hej ho w góry by się szło

Niedziela, 9 lutego 2014 · Komentarze(2)
Kategoria Inne
szło szło i się poszło w sumie blog rowerowy ale swoisty debiut pieszo górski jakoś trzeba sobie utrwalić
Skłoniwszy się w końcu udaje mi się skorelować i w trójkę Marcinów Gozdków dwóch i Waldi postanowiliśmy spalić trochę kilogramów i przy okazji spożytkować wolną niedzielę w nieco inny sposób niż rower. Pogody nie za obiecujące ale po pogodnym tygodniu niedziela nie mogła być gorsza i równie ładnie nas ugościła w Beskidzie Żywieckim.

Za kwadrans 7:00 dociera Waldek i ruszamy do Rycerki, skąd zaczęliśmy ok. 20 km okrężną trasę: Rycerka Górna - WIELKA RACZA (1236 m n.p.m.) - Mała Racza - Bugaj - Kikula - Przełęcz Przegibek (Schronisko PTTK ) - Rycerka Górna.

Generalnie jak na debiut jestem zadowolony z siebie, że harpaganom dotrzymywałem tempa. Plus kolejny, że zimy nie dało się odczuć na szlaku. Może czasem gdzieś trochę białego zmrożonego śniegu na zacienionym stoku, błotko i zamarznięte brudy, na których czasem noga uciekała ale ogólnie to się dobrze dreptało. Dzionek jak najbardziej na plus. Zdjątka dojdą niebawem.
Trasa mniej więcej przebiegała tak:
mapa
Rozpoczynamy wspinaczkę na 1236 m n.p.m.

i mamy pierwszy szczyt Wielka Racza

no to pora ruszać dalej

i coś dla Limita z akcentem klubowym

krótka foto przerwa

i witamy na Przegibku

zakupowa sobota

Sobota, 8 lutego 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 3 napęd, rekreacja
Hmm za oknem wiosenny zaczyna się dzień a tu na głowie jeszcze parę spraw i do końca nie da się w 100% wykorzystać aury i zapuścić się 2 kółkami gdzieś dalej w plener. Nawet motocykliści widząc suchą asfaltową nawierzchnię pokazali się na drogach.

Sobota minęła generalnie na przysłowiowym zwiedzaniu zagłębiowskich galerii handlowych. Na początek 4 kółkami po większy zakup do Pogorii. Potem obiadek i wreszcie wskakuję w rowerowe wdzianko i ruszam na kolejne centra handlu poszukać buciszów. I tak po kolei na Pekin pobrać trochę zielonych na jutrzejszą pieszą wyprawę w góry cel Wielka Racza, Plejada niestety niczego dla siebie nie znajduję to za kurs przybrałem Auchan ale też nic więc kolejny DK gdzie trekkingi zakupuję. Na polu zdążyło już się ściemnić a na liczniku dopiero 7 km :(

Przygotowany w homologację ruszam dokręcić trochę kilometrów. Trasa objazdowa z Decathlona kierunek Będzin, gdzie testuję nowopowstały odcinek drogi łączący Ksawerę i Mydlice z Sokolską. Następnie z Mydlic pod Stację PKP i dalej przez Zieloną docieram na P4. Asfaltem na Piekło, nawrót i na bieżnię P3. Chwila przerwy na molo ale nikogo znajomego nie widać to kierunek Zagórze.

Jutro dla odmiany autonogi i go to góry.


kurierowo-zakupowo-objazdowo zakręcony dzionek

Piątek, 7 lutego 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 3 napęd, rekreacja
Niby wolnego więcej a i tak na codzienne rowerowe wojaże ciężko się wybrać ale jak już się nadarza okazja to nie ma zmiłuj.
Aura za oknem sprzyjająca, poczekawszy jak słupek rtęci na termometrze wskoczy powyżej +5 stopni C o godz. 11:00 wskakuję w rowerowe wdzianko i w drogę. Z racji chęci zakupu jakiś sensownych buciszów dodatkowo dopinam sakwę. Asfalty suche.

Od razu szybka rozgrzewka i kręcę na krzyżówkę pod Makro skąd już trasą przedzieram się do centrum Sosnowca. Z uwagi, że na wys. Stawików ruszyły wreszcie roboty przy torowisku za Ślimakiem odbijam na Mościckiego i dalej przez "rondo" Gierka przebijam się na Ostrogórską i dalej przekraczając Brynicę ląduję przy giełdzie w Mysłowicach. Nawrót przez mostem opuszczam Mysłowice i ląduję na katowickich Szopienicach. Dalej na Nikisz, opuszczam asfalt i przez las przebijam się na Dolinę 3 Stawów zły był to pomysł pełno błota i do tego wycinka nie jechało się za specjalnie. Z Doliny pod skatepark przy 3 Stawach z nutką widziałem samolotu cień kiedy lądując tuż nad głową przeleciał mi. Ale nie ma tego efektu w porównaniu awionetek do dużych samolotów. 

Chwila oddechu i lecę na Powstańców odebrać przesyłkę. Na miejscu przypomina mi się, że miałem zahaczyć o Go Sport. Wracać już mi się nie chciało więc przebijam się na Gliwicką i lecę pod Auchan na Załęże, a dokładniej do Decathlona. Po drodze przy krzyżówce Gliwickiej z Bocheńskiego ustrzelony kolejny Szwedzki.  Zamieszania z tym DK dość, że jakoś pomajgało mi się jak tam dokręcić przez co zaliczam dodatkowe kilometry objazdu przez Tauzen to jeszcze nie mogłem dość do ładu gdzież to się do niego wchodzi i gdzie można bika zaparować. A no gdzie, a tam gdzie inne pojazdy czyli na parkingu pod sklepem. Uporawszy się z tą zagwostką zaczęła się penetracja sklepu w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Eksploracja nie powiodła się i stan kasowy pozostał bez zmian. Idąc za ciosem kręcę do kolejnego DK tym razem na AKS tu już bez większych problemów z lokalizacją. Zakup się udał ale zamiast buciszów nabywam rowerową wodoodporną rowerową wiatrówkę. Od razu testy które przeszły pozytywnie. Czas goni miała być po drodze jeszcze Koodza, znaczy się kolejny DK ale jeszcze w planach Oddział więc wbijam się w Park Śląski i czarnym szlakiem w połączeniu z pętlą wokół parku przebijam się na Bytków skąd koła poniosły mnie na Siemce i koło zakładów wojskowych przebijam się na Dąbrówkę i na Borki skąd już na zagłębiowskie ziemie :D. W Oddziale godzinna przerwa i powrót już na Zagórze przez Wawel i Kukułki.

Dzień rowerowo miło spędzony po za miejscami upierdliwym wiatrem i przeskakującym łańcuchem Oj zbliża się nieuchronny moment wymiany napędu. Ale puki co jeszcze na tym myślę, że jeszcze trochę kilometrów się zrobi bez większego szarżowania.

Sezon griilowy czas zacząć

Niedziela, 2 lutego 2014 · Komentarze(6)
Kategoria 3 napęd, wycieczki
Powrót z zesłania jakoś trzeba było uczcić. Jeszcze w trakcie ostatniego tygodnia pracy w Galerii Rzeszowskiej w Waldim wpadliśmy na pomysł zorganizowania grilla w iście zimowej aurze. Niestety z końcem zesłania i zarazem końcem ferii zima poszła śnieg poszedł w odstawkę i grill odbył się w nieco innej aurze niż zaplanowaliśmy ale i tak zabawa była przednia.
Ażeby tak na sucho nie zajadać urodził się pomysł ustawki rowerowej i zrobienia paru kilometrów co by kiełbaski lepiej smakowały.
Pomysł ustawki został zaaprobowany za miejsce zwrotne padł Zbiornik Imieliński.

Z racji, że dzień ustawki wypadł w niedzielę pobudka o 6:00 i na 7:00 po bożemu do Kościoła potem szybkie śniadanie, przebierka w rowerowe fatałaszki odpowiednia na otaczającą aurę i na 10 min przez zbiórką ruszam z tatą w kierunku fontanny.

PO DRODZE COŚ DLA NOIBASTY CZYLI KOLEJNY SZWEDZKI TYM RAZEM ODKRYTY NA SOSNOWIECKIEJ ESTAKADZIE "ŚLIMAK, ŚLIMAK POKARZ ROGI"

Na miejsce docieramy jeszcze w rezerwie kwadransu akademickiego. Z ustawkowiczów są już Waldi, Korek, Kocur i Andrzej, niebawem dołącza drugi "Ja" prawie już wszyscy w komplecie. W oczekiwaniu na Limita mapa w rękę i analiza przebiegu dzisiejszej trasy. 

Jest już i ten co miał najdalej. Foto dla potomnych i lecim na Mysłowice pod BP, gdzie dołączają Cyklozowicze Darq i Pablo.
Tankowanie, pompowanie i ruszamy już do punktu zwrotnego.

Pomimo padającej mżawki humory nie odpuszczają i niezrażeni ubłoceniem pokonujemy kolejne kilometry. Praktycznie bez większych zakłóceń docieramy sprawnie do Imielina, gdzie w tamtejszej Pierdomce, niektórzy dokonują zakupobrania. Potem już prosto na Dziećkowice. Niestety Tawerny czy inksze lokale zawarte więc korzystamy z zadaszonej wiaty w celu korelacji mapy z otoczeniem, mały popas i lecim dalej.

Mały zalążek śniegu na całej trasie.

Potem rzeka graniczna Przemsza
I lądujemy na chwilę w Małopolsce. Potem już za drogą do jaworznickiego Dębu, Wygodę i Jeleń. Co by nam się nie ostygło. Największe przewyższenie i podjazd ul. Sulińskiego w kierunku centrum Jaworzna.

Przemoczeni ale nadal z bananami na twarzy ciągniemy dalej ścieżkami wzdłuż głównej arterii miasta na Niwkę, gdzie żegnamy się z Darkiem i Pawłem. Zaraz po tym Andrzej nie zauważa dupnej latarni i wpada na nią przy okazji gubiąc kołpaki. Oczywiście LOŻA NIE ŚPI O ODPOWIEDNIO AKCENTUJE FAKT SZYDERCZYM PALCEM.

Potem znów Bezdomka i grillowe zakupy skąd już prosto do Waldiego na Działkę.

Dzień jak najbardziej na plus po mimo drobnych faktów w postaci przemoczonych butów i ubłoconych ciuchów.

A tak dla zasady ...

Piątek, 24 stycznia 2014 · Komentarze(0)
co by nie zapomnieć jak to się na rowerze jeździ :D.
Generalnie pogoda mało zachęcająca do jazdy śnieg to pół biedy zeszłej zimy w większych zaspach się jeździło ale wiatr mnie bardziej zniechęcił by podjąć próbę ukręcenia większej ilości kilometrów niż to co konieczne. A czemu tylko 4 km, a bo nie chciało mi się iść z buta, a czekać na zbiórkoma by podjechać 2 przystanki to kpina jak sprawny rower w obwodzie czeka.

Rundka na Orion i z powrotem. Przez sobotę pora zrobić trochę większych porządków w domu, a w niedzielę po raz na tygodniową zmianę do Rzeszowa.

Podsumowując rok do roku jak na Styczeń ukręcone o 80 km mniej niż na 2013 rok.

Zimowych szaleństw dzień drugi

Czwartek, 23 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Do końca się zastanawiałem czy czasem nie wybrać wersji przemieszczania się zbiurkomem ale nałóg robi swoje i nawet 5 stopniowy mróz mnie nie odstraszył.

Z uwagi na chłodny wiatr kombinacja rowerowa głównie przeciwwiatrowa i bluza w obwodzie jako dodatkowa izolacja + cieplejsze buty bo wersja jazdy w letnim ogumieniu mogła by skutkować szybszym ochłodzeniem stóp. Nim wybiło południe odpalam maszynę kontrola smaru i w drogę. Na początku profilaktycznie jazda wolniej przeanalizować stan nawierzchni, generalnie na całym odcinku przelotowa w granicy 18 km/h.

Najpierw zahaczam o Pekin w celu wyciągnięcia grosiwa na waciki :D i potem przez Kombajnistów, Ostrogórską, Mysłowicką giełdę, Szopienice docieram na Morawę do firmy rozliczyć się z delegacji. Po około godzinnym odpoczynku i wyrównaniu ciepłoty ciała ruszam dalej. Tym razem z przesyłką do centrum Kato. Przedzierając się przez Zawodzie modyfikuję trasę i zamiast przebijać się przez 1 Maja zawijam pod most i robię mały objazd przez 3 Stawy wylatując przy Bibliotece Śląskiej. Przesyłka dostarczona na Powstańców. Pora wracać.

Na powrót sprawdzona trasa przez Bogucice. W tą stronę nieco gorzej się ciągnie bo niby asfalty czarne i suche to przy wietrze szybszej prędkości się nie dało utrzymać jak i ciepłota ciała zaczynała znów uchodzić. Z Bogucic przebijam się na Dąbrówkę skąd dalej na most graniczny w Milowicach. Następnie Piaski, Pogoń, (wrzutka elektrolitów w post. drożdżówki w makiem, Hutę Buczka, Plejadę i park na Środuli.Łapki i stopy coraz częściej informują że poddatność na niskie temperatury się konczy i zimno daje coraz bardziej o sobie znać więc już bez większych zakosów kierunek dom. 

Powrót z Rzeszowa, a tu u nas zima

Środa, 22 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Rzeszów - pobudka 3:30 podciągam roletę a za oknem biała centymetrowa kołderka, czyli ICM-owskie przepowiednie się sprawdziły. Wybija 4:00 opuszczam tamtejszy kwaterunek włączam piechtobusa i kierunek dworzec PKP. Regiobus już stoi parę minut potem wyjazd do Katowic. Czym bliżej na zachód śniegu coraz więcej, a w Kato to już całkiem całkiem się tego białego puchu nazbierało.

Odespawszy różnice czasowe wschodniopolskie :P po południu nie mogę się oprzeć pokusie i chociaż na chwilę wskoczę na dwa koła.
Tylni prawie że slik miejscami buksował w trakcie wdrapywania się na Mec ale ogólnie przyczepność dość dobra. Wskakuję pod rotacyjną i powrót do domku. Na dziś starczy jutro więcej się dokręci.

Raz na kole raz na biku

Środa, 15 stycznia 2014 · Komentarze(2)
Kategoria 3 napęd, rekreacja
Trzeba korzystać gdy nadarza się okazja do pokręcenia bo od piątku znów tygodniowa pauza. Do południa załatwianie różnych sprawunków. Niepewna pogoda ale popołudniowe ICM słupki dawały nadzieję na suchy dojazd do Kato.
Tak też się stało 15:00 wybiła wskakuję na bika i lecę na chwilę do Oddziału sprawdzić jedną rzecz i potem rura przez Borki na Kato - na zebranie władających klubami PTTK.
1,5 h spotkanie i w drogę powrotną. Wiatr mniej odczuwalny przez co i lepiej się jechało. Powrót nieco inaczej zaginając przez Bogucice docierając na most bryniczny przy Milowicach, gdzie znów z Koła zrobił się rower :P. Dalej przez Piaski, przebijam się do Sosnowca. Drogi ruchliwe więc zbaczam z przelotówek na rzecz przebijania się przez osiedla mianowicie z Piasków na Stawową, Pogoń, Chemiczną, Środulę i ląduję na Zagórzu. Jutro mała rundka na firmę pakowanko i wieczorem powrót do Rzeszowa.

Poranna kurierka

Wtorek, 14 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 3 napęd, rekreacja
A myślał człowiek ze sobie pokręci jak chociaż na parę dni wróca z Rzeszowskich delegacji. Wczoraj tylko na nadliczbową dniówkę do pracy a dziś z rana podpinam sakwę i kierunek center Sosnowca odebrać przesyłkę. Pochmurno ale się w miarę kręciło w drodze powrotnej sparing interwałowy z T 15 jadącego z Kato na Zagórze ale poległem na końcowym odcinku sielec - srodula gdzie teraz tramwaj ma szanse większe prędkości zrobić na wyremontowanym torowisku.

Popołudniu korciło robić kolejne kilometry ale inksze zajęcia i deszczyk wpłynęły na fakt przesiedzenia w zasiszu domowym.

DPD - No i setka

Poniedziałek, 13 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria 3 napęd, praca
Pierwsza sto kilometrów przejechane w tym roku. Ciekaw kiedy przy tym systemie pracy wypadnie pierwsza jednodniowa setka.
Generalnie wyjazd do roboty +/- koło 10. Chłodny wiatr ale się w miarę popylało. Przebierka w cywilki i w trasę. Niby mniej więcej w granicy województwa ale zleciał gdzieś dzień na dostawach i nici  z większego kręcenia.

Powrót już do domu w świetle nocnych lampek. Po drodze jeszcze do Macieja odebrać kniżkę do weryfikacji.