No i trzeba wracać. Dzień rozpoczynam od mszy i zwiedzania kościoła pw. św. Marcina. Po Mszy wracamy z Agą na kwaterę i zajadamy Ciulim po raz ostatni. Koło 10:00 następuje zbiórka do odjazdu. Podaję trasę powrotną do akceptacji. Sprzeciwu nie ma, więc się żegnamy z gospodarzami i w drogę. Trasa poniżej. Lelów - Sokolniki - Kroczyce - Siamoszyce - Pilica - Smoleń - Ryczów - Chechło - DG - Zagórze.
Pogoda wytrzymała, co prawda w Pilicy trochę pokropiło, ale my wówczas futrowaliśmy obiadek "U Ryśka"
Gdy większość jeszcze dogorywa zbieram się skoro świt z Tadkiem na objazd okolicy. Tak na rozruch do śniadania i degustacji Ciulimu. Po 15 km wracamy na śniadanie. A właściwie pożywny Ciulim potrawę z tartych ziemniaków i żeberek opalanych w piecu chlebowym. Posilona grupa z buta udaje się na spływ pontonowy po rzece Białce. Dwie godzinki zabawy szybko się kończą i wracamy na kwaterunek. Już na rowerach kręcimy do Lelowa na obiad. Po strawie prowadzę ekipę po okolicy ukazując różne ciekawostki z okolic. Na zakończenie dnia udajemy się na koncerty w ramach festiwalu.
Z końcem ubiegłego roku Asia rzuciła hasło z zaproszeniem na organizację integracyjnego wypadu klubowego w jej rodzinnej Białej Wielkiej. Pomysł się przyjął i ostatecznie termin padł na ten weekend. Fajnie bo się zbiegło, bo pokryło się to z terminem festiwalu Ciulimu i Czulentu (dwa dni ukazujące kuchnię i kulturę polską i żydowską).
Większość grona pod przewodnictwem Krzyśka ruszyła ku włościom Asi po 10:00. Natomiast ja odbębniam dniówkę i na 16:00 jestem z Pawłem i Markiem pod fontanną na Dęblińskiej.
Zjeżdżamy się i śmigamy. Trasa troszkę na okrętkę aby miasto ominąć. Z Dęblińskiej na Pogoń i dalej azymut Będzin. Asfaltem rozgrzewając nogi do Sarnowa, skąd dalej na Ratanice. Tam wskakujemy na P4 i przez Wojkowice Kościelne śmigamy na Trzebiesławice. Następnie Chruszczobród i przez Głazówkę do Łaz, gdzie robimy krótki postój. Krótki, a zleciało z 15 minut. Nim się dobrze nie rozkręcamy a tu Zawiercie, szybki przelot i zaczynamy wspinaczki. Rudniki, Włodowice na dobry początek. Odbicie na Rzędkowice i potrójna GP Hucisko, Zdów i Bliżyce. Tam już zjazd do Ślężan na Wojewódzką skąd ostatnia prosta do Lelowa. Jak na jazdę z tobołkami i po przebieganej dniówce to kręciło się rewelacyjnie. Na miejscu w Białej już wszyscy w komplecie. Koniec na dziś jazdy. Izobronek i ognisko do późnych godzin nocnych.
20 km pętelka na trasie Płone - Rezerwat Romanka - Hala Pawlusia - Rysianka - Lipowska - Hala Boracza - Żabnica - Płone. Taką oto pętelkę Agusia mnie ufundowała. Pogoda dopisała i chwilka oddechu od codzienności.
Pierwsza część niedzieli 50 km rundka na Jaworzno. Wycieczka uwolnić od zapomnienia - śladami pomników (organizator Niepokonani z Jaworzna i Jaworznicka Inicjatywa Narodowa). Z Anią i potem jak się okazało z zakręconymi Mysłowicami kręcimy w tym wydarzeniu. Heh zostałem naczelnym serwismenem grupy. Wycieczka po jaworznickich pomnikach zakończona na Sosinie.
Część druga. Odwożę Anię do Sosnowca, a samemu przez Szopki, Nikisz, D3S, Las Murckowski na Ochojec w odwiedziny do taty, który się tam gimnastykuje na rehabilitacji. Powrót objazdowy w poszukiwaniu spadających gwiazdów. Ochojec, Brynów, Sokolska, Plac Alfreda, Siemce, Bażantarnia, Przełajka, Wojkowice, Grodków, Łagisza, Zielona, rundka wokół P3 i zjazd na bazę.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym