Praca

Poniedziałek, 8 lipca 2019 · Komentarze(0)
Czas na odpoczynek, czyli powrót do pracy. Po 4 intensywnych w rowerowanie dni dziś czuję się lekko zakwaszony. Pora się zregenerować przed sobotnią Częstochową. Dla odmiany Zenit poszedł w ruch.

Na schabowego do Rabki Zdroju

Niedziela, 7 lipca 2019 · Komentarze(5)
Kategoria wycieczki
Posmakowawszy jurajskiego gada na krakowskich Bronowicach dziś zwiększając poziom dawki witaminy R (cyklozowy suplement diety) zebrałem się skoro świt z opcją czasowego przejazdu do Rabki Zdroju.
Czerwony kolor na czasie, ostatnie dwa wypady jurajską terenową jedynką, to teraz czerwone drogi krajowe drogowskazem były. 79 - 44- 28.

Przy okazji z asfaltową marszrutą zaliczam Oświęcim, ponowie Zator i Wadowice, Suchą w poszukiwaniu Kicka, Maków, Jordanów, Chabówką i docelowo Rabkę. 
Trochę obawiałem się oznaczeń w Bieruniu, że most w Babciach nieczynny, ale na szczęście udało mi się przedostać na drugą stronę do Oświęcimia nie musząc korzystać ze zbędnego objazdu.
Na Zamku w Oświęcimiu miła niespodzianka, wpadam strzelić foto, a tu portier woła czy chce pieczątkę - pewnie i tak załapałem się na pieczęć muzeum i kawusię.
O 9:00 w Wadowicach też głupi ma szczęście, kawiarnie się dopiero otwierają, moja już sprawdzona nie czynna jakiś filmik kręcą to idąc do pobliskiej zamawiam dwa kawałki wadowickiej kremówki, a tu trzecią dostaję w gratisie. Zapas kaloryczny jak znalazł.
10:30 melduję się w Suchej. W ostatniej chwili zorientowałem się, że muszę zjechać z krajówki aby dotrzeć do Zamku, jak autem jechałem jakoś wydało mi się, że przejeżdżało się przy samym ogrodzeniu. Potem jeszcze słynna karczma Rzym i dalej do Jordanowa.
Po pokonaniu 3 podjazdów jordanowskich korzystając z otrzymanego w Suchej atlasu tras rowerowych opuszczam 28 i zamiast jak planowałem przez Skomielną odbijam na Skawę i zjeżdżam do Chabówki. Pieczęć skansenowa i już prosto do Zdroju.

Gdyby nie inne plany na mecie pewnie bym i o Turbacz się skusił, ale to innym razem. Celem było zdążyć na obiadek i wpaść z wizytacją na zagórsko-kroczycką kolonię.
5:30 wyjazd z bazy - 13:00 meldunek przy tablicy rabkowej, 130 w kopycie. 3 godzinki pauzy na zabawie z młodzieżą kolonijną i powrót bezpośrednim pociągiem do Kato. 
W sumie dobra alternatywa na Zdobycie Turbacza. 26 zł kosztuje bilet z rowerem. O 7:00 startuje z Kato, po 11:00 człowiek jest na miejscu i może rzeźbić. do 17:30 zjeżdża do Rabki i ponownie cugiem może wrócić.

Miodzio weekend za 4 dni 494 km się uzbierały.

Nie planowana kawusia na Zamku.


Czas na kremóweczkę

W pół zalany zbiornik Świnna - Poręba 


28 cała moja - obawiałem się samochodziarzy, w większość drogi tak oto było.


Szukając Kicka


Wspinaczka pod Jordanów pierwsza sześcioprocentówka na trasie.


Cel osiągnięty czas na kotleta
 

Jurajskie manewry part II - dożynanie Jurajskiego Gada.

Sobota, 6 lipca 2019 · Komentarze(1)
Kategoria wycieczki
Po dwutygodniowej przerwie z Mariuszem postanowiliśmy dokończyć przejechanie jurajskiej rowerowej jedynki. Do nas dołączył Grześ i Patuch..
Trasa sprawnie z rana do Olkusza, następnie szlakiem do Krakowa i zwrot w kierunku domu. Normalnie misja z dobrym czasem. Jeszcze za widoku na kwadracie.

Dzielni bracia Mario: Szyderczy Mario, Nawigator Prezes, Gregor jurajski rzeźnik, Marcin nagłośnieniowiec i Marcin palacz (pierwszy etap) jurajskiego gada pokonali i u Wietnamczyka na mecie posmakowali. Jurajska rowerowa jedynka w dwóch pętlach została objechana. Główny punkt jurajskich manewrów zakończony sukcesem.



Kolejna dawka Szweda.

Piątek, 5 lipca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria rekreacja, Szwed
Miało być lajt, a tu się zaś km zrobiło.
Praca plus wieczorna rundka do Parku Śląskiego w poszukiwaniu Szwedzkiego.
Sc- Dąbrówka - Siemce - Bytków - Parkowanie w Parku - Kato - Sc

Szwed for route 86



W nieco innym wydaniu

Nieplanowana setunia.

Czwartek, 4 lipca 2019 · Komentarze(1)
Kategoria rekreacja, Szwed
Rano nawet nie przychodziło mi do głowy co by po pracy setkę ukręcić. Szendacz mi się włączył, a miałem tylko zaciągnąć informacji w katowickim PKS.

Udaje się dziś punkt 13:00 wyjść z pracy. Myślę którędy tu do Kato się udać. Padło, że przez Mysłowice. 
Już na początku nie standardowo na Niwkę docieram nową przecinką wylatując na Dybowskiego. Następnie wpadam na pomysł, żeby za prosto nie było to w Mysłowicach odbiję przy Auchan na Janów i Nikisz. Tam zaś wskakuję na szlak i śmigam na D3S. Przelot przez dolinkę i zasijas na sklepowe 3 Stawy zobaczyć co tam ciekawego w Go Sport. 
Krótka przerwa i zjeżdżam do Centrum na Stawową. Zaciągam info w PKS i co dalej. 
Może tak Park Śląski, w sumie czemu nie złapię Szweda. Tam też się udałem. Odnajduję to co chciałem i podążając dalej pętlą wokół Parku ląduję na Bytkowie.
Na skrzyżowaniu stwierdzam, że pojadę tam gdzie wcześniej zielone wyskoczy.  I tak udałem się w kierunku Michałkowic  Tak sobie śmigam na dół i coś mi odbija, aby skręcić w lewo. A tam bardzo ładny Park ze stawem. Kręcę się trochę i dostrzegam oznaczenie czerwonego rowerowego. Podążając za nim wyskakuję przy zakładach azotowych w Chorzowie. Totalnie nie wiedziałem w której części miasta jestem. Po paru km jednak dostrzegam znaną już drogę prowadzącą przez Żabie Doły do Bytomia. Jak już tu jestem czemu nie. Kierunek Bytom. W między czasie zaskoczyłem, że na Wrocławskiej widziałem jeszcze jednego z wielkim nosem, ale nie sfocony, więc uzupełnić trzeba.
Szwed odnaleziony. Nawrót i azymut Piekary. Na granicy pauza na zielonej stacji paliw. Aplikuję cafe frappe i z uzupełnionym paliwem pod Bazylikę i dalej miałem uderzać na Dobieszowice, a tu wyłonił się czarny rowerowy, który zapraszając skierował na tamę na Kozłowej Górze. Szybki przeskok do Rogoźnika, a tam namierzam Limita i po pokonaniu Strzyżowic ląduję na nielimitowane ploty w twierdzy Limita.

Godzinka pauzy i zaginam po woli na kwadrat z finiszowym zagięciem przez Ratanice. Za barem łapię króliczka, ale za chwilę to ja jestem jego króliczkiem i w dwóch dociągamy na Piekło. Kierunki nam się rozmijają więc już samotnie wpadam na 3 i tam po minięciu przepustu siadam na kole jednemu wyrywnemu i nim się ogarniam jesteśmy pod Molo.

Jeszcze tylko przebić się na Reden i już prosto na kwadrat.

BEZ SPINY.


I BYTOMSKI PRZYCZAJONY


PRASTARA  DOLINA CZARNEJ PRZEMSZY

AKTYWNY RELAX

OKNO NA ŚWIAT

Praca

Środa, 3 lipca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Odwiedziny zakręconego na punkcie jednośladów Wujka spod Karpacza. Tylko pracowy przelot. Coś mnie nosi na rewizytę sierpniową.

Las zagórski

Wtorek, 2 lipca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria praca
Dziś blisko komina, ale terenowo. Po pracy jakoś spontanicznie wyszła chęć pokręcenia po ostępach Lasu zagórskiego. Wylatując z niego wpadam na trakt po dawnym nasypie, którym to dostałem się na tyły działek na Paderewskiego, a stamtąd to już na kwadrat.

Zdążyć przed burzą

Poniedziałek, 1 lipca 2019 · Komentarze(0)
ICM zeznawał, że na popołudnie nie ma co się dalej zapuszczać na objazdy, więc postanowiłem nie kręcić w upale i błogo wyłożyć 4 litery na działeczce w oczekiwaniu na dyszcz. 
Nim się na nią dostałem rano praca, a z niej tnę do centrum podrzucić do Urzędu sprawozdanie z Majówki. Na dojeździe wpadam na Adiego. Chwila rozmowy, ale nie rozgadujemy się bo kręci tam skąd ja ruszyłem czyli Inwestycyjna CAMP. Potem jeszcze Olga się trafia, ale z nią tylko hej bo również na Inwestycyjną goniła.

Koło 17:00 obiecywane oberwanie chmury się zbliżało, ale skończyło się na nieco większych podmuchać wiatru. Zagórski mikroklimat coś burzy nie odpowiada i poszła bokiem.