DPD x 2

Piątek, 9 listopada 2018 · Komentarze(0)
Podwójny kurs na linii praca dom. Awaria na mieszkaniu i musiałem w trakcie dniówki udać się do domu udostępnić mieszkanie technikom.

DPD

Czwartek, 8 listopada 2018 · Komentarze(0)
Eh szybko te parę dni zleciało. Dziś tylko piątak bo inne sprawunki na popołudniu miałem w planie.

W poszukiwaniu bunkrów.

Środa, 7 listopada 2018 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Ostatni dzionek wolnego, nie może być zmarnowany. Faktem nie mogłem sobie pozwolić na za długie kółeczko, więc padło na terenowe rzeźbienie i odnalezienie bunkrów, które widziałem na jednym foto w wycieczek jaworznickiego Marcina.

Na mapach nie oznaczone, ale wytłumaczył, gdzie mam owe miejsce lokalizować. Takoż to wyjazd w okolicach południa. Od razu terenem po dawnym nasypie kolei na Upadową, tam na zielony do Juliusza. Asfaltem po dzielni i zaś lasem do Maczek. 
Przy dworcu wpadam na Sławka, chwila na pogaduchy i każdy w swoją stronę. 

Dalej za drogą na Geosferę, za nią odbijam za nową drogą do Skałki, a tam odbijam Jeleń. Następnie przelot przez Dąb i melduję się w Małopolsce. Wedle instrukcji docieram do bunkrów - właściwie 1 osobowych schronów przeciwlotniczych dla cywili. Nawieźli kilka z okolic w jedno miejsce i służy jako historyczna atrakcja.
Kontynuuję jazdę wokół imielińskiego zalewu w poszukiwaniu cmentarza holerycznego z XIX w. znajdującego się u podnóża Smutnej Góry.
Obiekt odnaleziony bez problemu. Za niebieskim szlakiem kończę objazd zbiornika i wracam na Jeleń, tylko od drugiej strony. Czarny Szlak rozkopany to posiłkuję się czerwonym przy którym również jakieś prace trwają. Przy stawach powrót na czarny i nim pod Elektrownię tam już asfalt i powrót na Sosnowiec. Na Modrzejowie nasz lokalny czerwony, którym to się do centrum przedostaję.
Nieco dłuższy postój w PTTK i zjazd na kwadrat.



 

W poszukiwaniu św. Marcina

Wtorek, 6 listopada 2018 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczki
Nieplanowane parę dni urlopu trzeba dobrze wykorzystać. Zważywszy, że weekend spędzony na leniwca.

Nic tak nie doładowuje jak kontakt z przyrodą. Tylko, gdzie? Otwieram mapę, akurat Jura była pod ręką. Za cel obieram dwa kościoły pw. Św. Marcina - imieniny się zbliżają - jak znalazł.
Jeden w Zadrożu, koło Trzyciąża, a drugi w Porębie Dzierżnej.
Do tego dokładam romański kościół w Wysocicach, stolicę kapusty Charsznicę i Tczycę, aby pętla wyszła. A, że listopad, czas pamięci to i szczególną uwagę zwracam na miejsca związane z poległymi o wolność znajdującymi się na trasie.

Wyjazd dość późno, bo zebrałem się dopiero po 8:00. Kręcę początkowo na Strzemieszyce, następnie chwilę posiłkując się 94 docieram do Sławkowa. Bez zbędnych przerw sprawdzoną drogą przez Krążek do Bolesławia i dalej za drogą próbuję dotrzeć do Olkusza. Niestety to co widziałem na mapie okazało się drogą techniczną przez Odkrywkę Piasku i Kopalni Olkusz, zamkniętą i musiałem z powrotem wrócić do 94. Za to wpadłem na miejsce dawnego grodziska w Olkuszu. Fotka, zrzucam wierzchnie okrycie i kręcę na Rabsztyn. 
Od tamtego momentu zaczyna się teren przeze mnie jeszcze nie objeżdżony, co trochę spowalnia z powodu posiłkowania się mapą. Droga na Trzyciąż - zakaz ruchu - z dopiskiem nie dotyczy - znaczy przejezdna - dobrze, bo myślałem, że przyjdzie mi zmodyfikować trasę.
Niepozorne podjazdy dawały powody do rozgrzania, nie licząc kilku ścianek.
Koło 14:00 osiągam pierwszy z dwóch kościołów w Zadrożu. Oczekuję, kiedy skończy się pogrzeb w celu eksploracji wnętrza świątyni. Następnie udałem się w kierunku Wysocic. Tamtejszy romański kościół remontowany, więc mogłem sobie zwiedzić w środku, choć szału nie było. Rusztowania, folie ochronne psuły ocenę wnętrza. 
Dalej marszruta wiodła przez kapuścianą krainę z Charsznicą na czele. Ciesząc wzrok pofałdowanym terenem docieram do Tczycy, skąd już prosta droga do Poręby - kolejnego kościoła pw. św. Marcina. Tutaj też udaje zwiedzić się wnętrze. 
Dzień się powoli kończy, docieram do Strzegowej. Od tego momentu już jazda po nocy, a dopiero 17:00. 
Tak jak założyłem chciałem za widoku dotrzeć do znajomych ziem. Odbijam na Smoleń, skąd Kocikowa i postój pojeniowo ubraniowy w Ogrodzieńcu. Ostatni etap to Zawiercie i wzdłuż torów linii Warszawsko-Wiedeńskiej na sosnowiecką ziemię.

Grodzisko w Olkuszu

Św. Marcin w Zadrożu

Dwór w Tarnawie.

Jedno z licznych miejsc pamięci na trasie.

Romańska świątynia w Wysocicach



W kapuścianej krainie

Marcinów dwóch.


Marszruta

DPD

Piątek, 2 listopada 2018 · Komentarze(0)
Dziś krótko - pora podgonić z porządkami.

W poszukiwaniu imielińskiego Kopca Wyzwolenia.

Czwartek, 1 listopada 2018 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Jak przystało na wariata i pierwszy listopada spędzam na rowerze. Piękna pogoda, żal nie korzystać.

Nie powiem poranek szedł opornie na błogim lenistwie. Koło południa doprowadzam się do porządku. Mniej więcej godzinę później dosiadam Meridę i ruszam. 

Rozruch to wizyta na cmentarzu na Piaskach. Ruch spory, ale mnie na jednośladzie to nie wzrusza.

Zdrowaśki przy rodzinnych grobach. W domu nim wystartowałem - szukałem inspiracji trasy, a także lokalizacji, gdzie w Imielinie znajdę Kopiec Wyzwolenia. 
Inspiracją okazała się trasa, która wyskoczyła mi na googlu --> https://www.traseo.pl/trasa/wokol-zalewu-dzieckowice

Terenowe kombinacje mnie skłoniły, aby przejechać fragmentem trasy autora.

I tak z Piasków przedostaję się terenem na Milowice, gdzie wpadam na Szlak Czerwony i nim do Ostrogórskiej. Zwrot w kierunku Giełdy, a dalej Rynku w Mysłowicach. Jadąc przez Promenadę dojazd na Trójkąt z Mysłowickie strony po to by wjechać na pieszy zielony prowadzący wzdłuż Przemszy Generalnie całkiem fajnie się nim jechało. Jakby trochę go dopieścić obyło by się bez kilku przeniosek.(jeżyny, skarpa, powalone drzewa). Tuż przed autostradą punkt do namierzenia - obelisk pamięci pomordowanych Powstańców Śląskich. Jest na szlaku, zauważyć nie jest trudno. Wtaczam się na drogę i kręcę przez Kosztowy na Dziećkowice.
Szukam drogi, która miała by nie doprowadzić do Kopca. Droga okazuje się leśnym duktem oznaczonym nr 13 drogi p. poż.

Wylatując z lasu wjazd na ulicę Wyzwolenia i nią już prosto do celu. Fotka dla potomnych i nawrót w kierunku Jelenia. Kociło mnie jeszcze odnalezienie cmentarza cholerycznego w Chełmku, ale zaczynała się szarówka i odpuściłem.

Z Jelenia przez Azoty na centrum i przez Geosferę na cmentarz w Szczakowej zapalić jeszcze jedno światełko. Na miejscu spotkanie z cyklistką, jak się okazało rodziną ze Sławkiem z Kazimierza. Chwilę rozmowy i każdy w swoją stronę.

Powrót przez Maczki, Ostrowy, Kazimierz, Staszic, aby wyskoczyć przy Expo. Stamtąd już na kwaterunek.

Pora zrobić bunt i przycisnąć Magistrat do interwencji.

Niepodległościowe portery w Mysłowicach.

Testujemy szlak zielony.

Ofiarom hołd

Kopiec znaleziony,


Koniec Października

Środa, 31 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Październik taki sobie, często zmieniająca się pogoda, przeziębienie plus Merida długo na serwisie. W efekcie ukręciło się ile się ukręciło. Z drugie strony udało się nieco nowych obszarów jury zjeździć.

Dziś dzień zaczęty od Euro. Przez to, że jutro wolne w pracy czuję jakby była sobota. Po pracy do PTTK rozliczyć się z wycieczek. Na miejscu spotykam się z Krzyśkiem z którym jedziemy na częściowy objazd Rajdu na 11-ego. Właściwie przetestować jedną przecinkę między Bismarckiem, a mysłowickim trójkątem. W sumie jak samemu to można jechać, ale z grupą jednak sobie ten skrót podaruję. Bardzo szybko się ciemni i powrót żółtym szlakiem wzdłuż Przemszy już z pomocą rowerowych lampek.

Omawiając sprawy różne docieramy na Dańdówkę. Tam się żegnamy i każdy już kręci swoje. Wpadam na chwilkę do domu i jeszcze bonus po Dąbrowskich parkach. Na rozruch runda wokół P3, następnie Zielona i Park Hallera. 

DPD -wieje

Wtorek, 30 października 2018 · Komentarze(0)
Trochę zagięcia, aby nie walczyć z wiatrem. Powrót na kwaterę objazdem przez zajezdnię i tyłem działek.

DPD - zaś krótka pauza od bika.

Poniedziałek, 29 października 2018 · Komentarze(0)
Nie ma to jak zacząć tydzień od wizyty na SOR-ze. 
Niby wyspany, wypoczęty, bo niedziela minęła pod znakiem lenia, a tu chwila nieuwagi w pracy i wypadek gotowy. 
Niefartownie zahaczam się uchem o kawałek druta, na tyle poważnie, że wylądowałem na jedynce i skończyło się na kilku szwach.

No cóż wypadki chodzą po ludziach. Na powrocie do domu żółwim tempem kręcąc wpadam na dawno nie widzianego Edka. Wraca do zdrowia po złamaniu szyjki kości udowej. Na rowerku już kręci, ale o rolkach nie ma mowy.