DPD

Piątek, 3 lipca 2020 · Komentarze(0)
Pracowity ten piątunio. Rano do pracy, a potem prosto na fuchę. Dzień zleciał i gdyby nie to, że jutro powrót na dyżur sobotni to pewnie pośmigał bym sobie po nocy.

A myślałem, że się nie sprawdzi.

Czwartek, 2 lipca 2020 · Komentarze(0)
Na czwartek ICM wróżył przejście frontu i srogie deszcze. Ale jakoś od rana gdy oczęta podniosłem nie było tak tragicznie więc rozkminiałem, czy te ulewy przejdą, czy może bokiem.

Do południa nie było tragedii - dojazd Biga do - odbył się na sucho w gorącym słońcu. Za to im bliżej wieczora front burzowy dotarł nad Sosnowiec i nie ustąpił do końca zmiany.
Całe szczęście, że jakoś między chmurami udało się dotrzeć na kwadrat w lekko zawilgotniałym wdzianku,
A miałem chcice na wieczorne manewry.

DP

Środa, 1 lipca 2020 · Komentarze(2)
I zaczął się lipiec od pany. Korciły mnie objazdy przedpracowe, ale się spraw dodatkowych namnożyło i w efekcie w ruch poszedł Zenit. Przed pracą jedynie zagięcie do szewca w celu naprawy plecaka. Potem już prosto do pracy. Na finiszu (ostatni kaem) miękko się z tyłu zrobiło i skończyło się na pieszo i niby jechaniu dojściu do pracy.
Młody nawinął się samochodem i obyło się od wymiany dętki tylko rower na pakę i zjazd na kwadrat.

DPD

Wtorek, 30 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Po wczorajszej stówce dziś jakoś nie było weny na kolejne przedpracowe zaginanie.

Z końcem miesiąca + 100 na początek tygodnia.

Poniedziałek, 29 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Druga próba dotarcia do Zawiercia się udała. Poprzednia się nie udała bo za późno się za późno wyjechało.

Po nie rowerowym urodzinowym weekendzie dziś wena na jazdę wielka.
Zbieram się punkt 8:00 i opcjonalnie najkrótszym wariantem gonię do zawierciańskiej Mrówki po kolejną partię odzieży roboczej.
Wariant najkrótszy biegł przez Zagórze, Gołonóg, Ząbkowice i dalej za wojewódzką 796 prosto do celu. 
Nieco ponad godzinka i melduję się na miejscu. Szybkie zakupy i pora wracać.
Przeskok na drugą stronę torów kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i już bokami śmigam przez Łazy i Głazówkę do Chruszczobrodu. Kawałek powtarzam odcinek do granicy z Dąbrową po czym zjazd przez Tucznawę na Łosień, gdzie wpadam na  790-tką i lecę na Strzemieszyce.
Na Ostrowach zaczyna towarzyszyć drobny deszczyk, który towarzyszy już na całej trasie do domu.

Na kwaterze przebierka i nie zmieniając roweru długa do pracy. Deszczyk, który zraszał mnie na finiszu popołudniowej trasy ledwo, gdy wpadłem na zakład przerodził się w ulewę. Uff udało się dotrzeć na sucho.

Gdy wybiło koniec szychty stwierdzam, że może warto jeszcze zagiąć powrót i dobić do setki. Pogoda w miarę i tak się stało. Na początek pod rodziców, potem zachodnią granicą miasta pod Egzotarium - przerwa na zieloną herbatkę i zjazd na kwadrat.

DPD

Piątek, 26 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Zenitowa pula dopracowo-dojazdowa.

Popołudnie z Bigiem

Piątek, 26 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Po powrocie z pracy zmiana jednośladu na drugi i popołudniowa rundka do śródmieścia załatwić oddziałowe sprawunki.

Rundka przed - praca - rundka po

Czwartek, 25 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Słoneczny czwartek. Mogło i być więcej, ale się spraw nazbierało, więc trzeba było kombinować.
Do południa zawijasy po śródmieściu związane z Oddziałem. Na powrocie trochę manewrów po lasku na pograniczu trójstyku będzinko-dąbrowsko-sosnowieckim i przegląd robót na DK 94.
Na tym powrót do domu. Opierunek i kurs na Inwestycyjną.

Prosto po pracy zawijas wschodni Juliusz - Kazimierz w celu dostarczenia przesyłki. 

DPD

Środa, 24 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Dziś jakoś bez energii. Skromne Praca - Dom.

Przedpracowe zawijasy i DPD

Wtorek, 23 czerwca 2020 · Komentarze(0)
Dziś idealne okno pogodowe, aby śmignąć sobie trochę przed pracą.
Poranna grzebanina skutkuje, że plan dotarcia do Zawiercia i załatwienia jednej nie pilnej sprawy przed pracą może się nie powieść. Faktem nie pilne to spróbowałem powalczyć z czasem. 
Gonić przez środek Dąbrowy mi się nie chciało, więc wybrałem wariant wschodni. Z Zagórza na Kazimierz, Szałasowizna i na Strzemieszycach pakuję się na wojewódzką 790 i trzymając się oznaczenia kieruję się za drogą na Zawiercie. Będąc w Tucznawie już wiem, że gonitwa nie ma sensu. Dociągam jeszcze do stacji PKP w Wiesiółce i decyduję się na drogę powrotną. 
Mając jeszcze trochę zapasu to kręcę na Wysoką, skąd odbijam na cmentarz w Chruszczobrodzie. Przelatując tamtędy wstępuję weń zainspirowany jednym nagrobkiem.
Przy okazji wpada mi w oko tablica informująca o powstańczych mogiłach. Niestety z braku nadmiaru czasu szybkie oględziny nie pozwoliły namierzyć owych mogił i odpuściwszy ruszyłem dalej. 
Unikając ruchliwych dróg pogoniłem na Trzebiesławice. Tam przebijam się przez Bukową Górę na Sikorkę i już za drogą na Ujejsce i przez dąbrowskie kałuże przebijam się do śródmieścia.
Zbliża się południe więc już bez kombinacji zjazd na kwadrat. 
Zmiana plecaka, w tył zwrot i kierunek praca.
Po pracy jeszcze małe zagięcie do rodziców z życzeniami dla taty.