Dziś jakoś lepiej szło się z betów zebrać. Przejazd do Plastów sprawny. Po pracy sporo alternatyw ale, że z Tomkiem dogadany byłem o pomoc w zakupie amora, to pokręciłem do jego pracy - Egzotarium. Od słowa do słowa i zadokowałem się tam na nieco dłużej mając możliwość zwiedzenia obiektu po zmroku. Przy okazji zamawiamy amora i czekamy na dostawę.
Procedury przedstartowe dość toporne, łeb napiernicza, ale po aplikacji podwójnej dawki zatokowego Ibupronu trochę lepiej. Śniadanie i w drogę. Dziś bez wojaży po pracy prosto na kwaterę regenerować się.
Na pomysł ustawki wpadł Krzychu - ubrałem to w treść, wici poszły. Pod fontannę docieram ostatni, zebrała nas się 10 osobowa załoga. Trasy zbytnio nie analizowałem, więc jadę na spontana co mi głowa podpowiada. Deszczyk dość solidnie popadał nad ranem to odpuściłem skróty terenowe i większość gonię asfaltem. Po drodze dwa krótkie, ale treściwe podjazdy. Poza tym jedna niegroźna wywrotka do Wadowic i druga trochę poważniejsza na powrocie skutkująca pęknięciem golenia od amortyzatora u Tomka. Dobrze, że udało się ściągnąć Stanisława, który zabrał mnie i poszkodowanego samochodem do Sosnowca.
Sobotni poranek wyglądał tak jak by zaraz miało żabami rzucać, mimo to rowerek i długa na Centrum, nie minęło półgodziny i zaczęło padać, ale już byłem w pracy.
Po pracy obiadek na mieście i uderzam do Krzycha, gdzie dokuję rower i z nim na basen jak co sobotę nieco ponad kilometra przepłynąć.
Powrót po rower, kółeczka dwa po Stawikach i zawijas do domu. Na zakończenie dnia zamulam się na łąkach oglądając zachodzące czerwone Słoneczko.
Jak co dzień kurs do pracy, a po pracy Krzychu wyciąga mnie na przejażdżkę przez jego nocką. Ruszamy przez Zagórze na P3 i docelowo do kranu na Ratanice. Dziś w degustacji Celtyckie (ciemny trunek z Witnicy) Jedno na wyrównanie płynów. Swoją drogą dobre. Pora pożegnać znajomych. Odprowadzam Krzycha w rejon Dworca w Będzinie. Od do pracy, a ja zaginam sobie jeszcze rundkę po nocnym mieście.
Rundka praca dom z zawijasami do rodziców i spacerem historycznym z Grześkiem Onyszko. Wieczorem siatkóweczka i złocisty trunek dla okraszenia posiadówki pod parasolami.
W myśl za klientką - by nie zapomnieć jak się chodzi - w jej przypadku na nowo nauczyć się jeździć - spacerek z pracy na Zagórze i po Zagórzu. Tuptusiane 8 km.
Dziś wyjazd do pracy wcześniej, aby zawitać do Urzędu Miejskiego, potem prosto do Plastrów. Na 20 minut przed końcem zaczęło lać, długo to nie trwało, bo jak już przyszło wychodzić to sië uspokoiło. W międzyczasie zadzwonił Krzysiek i zgalaliśmy się na kilka rundek po Stawikach. Potem wspólnie pod Park na Środuli i każdy w swoim kierunku.
80 % dnia to dyszcz. Może i dobrze, organizm trochę odpoczął. W sumie miałem w planach pomoc przy Zawodach MTB Bike Atelier w Psarach. Asia dała mi jednak wolne i pozwoliłem sobie nieco dłużej ugrząźć w wyrku.
Jednak robaki w d... miałem i już mnie od południa nosiło. Przejrzałem cały internet. Wreszcie koło 17:00 z buta ruszyłem do rodziców na niedzielny obiad. Posilony stwierdziłem, że koniec z plaszczeniem dupska. Wracam na kwadrat, zestaw na chłodne dni i kierunek Siewierz załapać się na koncert Zespołu Śląsk w ramach Diecezjalnych Dożynek.
Na miejscu jeszcze scena stoi, ale program uległ zmianie i już po koncercie. W takim razie ruszam dalej na wieczorny objazd. Generalnie fajna pogoda do jazdy, bez wiatru, jedynie spora wilgotność i temperatura w granicach 12 stopni po zachodzie Słońca.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym