Wyjazd na Inscenizację Bitwy pod Mełchowem.
Pomysł zrodził się na tygodniu, że można by pokręcić do Mełchowa, gdzie co roku odbywa się rekonstrukcja walk z okresu Powstania Styczniowego.
Nieco zaspany z opóźnieniem zbieram się do drogi. Godzina zbiórki wybiła, a ja jeszcze na Zagórzu. Nagle dzwoni Rafał, że w składzie 3 jeźdźców oczekują na mnie. By nie czekać jeden na drugiego zgadujemy się pod Żyletą.
Sporo nas nie ma, ale za to sprawnie pokręcimy.
Długo nie ujechałem. Pod targiem pana i przymusowe wymiana z modłami, abym kolejnej na złapał bo się zapas skończył. Uporawszy się ruszamy trochę na okrętkę przez Bulwar, Zieloną, P3 i Gołonóg na Ząbkowice. Tam na wojewódzką i długa do Chruszczobrodu, gdzie bokiem przez Głazówkę udajemy się do Łaz. Krótka pauza i dalej przez Rokitno, Ogrodzieniec i Kocikową kręcimy do Pilicy, gdzie Patuch się podbija przy Pałacu. Następnie trójwieś Dzwono-Sierbowicka, Pradła i Woźniki kręcimy do Lelowa. Przerwa na uzupełnienie zapasów i już prosto do Mełchowa.
Po godzinnej inscenizacji futrujemy grochówkę i udajemy się w drogę powrotną, którą spontanicznie poprowadziłem przez Bliżyce, Zdów, Hucisko, Rzędkowice do Włodowic. Tu chcąc ominąć pagórki rudnickie odbijamy na Blanowice i prosto przez centrum Zawiercia do Łaz. Na odcinku do Tucznawy dublujemy trasę. Przy remizie odbijamy na Strzemieszyce. Kolegów z Jaworza dociągamy pod Balaton. Marciny lecą do siebie, a Ja z Rafałem na Klimontów. Tam i nasze drogi się rozchodzą i każdy już w swoim kierunku.
Załoga dzisiejszej marszruty.

