Zakręcona środa

Środa, 17 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca, rekreacja
Środa zabiegana od rana. Kumulacja zadań do wieczora. Najpierw standard Euro
.
Po pracy podrzucić umowę od Muzeum na Chemicznej. Stamtąd do Urzędu dowiedzieć się szczegółów gdzie mnie to przydzielili do Obwodowej Komisji Wyborczej i podpisać stosowne dokumenty.

Jak już się z tym uporałem kierunek Oddział odebrać dokumenty na Rajd Młodzieży. Jednak jeszcze nie wszystko gotowe i będę musiał jutro podjechać. Kolejny w kolejce czekał Stasiu Czekalski z którym umówiłem się na Niwce w celu przejechania trasy sobotniego Rajdu na Zlocie Patriotycznym. Objazd idzie sprawnie. Ustalamy szczegóły i po przejechaniu się rozjeżdżamy..
Oj męczący dzień.

Praca, praca, polityka.

Wtorek, 16 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Poniedziałek spokojniejszy, za to od dziś zaczyna się ganianie. Zaraz po pracy śmigam do Oddziału odszukać kilka wniosków o odznaczenia. W drodze powrotnej zatrzymuję się nieco na Patelni spoglądając jak to prężnie się prezentują sztaby Partii startujących do sosnowieckiego Magistratu. Potem już powrót na kwadrat.

DPD

Poniedziałek, 15 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś tylko delikatnie trochę regeneracji nie zaszkodzi.

Rajd Kadry - Szlakiem Warowni Jurajskich

Niedziela, 14 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Skoro już wyszło, że dotarłem rowerem, hamulce sprawne, więc żal nie wykorzystać tego. Co prawda myślałem dogonić ekipę w Chudowie, ale jak otworzyłem mapkę doszedłem do wniosku, że trochę edukacji nie zaszkodzi i postawiłem na przejazd Szlakiem Warowni Jurajskich aż do Skały, a potem się zobaczy.

Po śniadanku, tak koło 10:00 żegnam się i ruszam na zaplanowaną marszrutę.

Na początek do Dłużca, gdzie wjeżdżam na szlak. Tam trochę błądzenia, bo przegapiłem skręt, gdzie szlak odbija. Szybko jednak wracam na właściwy tor. Hmm przebijając się do Wolbromia zastawiałem się, czy to nadal szlak, ale oznaczenia były to jechałem w zaparte. Co prawda pieszy, to nie nie ma co oczekiwać, że w 100% będzie przejezdny na rowerze. Punkt pośredni osiągam sprawnie. Trochę marudzenia na foto i podziwianie. W końcu taki zamysł miałem.

Następnie szlak biegł w kierunku wzgórza z Krzyżem Milenijnym w Porębie Górnej, skąd roztaczał się widok na Wolbrom, Pasmo wzgórz Smoleńskich i drogę prowadzącą w kierunku Miechowa. Wszystko to okraszone barwami jesieni.

Grzbietem przez pola docieram do Budzynia, skąd kolejnymi polami przebijam się do Glanowa. Sporo terenu. Podoba mi się . W samym Glanowie znajduje się Dworek, niestety za wysokim płotem plus teren prywatny. Oględzin nie będzie. Pora na eksplorację Doliny rzeki Dłubni. Wschodnia część Jury też jak widać jest bardzo akt akcyjna krajobrazowo.

Przemierzając Dolinę, kilkakrotnie przyszło brodzić przez Dłubnię, aby dojechać jak szlak prowadzi do Imbramowic, gdzie znajduje się Klasztor sióstr Norbertanek. Po zwiedzeniu obiektu kontynuuję jazdę przemierzając Dłubniański Park Krajobrazowy. Trochę wioskami, sporo lasami. Wreszcie osiągam punkt do którego chciałem dotrzeć – Pustelni św. Salomei na Grodzisku.

Analiza mapy. Dalej szlak biegnie środkiem OPN, tamtędy nie da rady. Z resztą od Doliny Będkowskiej do Rudawy szlak już mi znany to odpuszczam. Staczam się schodami w dół Doliny Prądnika. Z góry wygląda rewelacyjnie o tej porze roku. Na dole kociokwik – samochodów zatrzęsienie. Miałem zjechać na strawę w pobliżu Zamku w Ojcowie. Ale horda ludzi wokoło. Cały dzień w ciszy – no nic jadę dalej. Przebijam się na czerwony rowerowy Orlich Gniazd. Dawno nim nie kręciłem do Krowodzy. Podpinam się za za kilku cyklistów tracąc oznaczenie szlaku. W ostateczności wpadam na wojewódzką 794 i nią że przez Zielonki do Krakowa.

Godzina już podła, ale za wcześnie, aby posiłkować się pociągiem. Wpadam na 79 i długa na Jaworzno. Ile się dało to tnę ścieżką. Od Zabierzowa to już z nóżki na nóżkę przed siebie. W Krzeszowicach zapas energetyczny się kończy. Zjazd na Orlena. Duża kawa, mufiny, zapas izotonów, odziewam się cieplej. Dzień się chyli ku końcowi. Ciemność dopada mnie w Trzebieni. Stąd już kamieniem rzucić do domu. W Chrzanowie odkrywam nową dróżkę, aby ściąć centrum i dalej kontynuuję jazdę 79. Chwila moment i już w Jaworznie. Przy Galenie wpadam na bikobanę i nią do Osiedla Stałego. Tam się niestety kończy, ale i tak umiliła jazdę omijając Pechnik i Leopold.

Na Niwce spoglądam na czas i wychodzi mi, że z przerwą kawową osiągam bardzo dobry czas przelotu z Krakowa. 3,5 h wystarczyło w zupełności.
Spod Kościoła w Niwce już prosto na Zagórze. Niby tylko 130, ale przyjeżdżam mocno zmęczony, ale bardzo zadowolony z przebiegu weekendu.

Rajd Kadry Programowej - Domaniewice

Sobota, 13 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria serwis, wycieczki
Weekend miał być nie rowerowy , ale nieco się harmonogram zmienił i w sumie wyszło ciekawie.

Na przypadający w ten weekend Rajd Kadry w Domaniewicach na Jurze miałem jechać busem, miałem jechać rano.

Psikus wolnego nie dostałem i musiałem jeszcze w sobotę do pracy pójść. Wobec tego alternatywa, rzecz jasna rower. Tylko Zenitem hmm jak już trzeba, a Big jeszcze w serwisie. W ostatniej chwili Szymon powiadamia, że Merida gotowa do jazdy i mogę go odebrać.
Nie wyrobię się, więc posyłam Tomasza po odbiór.

Stare promaxy poszły od Żyda, a Big otrzymał nowe klamki Shimano.
Jest różnica reakcji w porównaniu z podstawą.

Wybija 14:00 lecę do domu po sakwy i godzinę później kierunek Domaniewice. Niecała 50 – łykam prawie bez pit stopów. Jedynie w Sławkowie szybkie zakupy i w Kluczach oblekam się w długi rękaw.

Trasa testowa w tamtą stronę, w sumie to jeden odcinek łączący Sławków z Bolesławiem, resztę znałem.
Sosnowiec – Sławków – Międzygórze – Podlipie – Bolesław – Hutki – Klucze – Kwaśniów Dolny – Cieślin – Bydlin – Domaniewice.

Orientuję się gdzie nasza baza noclegowa i śmigam dalej w poszukiwaniu klubowiczów Krzyśka i Romana, którzy pojechali wcześniej busem. Dogoniwszy wpadamy do sklepu po zapas na wieczorną integrację. Chłopaki zapełniają mi sakwy do pełna. Ja wracam szybciej, aby się jeszcze ogarnąć.
Potem już integracyjne przyjemności do późnych godzin nocnych.

DPD

Piątek, 12 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Wiadomy kurs :D

DPD

Czwartek, 11 października 2018 · Komentarze(0)
Właściwie to w środę do pracy. a w czwartek nim, że to do domu wracałem.

Sklepowo.

Wtorek, 9 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Big się naprawia, więc Zenit kręci nieco więcej. Rano praca, a wieczorkiem jeszcze rundka po aptekach galeryjnych w poszukiwaniu mojego leku na zatoki. Niestety u nas w pobliżu nie mają.

Merida na serwis

Poniedziałek, 8 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria serwis, praca
Tydzień wałakowania w głowie, czy i jakie hamulce wybrać. Biga coś za często w przeciągu półtora roku oddawałem do naprawy z uwagi na hamulce. Już był stan, że chciałem przejść na mechaniki.

Jednak dziś jak po pracy wybrałem się do Plastrów na konkretną rozmowę doszliśmy do porozumienia, że jednak zostanę przy hydraulice, ale inwestycja w zakup grupy shimano. Promax nie wytrzymał presji czasu. Układ nieszczelny, Szlak go trafił.

Póki co Merida na serwis, a Zenit w ruch.

Rekreacyjnie po DG

Niedziela, 7 października 2018 · Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Przeziębienie nie odpuszcza. Miała być niedziela pod pierzynką, ale żal było nie skorzystać z tak ciepłego dnia, szczególnie, że od dwóch tygodni szału nie było.

Powolutku z Agą i tatą pokręciliśmy się po Pogoriach i Parku Zielona.