DP zakupy nowych organów D i serwis
Czwartek, 28 maja 2015
· Komentarze(0)
Dziś pobudka o 6:00, jak się okazało niepotrzebnie tak wczas wstawałem.
Ogarniam się i 7:30 śmigam na bazę przygotować towar na delegację do Kościerzyna. Na bazę docieram minutę przed czasem.
Na miejscu okazuje się, że są małe zmiany i przyjdzie mi się jutro pakować do wyjazdu.
W takim razie na firmie nie przesiaduję zbyt długo i nim wybiła 10:00 ruszam w kierunku domu. Na początek fragment szlaku pogranicza zobaczyć czy pomarańczowi skończyli rozkopywać nieco szlak na wysokości gruzowiska po zakładach Dudy. Następnie kładką nad Dworcem Sosnowiec Południowy przedostaję się do centrum.
Ślimiakiem na Pogoń i przez Chemiczną i Dolną Środulę jadę na Decathlonu. Około godziny schodzi na przechadzce po alejkach. Nic ciekawego dla siebie nie znajduję i ruszam dalej.
Z Dk na Józefów, Mydlice, będzińską Ksawerę do Parku Zielona. Rzut okiem czy się ktoś nie pałęta po P3 i przez Gołonóg docieram na Manhatan do dąbrowskiego BikeAtelier, gdzie zakupuję osprzęt do Authora.
Z nowymi organami w postaci wolnobiegu, gripów, klocków hamulcowych i łańcucha śmigam do domu brać się za robotę przy rowerach.
Author prawie gotowy okazało się, że zapomniałem o nowej ośce supportu więc konserwacja przedłuży się o jeszcze jeden dzień jak dokupię brakujący organ. Na koniec serwisowania czyszczenie i drobna regulacja hamulców i przerzutek u Meridiana i Julki.
Plan na jutro: praca, serwis i ukręcenie dwutysięcznego km w tym roku.
Ogarniam się i 7:30 śmigam na bazę przygotować towar na delegację do Kościerzyna. Na bazę docieram minutę przed czasem.
Na miejscu okazuje się, że są małe zmiany i przyjdzie mi się jutro pakować do wyjazdu.
W takim razie na firmie nie przesiaduję zbyt długo i nim wybiła 10:00 ruszam w kierunku domu. Na początek fragment szlaku pogranicza zobaczyć czy pomarańczowi skończyli rozkopywać nieco szlak na wysokości gruzowiska po zakładach Dudy. Następnie kładką nad Dworcem Sosnowiec Południowy przedostaję się do centrum.
Ślimiakiem na Pogoń i przez Chemiczną i Dolną Środulę jadę na Decathlonu. Około godziny schodzi na przechadzce po alejkach. Nic ciekawego dla siebie nie znajduję i ruszam dalej.
Z Dk na Józefów, Mydlice, będzińską Ksawerę do Parku Zielona. Rzut okiem czy się ktoś nie pałęta po P3 i przez Gołonóg docieram na Manhatan do dąbrowskiego BikeAtelier, gdzie zakupuję osprzęt do Authora.
Z nowymi organami w postaci wolnobiegu, gripów, klocków hamulcowych i łańcucha śmigam do domu brać się za robotę przy rowerach.
Author prawie gotowy okazało się, że zapomniałem o nowej ośce supportu więc konserwacja przedłuży się o jeszcze jeden dzień jak dokupię brakujący organ. Na koniec serwisowania czyszczenie i drobna regulacja hamulców i przerzutek u Meridiana i Julki.
Plan na jutro: praca, serwis i ukręcenie dwutysięcznego km w tym roku.