I znów Poniedziałek
Poniedziałek z racji, że dzień wolny bynajmniej puki urlop rozpoczynam od dolegiwania w wyrku do 10:00. Potem powoli rozkręcam dzionek. Małe zakupy i śniadanko w postaci michy makaronu z serem, jabłkami z kompotu, dżemem i cynamonem. Jak sobie dogodzić to po całości.
Nabity węglowodanami wskakuję na rower i kierunek centrum pozałatwiać parę sprawunków. Wiatr z północy więc się ciągnęło ile fabryka dała zważywszy, że miałem jakieś 15 min do zamknięcia fiskusa, a to był główny cel dzisiejszego załatwiania. Zdążyłem na 5 minut przed czasem. Dalej pod serwis obczaić jak tam sytuacja z lapkiem i do Oddziału. Biurokracja zrobiona. Pora wrócić na futrunek obiadowy.
Norma kilometrowa jeszcze nie wykręcona, wiec korzystając z okazji, że mnie nie potrzebują wrzucam na siebie długi zestaw ciucha rowerowego i coś po 18:00 ruszam przed siebie zrealizować pętlę jakiej wczoraj nie udało się zrealizować. Zaczynam od Pogorii 3, na Piekle przebijam się w las wzdłuż P4 i dalej Wojkowice Kościelne. Pora jeszcze młoda wiec kolejny azymut Zbiornik Przeczycko-Siewierski. Spod tamy na Przeczycach trzymam się jak najbliżej linii brzegu przebijając się do Boguchwałowic i dalej do DK 78 (Taarnowskie Góry - Siewierz). 20:00 wybiła na dworze już ciemno. Kolejna oznaka zbliżającej się nieuchronnie jesieni. Krajówką przebijam się do Siewierza, skąd już nawrót ze sprzyjającym wiatrem z północy na DG. W Ujejscu znów nawrót na Wojkowice Kościelne i powrót na dąbrowskie zbiorniki. Dokończając przy tym objazd P4 asfaltem do Piekła i P3. Chwila oddechu przy molo i powrót ok. 21:30 na Zagórze.