Miały być górki, ale jakoś plany się zmieniły i korzystając z niedzieli handlowej odpalam Zenita i kręcę po PADzie w poszukiwaniu tylnej lampki do Meridy. Po PAD-dzie Plejada - Auchan - Decathlon. Akurat tak po trasie. Przy okazji zakupuję błotniczek pod siodłowy, zobaczymy jak się sprawdzi.
Po zakupowaniu i wciągnięciu obiadku zmiana roweru i dalsza pętelka. Ale o tym w nowym wpisie.
Sobotnie plany w połowie zrealizowane. Z pogodą nie wygrasz.
5:00 pobudka i ruszam na sobotni dyżur do pracy. Ok 13:00 gdy przyszło się zbierać słychać burzę. Wychodzę, przed halę, a tam na horyzoncie ołowiana chmura ze ścianą wody w tle. Ciekawie to wyglądało. Udało mi się na tyłach tej chmury burzowej dotrzeć na Zagórze, a tam jak po oberwaniu chmury. Rozlewiska, na drodze potoczki, ładnie tu grzało. Na mnie tylko trochę kropel spadło, a więcej wody spod kół zebrałem.
Do startu cyklozowej Rajzy jeszcze trochę czasu, więc myślę osuszy się trochę i ruszymy. Niestety przyszła kolejna chmura i do 18:00 marasiło. Rajd odwołałem.
Na szczęście do wieczora się wypadało i zebrałem się z Rafałem i Piotrkiem do Jaworzna na NB Niech żyje wolność, czyli tzw drugą część naszego rajdu. Na Rynku jesteśmy jedynymi z pierwszych. O 21:00 start i kręcimy po zaplanowanej trasie. Co prawda w blasku nocy, ale wreszcie zawitałem na Dolinę Żabnika. Na Dobrach ok. północy kończy się Rajd i zaczyna integracyjne ognisko z kiełbaskami. Na mecie orientuję się, że gdzieś na trasie straciłem tylną lampkę. Podejrzewam nawet w którym miejscu mogło się to stać.
Po godzince przerwy zbieramy się z Mysłowicami i w grupie kręcimy na Brzęczki pod czołga, którego nie ma. Stamtąd powoli każdy w swoją stronę. Z Rafałem dociągamy na Dańdówkę, gdzie już każdy do siebie.
Mimo połowicznie nie zrealizowanego dnia i tak fajnie spędzony czas.
Na szczęście mimo wejścia nocek, druga zaczęła wcześniej i po 17:00 byłem już wolny. Początkowo w planach był Roman i bytomska masa. Gonić mi się nie chciało i wyszło, że chciałem jeden mysłowicki fragment ogarnięty na mapie przetestować i sprawdzić w rzeczywistości przed jutrzejszą rajzą.
W sumie go nie sprawdziłem i trochę zacząłem improwizować wyszło to fajne i wyjechałem tam gdzie chciałem. Do tego drugi łącznik co odkryłem na mapie okazał się już znanym z wcześniejszych moich rozjazdów na krechę (przed siebie). I tak to przegoniłem całą pętlę jutrzejszej trasy, a miał być tylko fragment. Docieram na Rynek w Jaworznie, a stamtąd już prosto na Górę Piachu i przez Maczki, Juliusz, Porąbkę zjazd na Zagórze.
Po aktywnym weekendzie powrót do codzienności. Dziś w ruch Zenit. Popołudniowa rundka do pracy, a na powrocie z pitstopem na pływalni. Kilometr w wodzie i zjazd do domu.
Miałem w głowie hasło z nurtem Pilicy do Stolicy. Myślałem o rowerze, a tu Kocurek zaproponował na kolejną edycję futrzastego spływu właśnie rzekę Pilicę.
Start w Szczekocinach, a po 15 km zakończyliśmy spływ niedaleko Nakła.
Rowerkowo dziś tylko piąteczka ukręcona na z dojazdu na miejsce zbiórki.
Zamiast sobotniego dyżuru w pracy fucha w Zabrzu. Robiąc lekki zapas czasu kurs obieram na Milowice odszukać jednego przepustu pod torami co to planują tamtędy ścieżkę poprowadzić. O dziwo sprawnie natrafiam do tego punktu i tak pomyślałem, że będzie to najlepsze miejsce do dokończenia planów pociągnięcia żółtego szlaku zamykającego szlakową pętlę dookoła Sosnowca. Następnie przez Dąbrówkę na Siemce. Szczytem przez Park Śląski pod AKS i kawałek 79 aby dostać się do ul. prowadzącej na Lipiny. Tam już prosta do Chebzia i wzdłuż DTŚ do Zabrza. Czas szybko zleciał. Ważne że robota zrobiona. Miałem kręcić na powrocie, ale jakoś mnie tata przekabacił i razem wróciliśmy pociągiem do Sosnowca. Na 40 km powrotu zaoszczędziłem półgodziny a i tak z centrum na Zagórze trzeba było pokręcić.
Jutro pauza od koła, pora na coroczne kajakowanie.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym