Wtorek na ostro
Plan dnia zakładał szykowanie obiadu (na dziś w jadłospisie placki ziemniaczane) ale dostałem inny przydział i ruszyłem bikem w miasto na zwiady gdzie najtaniej zatankuję gaz oraz przy okazji kupię butlę. Po drodze przy okazji zawożę Eli pamiątkę z Giżycka - nową oponę, którą awaryjnie sobie kupiła i z wrażenia może zmęczenia nie odebrała po powrocie.
Po powrocie z miasta raport z akcji i futrowanie obiadowe. Żołądek naładowany, czas sprzątnąć zwaloną gałąź i zatankować autko. Po tych i inkszych czynnościach ok 18:00 wybywam na popołudniową dokrętkę. W zamyśle miał być kierunek Siemianowice Śląskie, ale jakoś mi się odwidziało i ruszyłem w stronę P3 kobinując inny wariant wieczornej pętli, aż tu całkiem ZUPEŁNIE PRZYPADKOWO jak to zawsze z tą osobą się udaje przy Dorianie dociąga do mnie wczorajszy solenizant Tomek. Heh i pomysł na wieczór wyszedł na spontana. Postanowiłem dotrzymać tempa Tomaszowi i odprowadzić go na Łosień. Na Ostrzaku ledwo go poznałem.
Po drodze czynimy małe zakupy w Lidlu i kręcimy dalej na Łosień. Na miejscu degustacja niszowych izobronków, kabanosów, cememberta z czosnkiem oraz urodzinowych czekolad. Na rozmowach około rowerowych i nie tylko zlatuje nieoczekiwanie do 22:30 nim się ogarniamy jest już 23:00 i pora się zmywać. Ja to się wyśpię, a Tomek po 4:00 wake up. Żegnamy się i zmykam na Zagórze. Kombinowałem wrócić przez Strzemieszyce, ale gdzieś się machnąłem i wylądowałem na drodze okrążającej Hutę i wróciłem na drogę do Tworzenia skąd już prosto na Gołonóg i dalej na Zagórze.
Dzięki Tomek za miłe spędzenie wtorkowego popołudnia.