DPD

Środa, 15 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Oj nie napracuje się w tym miesiącu. Po dwóch dniach dziś dopiero kierunek Morawa. Coraz oporniej Meridian spisuje się na drogach. W końcu już podzespoły mocno wyeksploatowane. Już na dniach do prezesowej stajni dołączy Meridian drugi 29-er.

Dziś w pracy nieco dłużej i powrót po zachodzie Słońca.

Przejazd na zbiórkę i z powrotem.

Niedziela, 12 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Myślałem, że szarpanina z wiatrem jakoś się przełoży na spadek formy.
Co prawda trochę kolano nawalało, ale odpuścić wyjazdu nie chciałem. Pobudka przed 5:00. Ogarniam się i kwadrans przed 6:00 dosiadam Meridiana i śmigam na Dęblińską. Tam zostawiam rower, przebierka i schodzę na dół na zbiórkę wycieczki Oddziałowej.

Powrót z Czech ok 18:00. Na górę po rower i zawijas do domku.

Trekking - Skałka 964 m. (Czechy)

Niedziela, 12 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria Inne
12 km przejście trasy w Czechach z Sosnowieckim PTTK na odcinku
Metylowice - żółty szlak - Kubalonky - niebieski szlak - schronisko Ondrejnik - szczyt Skałka 964 m.n.p.m - Kuncice.

Wczorajsza setunia fajnie rozgrzała mięśnie i spokojnie się tuptusiało po tamtych terenach.

SZCZYT


WIDOK NA SKAŁKĘ OD STRONY KUNCIC

Pierwsza setunia AD 2017

Sobota, 11 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Czyli samotny pilotaż pierwszej klubowej wycieczki w sezonie. Opis niebawem.
Generalnie pierwszy weekend co mogłem sobie pozwolić na dalsze wojaże. W sumie to nie mogłem się zdecydować czy jeszcze Meridiana męczyć, czy zakupić nowy sprzęt i dopiero eksplorować dalszą okolicę. Tak się zastanawiałem, tak mędrkowałem, że wskazówka na zegarze przekroczyła południe. No to teraz albo wcale.
Całe szczęście miałem w organizmie braki witaminy R i się przemogłem.

Start z domu godz. 13:00. Pomysł przejechać częściowo trasę pętli jaką szykuję na pierwszą klubową wycieczkę do Koziegłów, właściwe Mysłowa - źródeł Brynicy. Rozkręcanie się idzie dość opornie. Kręcę na Będzin, dalej Czeladź i dopiero w Wojkowicach po 20 km się rozkręcam i dalej już poszło. Może to za sprawą wiejącego upierdliwego wiatru. Przy Parku w Wojkowicach odbijam na Rogoźnik, gdzie przebijając się przez kolejny Park docieram pod A1. Przecinam autostradę i w Wymysłowie wpadam na zamierzony przebieg trasy. Chwila przerwy popasowej wśród zieleni Świerklanieckiego Parku. Przy okazji odkrywam zabytkowy Kościół i Mauzoleum z 1906 r, który jakoś wcześniej jak park przemierzałem umykał mojej uwadze.

Posilony udaję się przez Brynicę do Ożarowic, gdzie odbijam na Zendek w celu zjazdu na Strąków i dalej do Cynkowa pod drewniany kościół pw. św. Wawrzyńca. Następnie Wojsławice, gdzie miałem odbić w kierunku wojewódzkiej 789, ale przegapiłem moment i wyleciałem w miejscu którym nie chciałem czyli wlocie na DK 1. Trochę się wyczekałem, aby przeciąć tą drogę. Rynek w Koziegłowach omijam i wpadam od razu na czarny rowerowy, którym już prosto do Mysłowa. Przy pomocy mapy próbuję zlokalizować jedno ze źródeł, ale zważywszy na późną już porę udaje mi się tylko odnaleźć najprawdopodobniej ciek, który doprowadził by mnie do celu. Jednak sobie to odpuszczam, wracam do drogi i już prosto za szlakiem docieram do Siewierza.

Mile jestem zaskoczony wyremontowanym odcinkiem wylotówki do Myszkowa, a dokładnie projektem ścieżki. Normalnie szapoba. Od przejazdu kolejowego prawie do centrum ścieżka znajduje się na jezdni i ani jednego wysokiego krawężnika. Na Rynku uzupełniam kalorie i śmigam dalej do Dąbrowy. Zamiast na Czwórkę odbijam na Antoniów i tamtędy przebijam się do P3, skąd już na centrum. 
Stówka przekroczona, czas mam dobry to jeszcze do domku po sakwy i zwrot do Pogorii uzupełnić stan magazynowy w lodówce.

No miła rozgrzewka przed jutrzejszym tuptaniem po czeskich wzgórzach. Cel Skałka 964 m.n.p.m.

KOŚCIÓŁ I MAUZOLEUM KSIĄŻĄT HENCKEL VON DONNERSMARCK
 
CYNKÓW KOŚCIÓŁ PW. ŚW. WAWRZYŃCA


ŚCIEŻKA W SIEWIERZU - ZERO KRAWĘŻNIKÓW, STUDZIENKI WPUSZCZONE W KRAWĘŻNIK MIĘDZY DROGĄ, A ŚCIEŻKĄ.

DPD

Czwartek, 9 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Prognozy na czwartkowy poranek nie były za obiecujące, ale w rzeczywistości nie było tak źle.
Poranek przywitał mnie barwnym wschodem Słońca, ale z biegiem upływu minut aura się nieznacznie pogorszyła i dojazd do pracy minął w jeździe w czasie lekkiej mżawki. Gdy już dotarłem na bazę to się mocniej rozpadało.

Całe szczęście, gdy przyszło wracać nadal było pochmurno, ale już bez deszczu. Poranne przepychanie się między czterokołowcami przyczyniło się, że trasę powrotną wybrałem bocznymi dróżkami. Trasa: Stawki, Grabowa, Gospodarcza, Staropońska, Akademiki, Chemiczna, Środula, Małe Zagórze i zjazd Popiełuszki na kwadrat.

DP Serwis D

Środa, 8 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca, serwis
Zatoki mnie dopadły i znów przymusowa przerwa od bika, żeby się znów trochę podleczyć. A przy okazji miałem parę dni wolnego to się dobrze złożyło. Jak już trzeba było się przemieszczać to albo tuptusiowanie, albo zbiórkom.

Dziś według ICM mało wiatru i bez deszczu to się decyduję ruszyć na rowerze do pracy. Ruch jak na środek tygodnia to całkiem spory. Jedzie się całkiem dobrze, ale mam wrażenie, że za cienko się ubrałem bo czułem lekki dyskomfort termiczny.

W sumie przejazd na bazę bez przygód. Dopiero tuż przed bramą zakładu coś mi przeskoczyło w łańcuchu i się zblokował. Spoglądam w dół, a tu wózek tylnej tymczasowej przerzutki się rozkręcił. No mosz. Dobrze, że kółeczko przerzutki nie odleciało, tylko zakleszczyło się w kasecie. 

Szybki serwis i znów działa. Rower na bok, przebierka i wyjazd na serwisy.

Niby 3 punkty pod Krakowem, a cały dzień na tym straciłem. Powrót na bazę po 18:00. Ciemno, chłodno. 
Na zapętlanie większe już za późno, a z tym napędem to też nie ma co ryzykować. Powrót na kwaterę realizuję korzystając ze ścieżki na 1 Maja, Narutowicza i Kombajnistów, Zaruskiego i już prosta wzdłuż Mieroszewskich.

PD

Sobota, 4 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
No ambitny ten początek marca. Wczoraj najkrótsza droga do, a dziś powrotna do domu.

DP

Piątek, 3 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Za dużo nie ma co pisać. Dojazd na bazę i od razu w Polskę na dostawy.

DP Zebranie OD

Poniedziałek, 27 lutego 2017 · Komentarze(1)
Kategoria praca
Weekend pasywny od bika. Raz, że targowy, a dwa to nawet bym się nie pisał na jednoślada, bo po piątkowym śmiganiu po wietrze strasznie mnie stawy kolanowe bolały.
Za to dziś warunki wiosenne i od razu jazda lepiej szła. W pracy głównie rozliczenie z sobotnich targów i rozkładanie stoiska na kolejną imprezę, tym razem na miejscu w Expo Silesia.

Kończąc pracę około 14:00 kusiło mnie na objazdy dalsze przecież zebranie dzisiaj. Skończyło się, że postanowiłem się pokręcić po bezdrożach w okolicach stawów Hubertus. Następnie przebijam się przez kładkę nad Brynicą, aby się dostać na Naftową, a moim oczom okazał się rozplanowany spory kawałek wału.
Hmm ciekawe co tu szykują wały rozplantowane, może przerzucimy kawałek szlaku pogranicza na wał.




Kolejną za cel obrałem kładkę łączącą Naftową, a Dworcem Południowym. Tutaj też nadal trwa remont generalny. Tylko, gdzie te robotniki. Runka po Śródmieściu i dokuję się w Oddziale. Do zebrania jeszcze godzinka to korzystam z okazji i schodzę na dół do Benny's dinner na obiadek. Wybór pada na polsko-amerykańską kuchnię. Na początek rosołek, a główny wsad to american classic burger z dodatkiem big frytek. 
Z odpowiednim zaopatrzeniem wracam na górę oczekiwać na klubowiczów. W sumie dziś mniej klubowo, a bardziej imprezowo. Okazji się nazbierało. A to jeden urodziny, drugi dziadkiem został, a kolejny potomka oczekuje. Po za przyjemnościami trochę informacji co w najbliższym czasie i koło 18:00 zbieramy się. Z racji, że mało pokręciłem, a Limit również się pokusił o przyjazd na rowerze decyduję się go nieco odholować. 
Kręcimy przez Milowice do Czeladzi, gdzie odbijamy na M1. Tam szybko załatwiam jedną sprawę i udajemy się w kierunku Łagiszy. Wstępnie tam miałem odbić i zagiąć na kwadrat, ale ostatecznie rozdzielamy się z Adamem dopiero w Sarnowie. Szybkie cześć i odbijam na Preczów. Następnie objeżdżam kawałek P4, aby się dostać na Piekło i dalej za drogą mijając kolejną lokalizację sklepu firmowego Prowellness docieram na Gołonóg. Miejscami siłuję się z wiatrem. Z Gołonoga już prosto główną arterią pod Nemo i dalej już na Zagórze.

DP Zawijasy D

Piątek, 24 lutego 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Z zewsząd zawiało, rowerem rzucało i jechać wcale się nie dało.
Oj takiego ciężkiego dojazdu do pracy to nawet przebijając się przez śnieg nie miałem. Przez te podmuchy co chwile zapłon mi odcinało. Przejazd grubo powyżej półgodziny, a to boczny podmuch, a to na twarzoczaszkę, ale jakoś się dojechało.

Jak w tamtą stronę była masakra, tak droga powrotna nawet szła z wiatrem. Postanawiam nieco się w teren puścić.
Z Morawy ruszam na Hubertusy, aby wyjechać przy Sosnowieckich Wodociągach, gdzie wpadam na czerwony rowerowy w kierunku Niwki. Widzę, że w końcu moje zgłoszenie w sprawie naprawy mostku zostało wysłuchane i załatali dziury.
Na Niwce wpadam na teren po dawnej kopalni. Oj ale tam grząsko - nie był to do końca dobry pomysł. Żółwim tempem przedzieram się pod starą prochownię i wyskakuję koło Mleczarni na Dańdówce. 
Po tej błotnej przeprawie wracam na asfalt i już za drogą prosto na Zagórze.

Z nowości na całej szerokości budowanego Kauflanda powstał kolejny odcinek ścieżynki rowerowej.


a śpiochać będę teraz w takowej pościeli