No i zaliczony kolejny limit: Zaliczona 200 zimą, a i już w lutym udaje się ukręcić pierwszy tysiąc przed sezonem zasadniczym. Tak to z reguły na kwiecień wypadało.
Z jazdy przelot do euro, powrót na kwadrat po dokumenta i kręcę do Oddziału na zebranie klubu. Na koniec analogia powrót na kwadrat.
Bez wiatru te - 12 stopni nie jest takie straszne.
Niedziela z przytupem, a tydzień mizerny, no cóż nie zawsze się da więcej ukręcić. Zaś tylko praca i powrót. Za to wieczorkiem chill w artkwarium na jazzowym jam session.
Dziś trochę mocniejszy interwał. Wczoraj regeneracja, a dziś uzupełnianie cukrów colą i po powrocie z pracy wieczorem jeszcze szybka rundka po śródmieściu.
Pierwsza 200 kilometrowa trasa A.D. 2018 zaliczona.
Roman zaraził mnie tą Anką. Tyle razy już tam byłem, ale ani razu zimą, a tym bardziej żeby obrócić jednym dniem. Do końca zastanawiałem się czy mi się chce i czy tamten kierunek. Przez chwilę wpadł pomysł na Wolbrom, Miechów i Racławice. Ale to na inny czas. Wybiła 10:00 i ruszam - późno, ale niech tam. Noga podawała i dopiero na chwilę zatrzymałem się w Pyskowicach na tankowaniu opon wozduchem z kompresora. Potem Toszek zamczysko i mufinki w Strzelcach. Obiad na Ance i nawrót. 10 km jeszcze za widoku potem już po ćmoku.
Jak to w radio oznajmili, że dziś dzień baterii, to postanowiłem i swoje naładować do pełna. Z resztą tydzień bez rowerka to aż się nogi paliły do jazdy.
Kilometr do kilometra i do przodu. Pułap 700 km przekroczony.
Początek niezmienny czyli Euro.
Po pracy miałem się bawić w papierki, ale - 2 stopnie, bez wiatru i lekko prószący śnieg. Aż się prosiło o objazd. Z pracy udaję się na Dąbrowę, gdzie wdrapuję się na Antoniego (Wzgórze Gołonowskie). Stamtąd kierunek Łęknice i objazd P3 i P4. Na Mariankach odbijam na Psary zobaczyć czy faktycznie u Limita tak kiepsko z drogami. Od trasy droga czarna. Jakże czarna to zjazd na czarny szlak i nim to udaje się do Gródkowa. Chwilka przerwy na oglądanie sarenek i podjazd na Dorotkę. No to zimowy i to nocny wjazd zaliczony. Telekonferencja z Darkiem i zjazd by się dostać do drogi prowadzącej na Czeladź. Rzut okiem co tam na Rynku słychać i pora wracać. Gdyby nie to, że jeszcze mam wieczorem zajrzeć na Euro to pewnie bym i dalej kręcił, a tak przez Piaski kręcę na Pogoń. Dojazd do 3 Maja i długa na Zagórze. Odrobić godzinki w sklepie i zjazd na kwadrat.
Pnie się kolejna hala w górę. W listopadzie ja tam kręciłem to tylko była przeorana działka.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym