DP pana

Piątek, 5 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Psikus na ostatnią dniówkę przed urlopem. O ile do się dojechało. To na powrocie w rejonie Klimontowa na tyle w Zenicie miękko się zrobiło. Niby i zapas miałem w plecaku ale lenistwo i perspektywa deszczu zdecydowały o tym, że 2 kaemy podprowadziłem rower na kwadrat.

DPFD

Czwartek, 4 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Po dniu przerwy ponownie zaglądam do etatowych obowiązkach na prace polowe dodatkowo zlecone.

DPD. Spontaniczne odwiedziny Limita i test SRM.

Środa, 3 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Coś z tymi środami mam, że jakoś się grzebię przy starcie. W efekcie mocniej trzeba dokręcić na dojeździe do pracy.
Z uwagi na szybszy dojazd wybór padł na Wielkiego.
Rzutem na taśmę melduję się na Inwestycyjnej. 
Pracy sporo i dniówka zlatuje dość szybko. 
Nieśpieszny powrót na kwadrat. 
Odpoczniwszy trochę zdzwaniam się z Krzyśkiem na wspólną przejażdżkę. Po ustaleniu szczegółów ruszam na spotkanie do Parku Sieleckiego. 
Wspólnie już kierunek Będzin i dalej wałami na klasyk pogoriowy. Pod molo pada pomysł, a może odwiedzimy Limita. 
Nie zapowiedzianych gości nie lubi, to szybka łączność w celu zapowiedzenia się i ruszamy na okrętkę przez P4, Chrobakowe, Dąbie, Goląsze do Psar pod Limitowaną bazę postojową.

Godzinka plot i pora ruszać dalej. Powrót przez Wojkowice do Czeladzi. Krzychu na Milowice, a ja przez Piaski na Pogoń i w kierunku domu.
Na deser spacer z połowicą i również spontaniczny test rejestracji na Rowerze Miejskim połączony z półgodziną przejażdżką po mieście na tandemie.

DPFD

Wtorek, 2 czerwca 2020 · Komentarze(2)
Big też przywitał czerwiec. Odtłuszczacz nie dawał rady, palenie tarczy na zjeździe też nie pomogło w stu procentach, więc stary sposób opalanie tłustej tarczy na propan-butan gazie.
Przyczepność się poprawiła - zabiegł pomógł. Z racji zabiegu dziś test Biga w roli dojazdowego środka transportu do pracy.
 
Po pracy na drugą pracę zleconą i zjazd na kwadrat.

DPD

Poniedziałek, 1 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Pietnastak na start nowego miesiąca.

Praca + zarząd

Piątek, 29 maja 2020 · Komentarze(0)
W normalnym trybie się by Cyklozowo spotkało i kolejny miesiąc omówiło. A tak w przewróconym grafiku klasyk pracowy.
Po pracy zagięcie do rodziców z przesyłką. Chwila przerwy i przed snem rundka do centrum na spontaniczny Zarząd ustalić szczegóły odmrożenia Oddziału po kwarantannowej przerwie.

DPD

Czwartek, 28 maja 2020 · Komentarze(0)
Korciło mnie na kolejny rozruch przed pracowy, ale lenia miałem i w efekcie tylko klasyk pracowy przejechałem.

Jaworzno PD

Środa, 27 maja 2020 · Komentarze(0)
Wreszcie sensowne okno pogodowe.
Postawiwszy rozespane ciało do pionu spoglądam za okno, a tam piękne słońce. Szybkie zakupy upgrade popasowe do pracy i  tnę nie najkrótszą drogą do Jaworzna odebrać ostatni pakiet zweryfikowanych książeczek KOT.

Zagięcie nie mogło być za długie, gdyż jeszcze trzeba było dotrzeć na popołudniówkę do pracy.

I tak trasa okrężna Zagórze - Juliusz - Maczki - Sosina - Dobra - Centrum- velostrada - OST - Łubowiec - stacja PKP Jęzor - Bór i zjazd na strefę.
Swoją drogą spodobał mi się ten skrót z Łubowca na Bór omijając ruchliwy odcinek Orląt Lwowskich.

Po pracy już żadnej finezji tylko prosta na kwadrat. 
Piąty miesiąc na finiszu i tak spoglądam sobie na przebieg roczny i myślałem że spora przewaga przejazdu na wielkim w porównaniu do Zenita, a tu skromne pińcet różnicy. 

DPD

Wtorek, 26 maja 2020 · Komentarze(0)
Dziś zapobiegawczo jazda w śliskim deszczowym wdzianku z otwartymi wentylacjami. ICM poniekąd deszcze wróżył, ale obyło się na sucho dotrzeć.

Przed pracą zagięcie z kwieciem do mamy mej.

DPD - zmoczyło mnie

Poniedziałek, 25 maja 2020 · Komentarze(2)
Deszczowy front na horyzoncie.
Weekend bez roweru. W ubiegły się udało fajnie pośmigać, a ten pauza.
Dziś jakoś okno pogodowe dojazdu pracowego nie chciało współpracować. O ile na dojeździe jeszcze powiedzmy, że jechałem zaraz po ulewie i nawet woda nie dała się we znaki. 
To powrót zamiast odczekać dłuższą chwilę ruszyłem zaraz jak na Inwestycyjnej nieco deszcz przycichł. 
Zdążyłem do Traugutta dotrzeć już pikowało na nowo i tak jazda w ulewie towarzyszyła praktycznie do dojazdu na kwadrat.
Wodne wdzianko nasiąknęło ale w środku pozostałem suchy, choć jadąc wrażenie miałem, że wodę mam wszędzie.