Rekreacyjnie po Dąbrowie i końcowa faza serwisu Authora
Czwartek, 11 czerwca 2015
· Komentarze(0)
Kolejny dzień odpoczynku w domu.
Wyleguję się ile mi organizm pozwala. Jednak długo w wyrku nie zabawiłem i po 10:00 już na nogach. Ogarnięcie przydomowych sprawunków: opłaty, zakupy, porządki, obiadowanie i zlatuje do 15:00.
Pora ruszać w miasto. Jakoś tak większość kilometrów wykręcona w DG. Najpierw na Mydlice podrzucić przesyłkę. Potem przez Zieloną i P3 jadę do BikeAtelier w Dąbrowie. Zakupuję wkład do supportu i wracam do domu. Po drodze jadę jeszcze pod serwis do pana Robka zobaczyć czy jeszcze go zastanę.
Powrót do domu Meridian na parking, a Authora zabieram na warsztat. Wymiana ostatniego narządu przeszła pomyślnie. Wszystkie części już w kupie. W sumie było by na tyle, ale w świetle słonecznym dojrzałem, że przednia opona jest nadpęknięta i pasowałoby wymienić na nową, a przy okazji z nieco mniejszym bieżnikiem.
Pod wieczór jeszcze kółeczko po Dąbrowie. Kółeczko wyszło na spontan.O 18:30 ruszam z Zagórza na Gołonóg. Zwrot na Kasprzaka i jadę pod Hutę Katowice. Następnie przez Tworzeń do nowej drogi łączącej Łosień z Tucznawą.
Ową drogą do Sikorki, Przelatuję przez tory i jadę szlakiem przez górę Bocianek na Trzebiesławice. Za drogą do Podwarpia i przez Wojkowice Kościelne zmierzam na P4. Na bieżni z przelotową 30 km/h. Króliczka jak na złość, żadnego nie było. Na Ratanicach zapala mi się rezerwa. Zjeżdżam do wodopoju, aplikuję sobie na szybko ciemnego zimnego koziołka i zbieram się dalej.
Powrót na bieżnię, przeskakuję na trójkę i już prosto do domu.
Wyleguję się ile mi organizm pozwala. Jednak długo w wyrku nie zabawiłem i po 10:00 już na nogach. Ogarnięcie przydomowych sprawunków: opłaty, zakupy, porządki, obiadowanie i zlatuje do 15:00.
Pora ruszać w miasto. Jakoś tak większość kilometrów wykręcona w DG. Najpierw na Mydlice podrzucić przesyłkę. Potem przez Zieloną i P3 jadę do BikeAtelier w Dąbrowie. Zakupuję wkład do supportu i wracam do domu. Po drodze jadę jeszcze pod serwis do pana Robka zobaczyć czy jeszcze go zastanę.
Powrót do domu Meridian na parking, a Authora zabieram na warsztat. Wymiana ostatniego narządu przeszła pomyślnie. Wszystkie części już w kupie. W sumie było by na tyle, ale w świetle słonecznym dojrzałem, że przednia opona jest nadpęknięta i pasowałoby wymienić na nową, a przy okazji z nieco mniejszym bieżnikiem.
Pod wieczór jeszcze kółeczko po Dąbrowie. Kółeczko wyszło na spontan.O 18:30 ruszam z Zagórza na Gołonóg. Zwrot na Kasprzaka i jadę pod Hutę Katowice. Następnie przez Tworzeń do nowej drogi łączącej Łosień z Tucznawą.
Ową drogą do Sikorki, Przelatuję przez tory i jadę szlakiem przez górę Bocianek na Trzebiesławice. Za drogą do Podwarpia i przez Wojkowice Kościelne zmierzam na P4. Na bieżni z przelotową 30 km/h. Króliczka jak na złość, żadnego nie było. Na Ratanicach zapala mi się rezerwa. Zjeżdżam do wodopoju, aplikuję sobie na szybko ciemnego zimnego koziołka i zbieram się dalej.
Powrót na bieżnię, przeskakuję na trójkę i już prosto do domu.