Środa na leniuszka, po Kaszubach dzień odpoczynku dla nóżek. Dzień przerwy i od razu lepiej. Wyruszam na Roździeń wyjątkowo sprawnie i punkt 9:00 już jestem na kółkach. Zapasu czasowego przeszło 10 minut, więc kręcę nieśpiesznie. W sumie nieśpiesznie to tylko do górki środulskiej. Tuż za wiaduktem wyprzedza mnie gość na cienkim kole. Ja z sakwą, hmmm. Długo nie namyślając siadam mu na koło. Jednak balast robi swoje i po chwili zostaję z tyłu. Udaje mi się chłopaka na ślimaku dogonić i pod Dęblińską kręcimy razem. Potem on w lewo, a ja kręcę w kierunku Milowic. Na czasomierzu dopiero 9:15. Zwalniam i kręcę już lżej do Biedy na Piastowie. Tam zakup też idzie sprawnie. Czasu zbić nie idzie. Jeszcze półgodziny mam. W sumie dobrze. Korzystam z okazji i zaginam sobie trasę przez Milowice. Tam na most graniczny i odbicie na Dąbrówkę. Pod salonem z 10 minutowym zapasem.
Po pracy mam jeszcze godzinkę zapasu zanim Martyna skończy na Rawie. To też czynię sobie nieco zagięcie. Spod Roździenia na Borki i dalej kawałek szlakiem pogranicza do Osiedla Naftowa. Przebijam się przez kładkę i kręcę bocznymi dróżkami w kierunku Dańdówki. Potem Upadowa i zawijam pod klaustrofobicznym mostkiem na Browar. Następnie Klimontów i przez Fińskie Domki zjazd do Zagórza w rejonie Placu Papieskiego. Potem jeszcze trochę zakosów po dzielni, aby na finiszu zgarnąć lubą z przystanku.
Dnióweczka na Rawie. W drodze do pracy na zjeździe z 94 na Sosnowiec przy cmentarzu jeden z busiarzy kurierów nieco za blisko mnie wyprzedzał. Na tyle mnie to zirytowało, że od tego momentu po samą Rawę, gdzie tylko się dało leciałem środkiem pasa. A niech łajzy zwalniają i lewym wyprzedzają. Dwa tygodnie mnie nie było na tym odcinku drogi i się towarzystwo rozbestwiło. Poza tym incydentem bez większych ekscesów.
Po pracy lekko zaginam przez 1 maja ogarnąć jak tam idą prace ze ścieżką rowerową.
O dziwo powrót do rzeczywistości nie był taki straszny. Wniosek - urlop pozwolił w pełni akumulatory naładować.
Wyjazd na Morawę 9:20. Przejazd bez sensacji.
Po pracy robię małe zagięcie po okolicy. A to do Centrum Kato, czy palm nie ukradli, a to zobaczyć jak tam idą budowy przy nowym wieżowcu przy Spodku, a to zobaczyć jak tam żonce w pracy idzie (przy okazji na kawusię :D). Z Kato na Czeladź, tam trochę się przekomarzam z kierownikiem zbiórkomu. Odbijam na Piaski i kręcę zobaczyć na Gospodarczą jak idą remonty ulicy, Jakaś kolejna ścieżynka się buduje, ale do Gdańska to nam jeszcze bardzo daleko. Następnie przelot koło Kościoła św. Tomasza pod Hutę Buczka i wylot przy Plejadzie. Na finiszu szczytem przez Park na Środuli i zjazd do Zagórza.
Super hiper fajnie - puenta małżonki po powrocie z Kaszub, a i pytanie czy ze mną jest coś nie tak, bo zaczynają mi się podjazdy podobać - bezcenne.
Kolejny urlopik na aktywnie dobiegł końca. Tydzień kaszubski zleciał między palcami. Plan zrealizowany na 200 %. Gospodarze tak mili, że pewnie jeszcze kiedyś u nich zagościmy. Rodzinna atmosfera, generalnie super miejscówka do regeneracji i naładowania akumulatorów.
Po czwartkowych deszczach Szybka Kolej Miejska nadal nie kursuje na interesującej mnie trasie do Gdańska Głównego. Może to i lepiej, bo Martyna miała okazję przekonać się na własne oczy co to znaczy profesjonalna infrastruktura rowerowa. Z peryferii, od Lotniska w Gdańsku, po praktycznie sam Dworzec, bez kilku fragmentów non stop jazda ścieżkami rowerowymi. Bezpiecznie szeroko - coś pięknego.
Zaraz po śniadaniu ruszyliśmy do Kartuz, skąd na SKM do Rębiechowa i dalej już jednośladami do centrum Gdańska na IC do Dąbrowy.
Ostatnia trasa tego wypadu. Łapalice - Kartuzy - SKM - Rębiechowo - Gdańsk Lotnisko - w 80% gdańskie ścieżki rowerowe - Jasień - Siedlce - Śródmieście - Dworzec PKP Gdańsk Główny - IC Stoczniowiec - Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec.
Ostatni chilloutowy dzień na Kaszubach. Dziś za cel wybraliśmy sobie północno-zachodnią część KPK. Wyjazd po 11:00 i od razu do Chmielna łapnąć pieczątkę w informacji. Jesteśmy o pół godziny za wcześnie więc sobie odpuszczamy i lecimy na plus minus określony azymut. Było sporo pagórków, trochę błotka w lesie i nawet ciut udało się zwiedzić i pieczątki złapać.
Trasa: Łapalice - Chmielno - leśnoasfsltowa droga - Mirachowo Dworek Starościński - Kamienica Królewska - Pałubice - droga woj. 214 - Sierakowice - obiad i zwiedzanie kościołów pw. Św. Marcina - Stara Maszyna - Szklana - Lisie Jamy - Długi Kietrz - Wygoda Łączyńska - Borzestowska Huta - Lipowiec - Chmielno - Zawory - Zamek Łapalice - Łapalice.
Potem jeszcze na dobranoc rundka do wsiowego lewiatana uzupełnić zapasy na pożegnalne ognicho.
Po wczorajszym całodziennym deszczowaniu nie mogliśmy się zdecydować jaki kierunek obrać. Las kiepsko bo będzie błotniście, a w wiadomościach podali, że Gdańsk podtopiony. Po nieco dłuższej naradzie chwilę po 11:00 wybieramy azymut Trójmiasto. By nie tracić czasu chcemy złapać SKM i się szybciej przebić do cywilizacji, jednak tu też deszcz dał się we znaki bo szynobusy prawie o godzinę są opóźnione i jeszcze do tego do samego Gdańska, nie dojedziemy, a komunikacją zastępczą zamiast u Neptuna kulamy się do Gdyni. Tutaj już sucho, ale Strażaki uwijają się z wylewaniem wody z piwnic. Odtąd do Gdańska kulamy się na kółkach. Powrót też na wariata. Na objeżdżaniu Trójmiasta zlatuje nam trochę czasu i żeby nie kulać się po zmroku chcemy upolować SKM powrotne. Jednak do godziny 20:00 torów na naszej trasie nie naprawili. Pociągi nie jeżdżą wracać do Gdyni bezsensowne. Z pomocą przychodzi nam jedna dziewczyna i prowadzi nas na przystanek skąd odchodzi PKS do Kartuz. Wszystko fajnie, ryzyk fizyk czy kierowca pozwoli nam wsiąść z rowerami. Podjeżdża jest zgoda. We wnęce przeznaczonej na wózek lądują właśnie wózek, dwa nasze jednoślady i jeszcze jeden na doczepkę. Po godzinie lądujemy w Kartuzach, a tam znów jednoślady. Trasa jak najbliżej morza: Łapalice - Prokowo - Kartuzy - SKM - Gdynia dworzec główny - Gdynia Port - Gdynia Redłowo (Rezerwat Przyrody Kępa Redłowska) - Gdynia Orłowo molo - Sopot Park Północy (jazda po klifie) - Sopot Molo - ścieżka rowerowa nabrzeżna - Gdańsk molo - Gdańsk Port nowy - Gdańsk latarnia morska - Stocznia - Stare Miasto - Dworzec PKP - PKS - Kartuzy - Łapalice.
Dziś nie pisane pokręcić rowerami. Od rana front deszczowy, mam nadzieje, że do wieczora się uspokoi i chociaż na rowerek wodny się wyskoczy pośmigać po jeziorze.
Wstępnie w planach było zwiedzanie Trójmiasta, ale pogoda była niepewna więc wyrwaliśmy się na eksplorację tym razem północnej części KPK. Trasa też skromniejsza, aby wyrobić się przed popołudniowymi burzami. Tak więc wyjazd około południa. Trasa: Łapalice - Sianowo - Sanktuarium MB Sianowskiej Królowej Kaszub - rowerowy szlak zielony - Kolonia - Sianowska Huta - Pomieczyńska Huta - czerwony pieszy - Prokowo - Kartuzy - Kolegiata Wniebowzięcia NMP - Łapalice.
Chcieliśmy jeszcze nakręcić pętlę przez Kosy i Chmielno, ale dobrze, że ścięliśmy prosto na nocleg. Jakieś pół godziny potem zaczęło grzmieć i dość solidnie padać.
Po zaklimatyzowaniu czas na eksploracje. Dzisiejsza pętla południową częścią Kaszubskiego Parku Krajobrazowego: Łapalice - Zamek Łapalice - Zawory - Ręboszewo - punkt widokowy na górze Sobótka - Brodnica Dolna - Ostrzyce - Kolano - Wieżyca - punkt widokowy na szczycie Wieżycy 328 m.n.p.m. - Szymbark - dom do góry nogami - Gołubie - Stare Czaple - Przewóz - Sznurki - Lampa - Chmielno - Łapalice.
Czas na drugą część urlopowania. Tydzień krążenia po drogach i bezdrożach kaszubskich. Pobudka wczas 4:30 dopakowanie sakw i na 6:30 ruszamy z Martyną na dworzec w DG. Ciapąg IC przyjeżdża i ruszamy do Gdańska, tam szybka przesiadka na SKM i jeszcze godzinka do Kartuz. Na centrum Kartuz obiadek i już na jednośladach docelowo na kwaterę do Łapalic. Dziś mało kręcenia, głównie przelot na spanie i rozeznanie po okolicy.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym