Dzisiaj wypad za Brynicę
Dzień nie zapowiadał się ciekawie ale się rozpogodziło. Na rozgrzewkę smarowanko napędu i ruszam rundkę zrobić po zagórzu na Pekin i powrót. Małe co nieco do żołądka i ruszam na Katosy do PFRONu pobrać wnioski dla siostry po drodze spoglądam na te kwiecie co wyrosło na rondzie przy Spodku. Cały czas towarzyszy wmordewind który momentami był dość upierdliwy. Myśląc, że jeszcze zdążę próba dojazdu na uczelnię dowiedzieć się paru rzeczy w dziekanacie ale się nie powiodła bo spotkałem kumpelę w Parku Śląskim bo się zagadaliśmy bo i tak dziekanat był zamknięty i nie miałem już po co dalej jechać w stronę Batorego, nawrót i wracam do Ewy i spacerek z jej pieskiem po alejach największego parku na śląsku. Odprowadzam koleżankę na tausena i kieruję się na Gliwicką, gdzie się przebijam na rozkopane centrum w obrębie Skarbka. Dalej na Zawodzie i Szopienice. Na stawikach kolejna Pani z Pieskiem z którą też nie omieszkałem wymienić parę zdań. Dalej nowym szlakiem jadę na trójkąt zobaczyć czy wszystko już jest poprawione przy okazji zaczepiam rowerzystów pytając o oznaczenia czy są wystarczająco rozmieszczone. Z trójkąta na Dańdówkę asfaltem i znów z teren koło kampusu SUMa wylatuję pod zajezdnią na Zagórzu i już do domu na jakąś strawę bo ssanie nie możliwe ostatnio chwila krążenia i człowiek znów głodny. Brakło niewiele myślę dobiję wieczorem jak tatę odholuję pod pracę ale jakoś nie chciało mi się d... ruszać i jutro dokończę to co zamiarowałem.