DP Basen D

Sobota, 19 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Wstępnie na sobotę od rana deszcze, ale jak przyszło jechać do pracy nie padało, to zdecydowałem się na dwa kółka.
W trakcie dniówki zaczęło padać.
Do 14:00 jednak przestało. Rower przenoszę do Oddziału i z buta na Żeroma. 1,5 km w wodzie, powrót bo bika i zjazd na kwadrat.

DP 3 górki SD

Piątek, 18 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Przy piątku nawet idzie sprawnie poranek przez co dojazd bez spiny.
Po pracy zawijas na spontana. Początkowo na Pogoń i do Będzina. Już miałem lecieć na wały, a tu z drugiej strony dostrzegam Pawełka. Namawia mnie na część objazdu trasy niedzielnych zawodów w Psarach. Lecimy przez lasek grodziecki na Dorotkę. Terenowy singielek i na szczycie. Następnie zjazd i za trasą na Parcinę. Ostry zjazd i powrót pod Cementownie w Grodźcu. Wspólnie zjeżdżamy do wałów Przemszy i się żegnamy. 
Odbijam na P3. Tam jakieś występy na molo. Czynię kółeczko i zwrot na Zagórze. Zakręcam do piwnicy rodziców, gdzie mam większość kluczy zabiegowych do Meridiana.
Drobny zabieg wymiany pedałów - poprzednie platformy po 4 tysiach zajechane. Do tego korekcja tylnej piasty bo się luzy pokazały.
Na dobicie jeszcze po nocy wjazd na Górkę Środulską i zakręcając pod shop po izopłyn śmigam na kwadrat.
W ramach serwisu ponadto zamiana na dłuższą sztycę.

DP IKEA D

Czwartek, 17 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Krótki ten tydzień przez wolne. I fajnie. Wstawanie idzie nawet sprawnie, ale jak zawsze jeszcze to i wylatuje na granicy okna startowego. Nie jest za gorąco, więc mogę nieco mocniej przycisnąć, aby wskoczyć w ramy czasowe.

Po pracy kierunek IKEA odebrać kubki, które udało mi się już wytrzaskać. Z zakupem zwrot na Sosnowiec, lansik po Stawikach i zjazd na kwadrat.

DPD

Środa, 16 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś regeneracja organizmu. Tylko DPD i do tego wolnym tempem.

Akcja - Salmopol.

Wtorek, 15 sierpnia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria wycieczki
Po krótkiej, nieprzespanej nocy, wstaję, aplikuję w siebie jajecznicę i żwawym tempem kręcę do Kato na pociąg do Bielska.
Odchodząc od kasy biletowej wpadam na Artura, który śmiga do Żywca. No to jedziemy jednym pociągiem.

Droga nawet sprawnie minęła. Na miejscu jestem o 11:00. Z racji, że pierwszy raz na rowerze w Bielsku korciło mnie trochę pokręcić się po mieście, ale stwierdziłem, że zwiedzanie zostawię sobie na inny raz. Zasiadam w Macu na popas, zapas picia na stacji i w drogę. 

Do Bystrej jechało się dość topornie, ale jak już się rozgrzałem i wskoczyłem na jeden rytm, to nim się obejrzałem znalazłem się w Szczyrku. Ale tu ludzi. Nie zatrzymuje się wcale i cały czas prę pod górę w oczekiwaniu na ten słynny podjazd pod Biały Krzyż. 

Żadnego króliczka nie ma i sam sobie tempo nadaje, które nie spada poniżej 10 km/h.

Wreszcie napis Salmopol i tablica informująca o używaniu łańcuchów zimą. No to się zaczyna. Godzina wspinaczki za mną. Profil idzie mocniej pod górę, tempo spada do 8. Ale twardo idę. Równy oddech, jedno tempo i po 1:30h jazdy bez postoju melduję się na Białym Krzyżu, zadowolony, że dałem radę. Nogom daję jednak chwilę spokoju napawając się widokiem otaczającej przyrody.

Pora ruszać dalej. Zjazd do Malinki i jeszcze lepsza premia górska, czyli wjazd pod Zameczek Prezydencki. Oj tu musiałem w jednym momencie stanąć na pedałach, ale tempo i tak dobre w obrębie 8-9 km/h. Docieram na Kubalonkę i asfaltem zjazd do centrum Wisły na stoisko Pro-wellnessu, spotkać się z Wojtkiem. Zastanawiałem się nad powrotem do domu na rowerze. Nawet stówa mnie nie przerażała, ale dostałem lenia i zostałem z nimi do wieczora i zabrałem się do Kato firmówką. 
Trochę pogaduch ze Sławkiem na bazie i zjazd na kwadrat na zasłużony odpoczynek.

Oj pięknie wykorzystany dzionek. 

firant na Białym Krzyżu

eta ja


zameczek i zjazd od Wisły


Polubiłem takie znaki

DP+Nocny Rajd bytomski

Poniedziałek, 14 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca, wycieczki
Reszta później, szybka senna regeneracja i kierunek Bielsko - Salmopol - Wisła.

edit

Poniedziałek, jak sobota, ale dniówka jak w tygodniu. Nawet szybko zlatuje. Po pracy zgrupowanie pod fontanną. Stawiam się ja, Damian i Paweł. Blat i kręcimy żwawym tempem do Bytomia na nocną przejażdżkę organizowaną przez Romana. 
Chwila oczekiwania, sygnał i jedziemy. Od razu jak to ja dołączam do romanowej kompani i pomagam w zabezpieczeniu przejazdu. 
Traska ciekawa z punktem zwrotnym na wzniesieniu w okolicach Sączowa. Gwiazdków nie było nam pisane zobaczyć. Nawrót i powrót na Rynek ok. 1:00. Foto i zawijamy w drogę powrotną. Pawła holujemy 79 do Mysłowic, a potem zwrot na Niwkę i za drogą na Zagórze. Końcówka na połowie mocy. Żegnam się z Damianem na rondzie papieskim i zbijam na kwadrat. 
3:00 spać. Może 4 godzinki snu starczą na regenerację przed Salmopolem.

Ustawka niewiadomo gdzie.

Niedziela, 13 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
W sumie nazbierało się 7 duszyczek. Prezes z fatrem, Damian, Paweł, Tomek, Witek i Maciek - inicjator ustawki.
Pętla tak do obiadku. 
Początek P3, następnie P4. Trochę odczuwam wczorajszą marszrutę, ale powoli się rozkręcam. Maciek zaprowadza nas na Bukową Górę od strony której nie znałem. Przecinamy wzniesienie i dalej na Tucznawę. Następnie Wiesiółka i docieramy do Niegowonic, skąd na Niegowoniczki włączyć się na żółty pieszy i nim to do punktu zwrotnego w Hutkach-Kankach. Degustacja u Sołtysa lokalnym Jurajskim z widokiem na Górę Chełm. Zawijamy na asfalt i kręcimy na Kromołowiec. Chwila przerwy i zjazd do Łośnia. Żegnamy Witka i w 6 na Strzemieszyce, skąd na Kazimierz i na Zagórzu grupka się już całkowicie dzieli.
Sporo terenu i kilka miejsc, gdzie jeszcze na kole nie dotarłem. Dwie premie podjazdowe w Niegowonicach. Terenowy dla mnie, asfalt na Poczet Pawła.

Sobota tuptusiana

Sobota, 12 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria Inne
Sobota rozpoczęta obfitym deszczem co skłoniło mnie na jazdę do pracy zbiórkomem, 
Rower sobie odpuściłem nawet po południu, gdy była pogoda, ale za to ufundowałem sobie spacerek z centrum Kato na Pogoń, tam pojenie izo płynem i dalej z buta na Środulę, przerwa w Palma chillout i dalej na kwadrat. Skromne 15 km się nazbierało.

DP Zebranie, Klasyk D

Piątek, 11 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Kolejny tydzień na finiszu. Po wczorajszych burzach nawet powietrze rześkie. Było to jednak chwilowe. Fajnie było jak się do pracy goniło. Potem zaś duchota i 33 do 35 stopni na sklepie.

Dziś ze stajni Meridy wyszedł rower dla męża klubowej Edyty, z którą już się ze dwa lata nie widziałem. Kolejny plus tej pracy. Spore grono dawno niewidzianych znajomych przewija się przez Plasty. Sporo też ciekawych duszyczek się poznaje.

Po pracy przeskakuję do Oddziału na nieformalne spotkanie klubowe. Trochę ogólnych info, po izobronku i się rozjeżdżamy. Z Krzyśkiem wychodzimy na końcu. Rundka na Stawiki, tam wpadamy na Damiana. Pada hasło Pogoria. W tył zwrot i kręcimy przez Będzin na dąbrowskie kałuże. Jest trochę obawy przez burzą, ale dziś chyba się nie zaniesie. Decydujemy się pogonić na Ratanice do znajomych Krzycha. Bronek na drugą nóżkę i zwrot na kwadraty. 

DPD i Pogorie cztery

Czwartek, 10 sierpnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Duchoty ciąg dalszy. Jakoś ostatnio nie mogę się wyrobić w okno startowe i potem gonię, aby strzelić się w dobrą porę dojazdu do Plastrów. Udaje się nadrobić, choć sporą część trasy walczyłem z wiatrem. Po pracy lepsze warunki. Zjeżdżam na kwadrat wrzucić coś na ruszt.

Wstępnie ICM twierdził, że popołudniu spory opad deszczu się szykuje, a tu nic. Posilony korzystam z pogody i lecę zobaczyć na P4 co tam narozrabiali z płotem.
Od Dorjana podczepiam się za osiemsetką i lecę sobie, aż pod PKZ łapiąc w tunelu maxa. Odbijam na Dworzec PKP i przez Zieloną prosto na Jaz nad P4. Wskakuję na bieżnię i w oddali widzę króliczka. Blat i próba gonitwy. Udaje mi się łotra dopaść dopiero za Ratanicami. Tak się rozbujałem, że chwilę trzymam mu się na kole, ale jakoś 28km/h nie przemawiało i ja poszedłem na szpicę trzymając 31. Myślałem, że się oderwę, a to ja zostałem króliczkiem i trzymałem tempo do końca asfaltu. Królik na Wojkowice, a ja zjazd na teren. Po minięciu łąki paralotniarzy wpadam dosłownie w siatkę ogrodzenia. (Z daleka zauważyłem tylko pachołki). Dopiero ostanie przęsło siatki nie posiada i tam dopiero przejechałem. Z lasku wokół P4 odbijam na P1, stamtąd zjazd na P2 i wylatuję na bieżni P3. Od Będzina sunie burza. Błyska się ino raz, do tego wiatrzysko się zerwało, zaczęła się szarpanina. Teraz pytanie zdążę czy nie zdążę zmoknąć. Od mola długa na most ucieczki i wylatuję na Damelu, skąd już prosta na Zagórze. Nad głową spektakularny pokaz piorunów. Ledwo dociągam pod rodziców i coś mnie tknęło, aby do nich odbić. Ledwo do klatki się schowałem i ściana wody. Uf. Zaś na sucho. Wpadam na herbatkę i jak przestało marasić zjazd na kwadrat zahaczając o Kijankę w celu uzupełnienia arsenału izo procentów w lodówce. Przy okazji zaaplikuję sobie jedną dawkę.