Jednak jakoś nie chce mi się kręcić w pełnym słońcu.
Dopiero po 17:00 uruchamiamy z małżonką Meridy i kręcimy do znajomych na grilla do Imielina.
W Mysłowicach słyszę Prezes, odwracam się i w oddali ktosik mi macha. No to odmachuję, ale że ślepawy jestem ręki nie dam któż to mógł być. Domniemywam, że Michał.

Imprezka kręci się jak trzeba, ale co poniektórzy, tym razem nie ja idą do pracy więc trzeba było przed północą zebrać się w drogę powrotną. Ze dwa razy chyba przelatywaliśmy koło watahy dziczyzny, ale nie wychodziły nam na drogę.

Jutro jak aura pozwoli to znów nocne wojaże. Tym razem NB Jaworzno.

DPD

Czwartek, 23 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Przedostatnia w tym miesiącu dniówka na salonach. Ciepła noc sprawia, że staję dość wcześnie, przez co sprawnie czynię poranne obrzędy i już o 9:00 ruszam na Rawę.
Chyba za szybko bo po kilometrze jakoś mi się dziwnie lekko jedzie. No tak plecak się został, nawrót skleroza nie boli.
I tak nie jest źle. 9:08 start kolejny. Światła przy Makro pokonuję bez zatrzymania. Kręci mi się nadzwyczaj dobrze, ciepełko sadzi na uda i nogi dobrze zapodają. 30 z licznika nie schodzi. Tak mi się ukręciło, że 9:35 jestem już pod Agatą. Dopiero teraz ciepło się zrobiło i pot twarz zalewa. Dopadam żonę w Biedrze i po zakupach razem na salon.

Po pracy odstawiam żonę na D, a sam kręcę przez Zawodzie na Szopki. Tam odbijam na Hubertusy i znęcam się trochę nad zachodzącym słońcem. Przynajmniej próbuję różnych opcji co to ten mój fon jest w stanie uchwycić.

Potem wylot na Ostrogórskiej, ścinam na Park Harcerski i wypadam na 1 maja w rejonie ZUS-u. Potem zwrot na rondzie Ludwik w kierunku Wawelu. Podjazd Klimontowską do Zagórza i już ścieżką wzdłuż Mieroszewskich prosto na kwadrat.

Ze znęcania wyszło cosik takowego: filtry normalny, świt/zmierzch, zachodzące słońce


chyba najlepsze, moim zdaniem


Objazdowo + centrowanie koła

Środa, 22 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja, serwis
Zaś niby dzień wolny, a nie da się dalej wyskoczyć bo mam kilka zobowiązać i spraw do załatwienia, a pogoda sprzyja.
Ok. 10:00 odpalam Meridiana i z ojcem kręcimy przez Będzin do Czeladzi, do Przychodni, którą to wczoraj szukałem.
Tam nawet sprawnie schodzi, wiec mamy chwilę czasu na objazdy. Kierujemy się na cmentarz na Piaskach, gdzie ku pamięci rodzince po zniczu stawiamy, dalej przez hałdę na Betony i zawijasem przez centrum Sosnowca kręcimy na Zagórze.

Na Mecu się odłączam i samemu kręcę do Grześka odebrać klucze, a następnie przez Południową zjazd na "moją" część Zagórza dokręcam do pana Robka na garaż. Akurat nie ma za dużo roboty, to podrzucam mu tylne kółko do wycentrowania. Jazda testowa i jest git. Myślałem, że  w piaście problem, a to po prostu szprychy się trzaskały. Jeszcze tylko muszę porządek z amorem zrobić.

Zjazd do domu na małe co nieco. Zmiana partnera do jazdy. Zbieram młodego i kręcimy na mały shopping. Po drodze jeszcze rundka do zegarmistrza. Małżonka dzwoni, że klucze do domu zostawiła w pracy, więc kończymy zakupy i kręcimy na kwadrat.

Popołudniu ciągnąłem połowice na dalsze rekreacyjne rowerowanie, ale mam chyba słaby dar przekonywania i skończyło się na 7 km tuptusiowaniu po okolicy.     

DPD

Wtorek, 21 czerwca 2016 · Komentarze(1)
Kategoria praca
Dniówka na Roździeniu, przejazd bez sensacji. Wyjazd lekkim zapasem czasowym przez co nie trzeba było jechać na pełnej mocy.
Po wczorajszym serwisie przednia przerzutka chodzi idealnie.

W pracy jak to w pracy nudy, więc mogłem sobie poczytać chodziarz, co inni poczynili na wyjazdach. Końcówka to oglądanie pierwszej połowy meczu Polska - Ukraina. Do przerwy 0:0. 19:00 wybija zamykam salon i śmigam do Czeladzi z zadaniem zlokalizowania jednej przychodni koło Pałacu Saturna. Wnet jak obiekt zlokalizowałem zewsząd słychać jeeest, goool, brawo Polska. No to trafili nasi.
Na kontynuację drugiej połowy dokuję się na Rynku w Czeladzi na tamtejszej strefie kibica.
Od momentu strzelenia gola przez Błaszczykowskiego (jak się później dowiedziałem) nie wpadła żadna bramka.

Koniec meczu to i śmigam przez Będzin na Józefów, skąd już ja Zagórze.

Serwisowo - przednia przerzutka i czyszczenie napędu

Poniedziałek, 20 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria serwis
Poniedziałek taki niemrawy do jazdy. Może i dobrze, przynajmniej był czas na podłubanie przy rowerze.
Nim się jednak zabrałem za akcję serwisową z żonką zbiórkomem do Kato załatwić jedną sprawę.

Pod wieczór deszczowy front odpuścił, a w piwnicy pierdolnik związany z montażem instalacji CO, więc by w domu nie napaprać jak ostatnio po wymianie opon to przeniosłem się na balkon. W sumie miało się skończyć na wymianie linki od przedniej przerzutki, a tu wena mnie naszła i na początek postanowiłem wyczyścić podzespoły związane z napędem - łańcuch, kasetę, wózek tylnej przerzutki oraz korbę. Na sam koniec montaż linki. Testy tylko na sucho jutro zobaczę jak działa w praniu.


Praca wre, ale tam syfu było.


Końcowa regulacja i włala. Jedyne co się obawiałem, że jakieś narzędzia i części mogą oddać się sile grawitacji

a toż te wyroby m.in. degustowałem z początkiem weekendu. Pod koniec sierpnia czekam na pełną ofertę asortymentu.

DPD

Niedziela, 19 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Nie wiem, chyba działa na mnie jakaś klątwa katowickich NB. Po ostatnich wojażach całonocnych autodestrukcji uległa tylna przerzutka, 
a po wczorajszych zmaganiach dziś rano ruszam bikem do pracy i coś mi dziwnie przednia przerzutka pracuje. 
Na światłach przy Makro akurat łapie mnie czerwone z resztą w 90% na tym skrzyżowaniu tak mam. Spoglądam o co chodzi, a tam przy wózku postrzępiona linka trzymająca się na 1/3 grubości linki, reszta się postrzępiła. Znaczy się nie jest dobrze. Wrzucam największy blat i zjeżdżam awaryjnie do Decathlonu zakupić linkę, jak na złość mój zapas podarowałem Krzyśkowi na forcie, a do tego sklep będzie otwarty o 10:00. Jak nie tu to Auchan. Uff tu czynne, szybki szpil na dział rowerowy zakupuję dwie linki do kasy i powrót na trasę. Dobrze, że wystartowałem z domu dziś trochę wcześniej, ale i tak muszę nieco tempa podkręcić na krajówce o tej porze ruch znikomy, to już bez sentymentów śmigam non stop po trasie. Manewr się opłacił bo jeszcze wygospodarowałem czas na zakupy w Biedrze, skąd już nawrót i na Rawę.

W pracy w sumie miałem w sumie czas na wymianę zużytej linki, ale miałem lenia i tylko doraźnie podkleiłem taśmą, by postrzępiony fragment nie haczył o oponę w trakcie jazdy.

Po pracy nieco spokojniejszym tempem powrót lekkim zagięciem na kwadrat. Przebijam się wzdłuż trasy na Borki, następnie czerwony szlak pod Mikołajczyka. Skąd terenowym skrótem na Pawiak. Dalej już asfaltem na Dańdówkę i przez fińskie domki na Zagórze. Linka jeszcze nie strzeliła. Jutro się za naprawę zabiorę.

DP NB D

Sobota, 18 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Oj wydłużyła się sobota - wydłużyła. 
Przyszedł weekend, a tu do roboty. Po wczorajszych degustacjach wyrobów Wojtkowych nawet się dobrze wstało i bez zrzędzenia przystąpiłem do porannych rytuałów. Z żonką dziś na dniówce, ale nadal nie chce się skusić na dojazd jednośladem do pracy. No cóż, jej wybór. 

Startuje z domku 9:15. Nie chce mi się jechać przez centrum to od razu kręcę poboczem DK 94 i przy górniczym przeskok na DK 86. Tu już ruch większy, więc przy Macu odbijam na Kresową i Borkami przedostaję się na tyły Nowego Roździenia, skąd już prosto na Rawę.

W pracy nudy, jak na sobotę to totalne pustki. I tak prawie na nic nie robieniu zlatuje do 20:00. Wpadam szybko na bika i sunę pod NOSPR złapać uczestników katowickiego Night Bikingu. Na miejscu jestem jakoś 20:07. Po rowerowych ludkach ani śladu, za to dzieją się tu inne eventy. Scena, grają, masa ludków różnych pokrojów. Próbuję namierzyć Kocura - cisza, no to może Patyk, Adi. Też albo echo w słuchawce, albo ich w peletonie nie ma. Ostatni tel. wykonuję do Rysia, jego też nie ma, ale jest na Gwiazdach i po chwili namierzamy się pod spodkiem.
No cóż wstępny spontaniczny plan nie wypalił. Po krótkiej pogawędce oferuję się, że odprowadzę kolegę do Chorzowa, ale wyszła też propozycja, co bym obejrzał, amora jakiego ma do sprzedania. Mi potrzebny, więc może dobijemy jakiegoś targu. W takim razie najpierw kręcimy na Załęże. Oglądam towar, ale nie decyduję się na natychmiastowy zakup. Spoglądam na zegar. Do punktu zwrotnego NB pod wieżą spadochronową zostało pół godziny. Myślę sobie może ich tam złapię. Żegnam się i kręcę przez Załęską Hałdę, Ligotę, Brynów do Parku Kościuszki. No wreszcie ich znalazłem.

Formalnie miałem z nimi do tego punktu dotrzeć i urwać się do domu, ale jak to ja, szybka analiza w głowie co tu robić. Młoda godzina, to decyduję się na podpinkę do peletonu i postanawiam jednak z nimi trochę podkręcić. W końcu jadą teraz w kierunku Zbiornika Dziećkowice, to będzie gdzie się oderwać. Peleton nawet trzyma sensowne tempo. Trochę się nudno jedzie, bo nikogo znajomego nie dostrzegam.  Z Parku Kościuszki udajemy się na 3 górki, skąd przez las kręcimy na Janinę. Przejeżdżamy DK 86 i docieramy na Giszowiec. Różnymi dziwnymi zakosami Giszowca opuszczamy Kato i wtaczamy się do Mysłowic na Wesołą. Przebijając się do czoła peletonu wpadam w końcu na znajomą twarzyczkę kolegi Marka. No to w duecie już raźniej. Nieco dłuższy postój pod żabką na Wesołej i kręcimy na Lędziny, skąd już prosto do Imielina. Przy kościele w Imielinie nadszedł moment, że się żegnam i odbijam w kierunku domu. Eh ta praca. Przedzieram się do Mysłowickich Kosztów i dalej za drogą przez Brzęczki do centrum Mysłowic. Zwrot na DK 79. Przecinam Brynicę na Modrzejowie, i jadąc Powstańców Śląskich i Mikołajczyka docieram na Ludwik. Północ wybiła. Baterię mi powoli odcina. Spokojnie już ścieżką kręcę na Kombajnistów. Pitstop pod całodobowym. Aplikuję sobie dwa Marsy, na których udaje mi się dokręcić do Zagórza. Ostatni podjazd pod Mec i potem z górki na kwadrat. 

Nim się ogarnąłem 1:00 wybiła. No wreszcie jakiś sensowny dystans wyszedł.

Lokalnie part 2

Piątek, 17 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Ja pierdziu ale wieje. Dziś szybki szpil do centrum pozałatwiać trochę sprawunków, głównie związanych ze zmianą danych personalnych Martynki. 

Na powrocie łapie nas chwilowy ale dość intensywny opad deszczu. Przeczekujemy pod wiatą przystankową i jak ucichło to długa do domu.

Reszta dnia na innych przyjemnościach i mało rowerowa.

Lokalnie

Czwartek, 16 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Miało być więcej, ale zachciało mi się porobić trochę w domu. Także dziś dopiero po 16:00 dopiero na bika. Wskakuję i jadę na Ostrowy aby wziąć udział w spacerze po dzielni.
Powrót z Olgą na Zagórze i samotnie jeszcze rundka po Dąbrowie.

DPD

Środa, 15 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria praca
W tym tygodniu mało pracy. Aura niepewna na wieczór mimo to wsiadam na Meride i ruszam na Nowy Roździeń.
W tamtą stronę słonecznie to jazda szła płynnie.
Po pracy jednak załamanie pogody. Nie za zimno, ale połowa drogi we mżawce. Powrót przez Czeladź, Grodziec, Łagiszę, Zieloną, przeskok przez Dworzec i przez Centrum DG prosto na Zagórze.