Dziś dla odmiany popołudnie z drugim składem na Magazynie. Także wyspać się można było dłużej, choć bolało bo ładna pogoda a w pracy się siedzi. Też dla odmiany odkrywam kolejny alternatywny teren w drodze do pracy. Google mi podpowiada jeszcze jedno rozwiązanie, ale wydaje mi się, że w praktyce tam drogi dla roweru nie ma.
Po pracy nadal ciepło. Kręcę do Waldkiego na chwilę pogaduch przed jego jutrzejszym wylotem do Kazachstanu. Następnie na szybko do starzyków odebrać pieczywo i zjazd na kwadrat.
Na powrocie brodaty wpada mi pod koło, chwilę rozmowy z Dominem jeszcze na dobranoc i kazdy w swoim kierunku.
Dziś bez chęci większego kręcenia jedynie to co konieczne. Na początek terenowo do pracy, po niej załatwić jedną sprawę w ZUS i zjazd na działkę legnąć się trochę na zielonej trawce.
Trochę świętowania i powrót do pracy. Tydzień ranek, więc 4:30 już na kole. Asfaltem dziś na Inwestycyjną. Opornie szło wstawanie i trzeba było żwawszym tempem podgonić.
13:00 wybija i koniec pracy. Dziś założyłem sobie przejechać całą trasę rajdu na 1 Maja. A żeby nie było tak samo to pokręciłem ją od tyłu. No może i drugi powrót było bliżej zacząć od Trójkąta niż kręcić na center i ponownie tu wrócić.
Już mam wsiadać i jechać, a tu coś miękko z przodu. Rozpierać koła mi się nie chce - za dużo rzeczy do wyciągnięcia aby się dostać do serwisowego zestawu. Kręcę na Orlena strefowego. Tankowanie luftu i zobaczy się. Nie wiem ale od tego momentu do wieczora już dopompowywać nie musiałem.
Jak już byłem na drugim skraju Inwestycyjnej postanowiłem terenem z tej strony przebić się na Bory. Ścieżką wydeptaną potem na szagę docieram pod Bobrek i nim to aż do Tuwima. Skrajem przez garaże i już melduję się przy AKS-ie.
Pora objazdu z Plażowej na Bory i ponownie Tuwima, ale juz do Wygody, skąd na Rybaczówkę i za szlakiem aż do Milowic. Ekipy Mzuku ładnie wysprzątały, ale cały czas czekam na wysypanie frezem na Naftowej.
Z Milowic terenem pod cmentarz na Piaskach, skąd przez hałdę na Betony i zakosem pod Timken skąd zwrot i do kładki nad S 86 dalej już boczną drogą do Mireckiego i nawrót przez Kilinskiego pod dworzec.
Wnet Krzychu dzwoni, czy mam czas bo ma mały problem i prosi o pomoc. Trasa przejechana to spokojnie mogę na Legionów zawitać. Wpadam na herbatkę, problem rozwiązałem i kręcę dalej na Zagórze, gdzie oczekuje mnie Aga. Wspólnie rozjazd przed majówkowy ciąg dalszy. Dziś krótko P3 - Zielona - wały - Chemiczna i zjazd przez Środulę na Zagórze.
Na zakończenie jeszcze do rodziców po dokument i zjazd na kwadrat. Gdyby nie wiało to całkiem przyjemny dzień.
Niedziela totalnie na leniucha, a trochę żałuje bo warunki pogodowe były bardzo dobre. Za to dziś tak sobie. Niby można pospać, a i tak już z nawyku po 6:00 z automatu się budzę. Chmury niemrawe - ICM jakieś konwekcyjne opady wróży. Mimo to z Agą decydujemy się na rundkę. Cel Sosina, a potem się zobaczy. Tamże Maczkami się dostajemy. Oględziny jak tam posuwają prace wokół zbiornika. Asfalt już praktycznie biegnie dokoła zalewu. Jeszcze niewielki fragment został. Straciło to trochę na ustronnych szuwarach i off roadowej trasy, ale niedzielni będą mieli możliwość rekreacyjnej jazdy.
Trochę leżingu w słoneczku, aż tu nagle zawiało chmurę i zaczęło kropić, potem mocniej kropić i się rozpadało na kilka dobrych minut. Takoż to załapaliśmy na opad wody i gradu. Udaje się jednak namierzyć wiatę i się schronić.
Po tym jak już spadło co miało spać ruszamy w drogę powrotną. Plan był dotrzeć pod Dworzec w Szczakowej i tamtędy wjechać na drogę przez lokomotywownię prowadząca na Maczki. Jednak tu też tory remontują i przejazdu nie ma. W takim razie testuję przejazd przez Długoszyn na Dąbrowę Narodową. Ale coś zamotałem i wylądowaliśmy na Niedzieliskach, skąd już na Stałe i przez Łubowiec na Niwkę. Odprowadzam Agę, a sam na strawę obiadową. Posilony jeszcze dokrętka na dąbrowską P3 zobaczyć jak tam remonty się mają. Też wszędzie rozkopane. Ludków już mało przy wodzie. Czynię pętlę i kieruję się na Zieloną skąd na wał i długa do Będzina. Przy Tomaszu zjazd na Sielec i wpadając na ścieżkę wzdłuż 3 maja zjazd na Zagórze.
A zapomniałem w drodze na dąbrowskie kałuże kolejne dwa szwedy napotkane:
W sumie czemu nie iść do pracy, jak przełoży się to na wypłacie. Kolejna sobota nadgodzinowa. W pracy do 13"00, a potem przyszedł czas na duchową celebrację Wielkiej Soboty.
Dziś wczas rozpoczęty dzień. Już o 6:30 na kole. Wczoraj dowiedziałem się, że mam bojowe zadanie - wspólnie z kierownictwem MZUK przejść Szlak czerwony w celu nakreślenia prac koniecznych na odcinku przemarszu uczestników rajdu na 1 Maja. Trochę mnie to zdziwiło, bo chłopaki doskonale wiedzą jak szlak przebiega, jak widać nie wszyscy. Wobec powyższego kręcę na Naftową na miejsce zbiorcze. Kilka spraw organizacyjnych i ruszamy. I tu średnia spada. Rower pod rękę i trekking w kierunku Trójkąta. Miłe dla oka jak idąc z kierownictwem spoglądam na brygady od rana zasuwające i zbierające śmieci na bulwarze Brynicy. Po rozmowie udaje mi się wreszcie lekko wpłynąć na rozlewisko przy ruinach Dudy. Niestety ruin nie posprzątają, ale kałuża ma zasypana być frezem - usprawni to przejazd.
Po dwóch godzinach docieramy na TTC. Na tym koniec ustalania. Żegnam się i śmigam na Zagórze. Kawka u Matuli po czym zakosem terenowym na Inwestycyjną.
Czwartek w pracy szybko minął i nim się obejrzałem nastała pora powrotu do domu, więc zaś zakolem tym razem klimontowskim na kwaterę. Praca wre.
Wieczorem będzie ciężko, a i tak zapas w lodówce i małe co nieco do pracy trzeba zakupić. Po wypiciu żółtka pionizacja i rowerkiem do Auchan po uchwyt do latarki, ale nie mieli już więc nawijka pod Kaufiego. Powrót na kwaterę i nim się oglądam już południe. Coś na ruszt i terenem na Inwestycyjną. Powrót dla odmiany przez Browar, Porąbkę i od Lenartowicza dostaję się na kwadrat.
Nawet na dobre te popołudnia. Po niedzielnych wojażach można chwilę dychnąć przed pracą, a i z rana jest czas na nadgonienie wpisu z poprzedniego dnia.
Dziś znów Zenit w rozruch. Wczas wyjechałem to testowo przez środek Klimontowa na Inwestycyjną się przebijałem. Dniówka wydłużona i godzinę później halę opuszczam. Powrót częściowo kręcony, częściowo z buta obgadując przez telefon trochę spraw.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym