Normalnie dziwne popołudnie z tym pruciem i dziurawieniem włącznie. W pracy też jakiś dziwny dzień. Biorytm taki sobie, ale jakoś do 13:00 przeleciało. Po pracy powrót na kwaterę i 4 kółkami na centrum. Na powrocie poszły spodnie. Mało tego wieczorkiem jak już się zabrałem za wymianę upuszczającej powietrze dętki, czynność do której już przed majówką się przykładem rozwaliłem 2 dętki.
Pierwsza teoretycznie dobra. Wymieniam szybka piłka, zakręciłem 2 razy i nagle powietrza nie ma. Ki czort. Ponownie wymiana. Myślę może łatka puściła. Ot nie dętkę chyba przepompowałem bo ją rozsadziło dziura szarpana na 1 cm. Zadry w oponie, ani na obręczy nie znalazłem. Myślę pod pompuję tą co uchodziła i namierzę dziurę. Jak namierzyłem wreszcie, przytykam palcem dziurę i nagle ta również buum tyle że dziura już na 4 cm. Uf mam jeszcze jedną dętkę. Po drugiej operacji już wszystko działa, a mnie jutro czeka zakup zapasu,
I po majówce. Dnia super przybywa. 4:30 i nawet nie potrzebowałem specjalnie mocniejszego światła w rowerze załączać. Dniówka szybko zleciała. Powrót takim oto objazdem. Najpierw centrum, skąd przez Pogoń do Będzina. Slalomem przez uliczki śródmieścia zamkowego grodu. Następnie druga strona torów w poszukiwaniu dawnych koszar. Trochę się pokręciłem i udałem się na Mydlice pokręcić się ot tak po uliczkach domków jednorodzinnych. Wreszcie rzut okiem na Expo jak tam prace rozbiórkowe biurowca i zjazd na kwadrat.
Wczorajszy plan całego worka raczańskiego nie wyszedł, a dziś już warunki o niebo lepsze, więc padła decyzja, że dziś drugi kierunek. Spokojnie zielonym do schroniska na Przegibku na drugośniadaniowe naleśniki, następnie Będoszka i ścieżką łącznikową koloru czerwonego powrót do kwatery.
Widzę, że BS poszerzył rodzaje aktywności dawny treking się stracił, więc chyba wędrówka będzie najbardziej odpowiednia. Nie wiem jak pogoda na Zagłębiu, ale Rycerka od 10:00 prawie cały czas w deszczu. Mimo to udało się znaleźć okno pogodowe i koło południa wyruszyłem żółtym zdobyć Raczę od tej strony po dłuższej przerwie. Ostatni raz to z Waldkiem jakieś 5 lat temu. W sumie miał być cały worek raczański ale aura zniechęciła i skończyło się na takim samym zejściu jak i wejściu.
Chciał nie chciał 2-ego do pracy. Do tego 9 h bo we wtorek przegapiłem moment, że moja zmiana przychodzi godzinę wcześniej i dziś przyszło mi odrobić to co straciłem. Całe szczęście popołudniówka jak w piątek i o 17:00 już wolny. Prędko do domu, szybkie ogarnięcie i kierunek Rycerka - złapać oddechu na łonie przyrody.
Znów moje kontakty z centralą się przydały i pogodę na Piknik Europejski udało się zamówić. Dzień znów wczas zaczynam i dłubię trochę przy papierzyskach. Wreszcie zbliża się 11:00 odpalam Meridę i kręcę pod szkołę Agi, aby pomóc jej zabezpieczyć przejazd dziewczyn z skkt na nasz rajd. Spokojnym tempem trzymając się ścieżek rowerowych docieramy pod Urząd skąd ma nastąpić start. Planowo o 12 hymny Polski i Europy, następnie opowieści Marcina nt grup rekonstrukcyjnych i ruszamy korowodem.
Pod Dworcem na rowery i kręcimy zaplanowaną przeze mnie trasą. Zaraz po starcie mam wrażenie, że pana na tyle. Na szczęście to tylko złudne uczucie i przejechałem bez wymiany dętki. Cała trasa chyba też bez żadnej awarii się obyła.
Chwilę po 14:00 meldujemy się na TTC. Tam dalsza część programu piknikowego. Całość kończy się ok 17:00. Wracam na kwadrat, prysznic i z buta na centrum tym razem na koncert. Jak dla mnie spodziewałem się lepszego show. Do tego na finiszu przez godzinę zaczęło zacinać deszczem.
Ostatnia dniówka na drugą zmianę. Uf przynajmniej można było dojść do siebie po klubowym zebraniu. Niby nic, a długo trzymało.
Mimo popołudnia już od 7:30 odpalam Meridę. Na początek dokonać wymiany ze Swietą: nagłośnienie za podpisane umowy. Z dokumentami na center podrzucić do Oddziału. Zawijam trochę przez Naftową, żeby zobaczyć czy MZUK się wywiązał i frezem rozlewisko zasypał. No niestety. Skończy się chyba jutro na małym objeździe. Czas mam dobry, więc kręcę bokami na Józefów, aby odbić od tyłu na Expo złapać na fotce stan rozbiórki.
Jakoś tak znów przy okazji wpadam do DK i funduję sobie nową deszczówkę i kondom na plecak. Zakupy zrobione, foto ustrzelone. No to jeszcze może kawusia u starzyków. Takoż dokuję się na godzinkę. Potem już prosto na Inwestycyjną.
Po pracy już prosto na kwadrat.
Jak na kwiecień frekwencja fajna, tylko 3 dni bez kręcenia, ale kilometraż, myślałem, że będzie więcej a tu tylko i aż zarazem 800 km.
Dziś ponownie zamiana na zmianach, żeby poprowadzić zebranie klubowe. 4:00 budzik dzwoni i dzwoni deszcz o parapet. No chyba jednak na sucho nie pojadę. Wariant odzieżowy deszczowy, Zenit w ruch i półgodziny później na trasie do pracy. Zadziwiająco dobrze jedzie się w deszczu, taki ciepły. Jedyne co mogłem pomyśleć to uzbroić się w buty kajakowe, szkoda przemoczonych adidasów.
Po pracy już deszczu mniej. Kręcę do ZUS załatwić z tatą sprawy następnie zjazd na Zagórze, rotacyjna i przesiadka na 4 koła, rowerkiem już mi się kręcić na dziś nie chciało więcej.
Miały być górki, ale pogoda się rozkraczyła to skorzystałem z dorobku i 3 sobotę na dyżur na magazyn. I tak więcej deszczu zapowiadało się, a tu trochę mżawki jedynie.
Po krótkiej nocy ponownie na swoją zmianę i 3:30 już na kołach. Ciepło. Po pracy jeszcze cieplej. Objazd powrotny przez Porąbkę na Tajwan i zawijam do mojej fryzjerki. Niestety nie miała dziś dla mnie czasu, więc w tył zwrot i na kwadrat.
Popołudnie nierowerowe, ale za tuptusiana 8 z centrum do domu.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym