DPD

Piątek, 4 października 2019 · Komentarze(0)
Leci tydzień za tygodniem. Zaś piątek. Dziś już procedura sprawnego wstawania i z zapasem czasu śmigam na rankę.

Po pracy więcej jazdy nie było. Brać przewodnicka się hajtała i przyszło współcelebrować to wydarzenie.

DPD

Czwartek, 3 października 2019 · Komentarze(0)
Po wieczornych deszczach jeszcze jezdnie mokre. Noc szybko minęła i w ostatniej chwili zaskakuję, że przecież dziś na rano. Biegiem do pionu i długa do pracy. Uf zdążyłem na styk.

Powrót przez objazdów. Prosto na kwadrat, przebierka i zbiórkomem na prezentację Marcina do Mediateki.

DPD

Środa, 2 października 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Ponownie krótka dojazdówka. Na powrocie konieczne przeciwdeszczowe wdzianko. Teraz szybko spać i przeskok na poranną.

DPD

Wtorek, 1 października 2019 · Komentarze(0)
W sumie wrzesień nie taki zły w kilometraż wyszedł. Było by więcej może, a tu straciło się kaemów przez pogodę na integracyjnych Domaniewicach. Potem 4 dni tuputusiane w Tomaszowie i w efekcie łącznie niecały tysiaczek wyszedł.

Dziś tylko skromna dyszka dojazdowa z początkiem 10 miesiąca w roku.

DPD

Poniedziałek, 30 września 2019 · Komentarze(0)
Ostatni dzień września na Zenicie. Dzisiejsza popołudniówka pozwoliła odespać aktywny weekend. 
Coś tam dziś zawiewało i miejscami mocnej trzeba było kierownicę trzymać, żeby podmuch koło nie podciął.

Wyjazd na Inscenizację Bitwy pod Mełchowem.

Sobota, 28 września 2019 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczki
Niepisana wycieczka klubowa.
Pomysł zrodził się na tygodniu, że można by pokręcić do Mełchowa, gdzie co roku odbywa się rekonstrukcja walk z okresu Powstania Styczniowego. 

Nieco zaspany z opóźnieniem zbieram się do drogi. Godzina zbiórki wybiła, a ja jeszcze na Zagórzu. Nagle dzwoni Rafał, że w składzie 3 jeźdźców oczekują na mnie. By nie czekać jeden na drugiego zgadujemy się pod Żyletą.

Sporo nas nie ma, ale za to sprawnie pokręcimy.

Długo nie ujechałem. Pod targiem pana i przymusowe wymiana z modłami, abym kolejnej na złapał bo się zapas skończył. Uporawszy się ruszamy trochę na okrętkę przez Bulwar, Zieloną, P3 i Gołonóg na Ząbkowice. Tam na wojewódzką i długa do Chruszczobrodu, gdzie bokiem przez Głazówkę udajemy się do Łaz. Krótka pauza i dalej przez Rokitno, Ogrodzieniec i Kocikową kręcimy do Pilicy, gdzie Patuch się podbija przy Pałacu. Następnie trójwieś Dzwono-Sierbowicka, Pradła i Woźniki kręcimy do Lelowa. Przerwa na uzupełnienie zapasów i już prosto do Mełchowa.

Po godzinnej inscenizacji futrujemy grochówkę i udajemy się w drogę powrotną, którą spontanicznie poprowadziłem przez Bliżyce, Zdów, Hucisko, Rzędkowice do Włodowic. Tu chcąc ominąć pagórki rudnickie odbijamy na Blanowice i prosto przez centrum Zawiercia do Łaz. Na odcinku do Tucznawy dublujemy trasę. Przy remizie odbijamy na Strzemieszyce. Kolegów z Jaworza dociągamy pod Balaton. Marciny lecą do siebie, a Ja z Rafałem na Klimontów. Tam i nasze drogi się rozchodzą i każdy już w swoim kierunku.

Załoga dzisiejszej marszruty.


Przez pola do Bytomia.

Piątek, 27 września 2019 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja, Szwed
Dzień aktywny od rana do wieczora. Jeszcze przed świtem na poranną zmianę. Dużo pracy przy piątku i nim się oglądam już przychodzi zbierać się do domu. Dziś w planach masa u Romana więc sprawny powrót do domu coś na ząb i na 16:00 uderzam na plac papieski w oczekiwaniu na potencjalnych chętnych.

Godzina wybiła nikt się nie pokazał to jadę sam. Tak miały być żabie doły, ale jak jadę sam postanawiam przetestować inny wariant od północnej strony DK 94. Takoż to udaję się do Będzina. Przeskok do Czeladzi i za Strusiami kieruję się na pieszy mostek nad Brynicą prowadzący na Przełajkę. Po drugiej stronie rzeki wpadam na pieszy czerwony który polami przez Sośnią Górę doprowadza mnie do Dąbrówki Wielkiej. Następnie już asfaltem w linii prostej równolegle do 94 kieruję się na Brzeziny, a z nich już wjazd bokiem do Bytomia. 
Gogle podpowiadało mi rozwiązanie wjazdu do śródmieścia, ale w rzeczywistości w tym miejscu było tylko włączenie na drogę wojewódzką prowadzącą do Piekar. Więc trochę rzeźbienia i docieram do znajomego przepustu z którego przecinka wyprowadza mnie na Witczaka. 

Chwila rozmów na Rynku i zaraz po 18:00 ruszamy na zaplanowaną trasę Miechowice - Karb - Bobrek - Szombierki i zjazd do Rynku. Towarzystwo się rozjeżdża a sam jeszcze z Romanem przystaję na ploty które trwają prawie do 22:00 wreszcie się żegnam bo jutro też jazda czeka, a i deszczu się spodziewałem.

Powrót przez Chorzów, gdzie na kręcę pauzę podziwiając wyremontowane centrum i wysłuchuję mini koncertu rockowego. Następnie Kato i zjazd do Sosnowca. 
Na Sielcu chwilę postraszyło deszczem, który po 10 minutach całkowicie ustąpił. 
Na powrocie kolejne Szwedzkie klimaty.
Kaplica św. Izydora na Sośniej Górze


Dowodził Korfanty z Bytomia


Odrestaurowany Chorzów


Kolejne twarze Szweda


 

Objazdy około Limitowe

Czwartek, 26 września 2019 · Komentarze(1)
Kategoria praca
Na dwoje babka wróżyła z pogodą, Na szczęście źle nie było i można było nieco zagiąć. W sumie spontanicznie bo nie planowałem.
Po pracy załatwić trochę prywaty po czym namierzam Limita i wspólnie kręcimy w rejon jego zakwaterowania.

Trochę deszczyk postraszył, ale tylko postraszył i przejazd w miarę na sucho. Nieco zaginania po wertepach Psarowskich i się rozjeżdżamy bo jeszcze muszę sprawy dalej załatwiać. Bokami przez Grodziec, Ksawerę, Mydlice i Józefów wracam na Zagórze. Dopiero tam dopadł mnie większy deszcz.

Ze zdjęć spontaniczne zdjęcie Limita z nowym zestawem bagażowym. Pewnie sam okazji nie miał takiego ujęcia zrobić więc go wyręczyłem.

Zagięcie w drugą stronę

Środa, 25 września 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś zawijas przez śródmieście załatwiając przy okazji sprawę w ZUS-ie. Trochę zrosiło na powrocie.

Deko-większe zagięcie pracowe.

Wtorek, 24 września 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Pogoda sprzyjała, ale mocy do jazdy nie było, a i jedna ważna sprawa mnie czekała do załatwienia więc tylko lekkie zagięcie.

O ile do .. trasa szybka główną arterią Zagórza. To powrót nieśpieszny z nóżki na nóżkę przez Upadową, gdzie wyskakuję na Porąbce. Dalej terenem wzdłuż torów kolejowych w kierunku Kazimierza. Tam odbijam na niebieski szlak i nim błąkając się nieco po Lesie Zagórskim dojazd na Mortimer. 
Zjazd na kawusię i załatwienie sprawy. 
Następnie już prosto na kwaterę bo dzień się skończył.