Od rana zakrapiana środa. Nawet nie było, aż tak źle bo postanowiłem sobie przed pracą trochę pobiegać. Później już nawet słońce się pokazało, jak przyszło ruszyć na Inwestycyjną. Rundka pracowa bez zakoli.
I od nowa. Poniedziałek przywitany mrozem. Ale jak już przyszło jechać na popołudnie do pracy szybko słupek rtęci poszedł w górę. Dziś wydłużona dniówka - jakoś tak przy poniedziałku sporo pracy na magazynie. Powrót na kwadrat koło północy.
czyli czarujących naszych rowerowych koleżanek z Sosnowca i okolic. Jedna taka z Jaworzna hasło rzuciła ja Fb i się zebrała dość spora gromadka pozytywnie zakręconych z lokalnych środowisk rowerowych.
Faktem sporo zajęć na niedziele miałem i na całości wydarzenia nie byłem, ale na punkt kulminacyjny udało się dotrzeć.
Nim się jednak dostałem na TTC, gdzie w południe miały się kobitki nasze zjechać. Pokręciłem przez juliusz na Maczki i dalej wzdłuż Przemszy na Jęzor sprawdzając jeszcze jeden wariant możliwości przejechania trasy marcowej. Jeszcze została mi jedna ścieżka na tym odcinku do sprawdzenia, aby uniknąć chwilowego wpychania roweru.
Na trójkącie godzina pauzy pogaduchy ze znajomymi i zjazd na kwadrat bo program dnia napięty. Do czego to doszło, że cały tydzień nadrabia się na początku kolejnego.
Sobota miała być sielankowa na zwiedzaniu skalnego miasta w Czechach, ale plany się zmieniły, przyszło dyżur pełnić w pracy. Dziś też bez zakoli. Praca tam i powrót. Jakoś zmęczony tym tygodniem byłem. Sobota poświęcona na leniuchowanie i drobne porządki.
Dziś zmiana koła na Zenita. Dopracowy początek, a po nim ponownie na centrum tym razem inne instytucje do obskoczenia. Następnie kurs do Decathlon na drobne zakupy zaginając terenowo - modyfikując i testując jeszcze jeden wariant trasy na 21 marca. Po eksploracjach zjazd na kwadrat.
Tydzień zleciał szybko, pora nadgonić tygodniowy dziennik pokładowy. Przełom miesięcy lutego i marca mocno tuptusiany. Dopiero dnia trzeciego dosiadłem dwa koła. Pogoda taka sobie, ale jakoś udało się między kroplami kręcić.
Poranek w drobnej mżawce - jazda dopracowa. Po dniówce przelot do Oddziału z koleją porcją wpłat członkowskich. Dwugodzinna pauza i śmigam do Kato, gdzie w godzinie Teleexpressu miało się odbyć spotkanie komitetu organizacyjnego tegorocznego Święta Rowerzysty. Trochę ustaleń i lekkim zagięciem przez Bogucicie zjazd do Sosnowca.
Końcówka lutego nie rowerowa, ale i tak mocno aktywna. W dochodzący do lutego raz na 4 lata dzień z klubowo - koleżeńską ekipą sosnowiecko-mysłowicką wybraliśmy się na kolejną zimową próbę zdobycia królowej Beskidów.
Dla mnie to już drugie zimowe podejście. Przy debiucie pogoda była bardziej łaskawa, ale za to widoki na szczycie mizerne. Dziś już od Krowiarek wiatr dawał się ze znaki. W końcu miałem okazję doświadczyć co znaczy wieje na Babiej. Jeszcze w lesie było w miarę, ale po dojściu na Sokolicę. Powiewy były tak intensywne, że ekipę skierowaliśmy w drogę powrotną do przełęczy, aby zielonym odbili do Schroniska. Stety i niestety było kilku wyrywnych, którym z braku zasięgu nie dało się powiadomić, że wracamy. Z Pawłem i Adamem poszliśmy dalej ku Szczytowi pozbierać tych co wyrwali szybciej do przodu. Idąc godzinę w tej zawiei udało nam się wyłapać brakującą piątkę i w ośmiu Szczyt zaliczyliśmy. Przyjemności w tym żadnej tym razem nie miałem. Mimo, że widoczność była rewelacyjna.
Po zdobyciu szczytu do przełęczy Brona i zejście do Schroniska na Markowe Szczawiny. Godzinka na popas i zejście czaarno-niebieskim szlakiem do busa przy Stoku Policzne. Po powrocie do Mysłowic, doszedłem do wniosku, że żeby się dobić ruszyłem w 10 km spacer powrotny do domu.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym