Podsumowanie sezonu ad. 2012
Poniedziałek, 31 grudnia 2012
· Komentarze(0)
Jak wszyscy to i ja się dołączę do sprawozdania.
Plan kilometrowy zaliczony w 100%. Raz dlatego, że co roku progresywnie rośnie, a dwa, że przekroczyłem 10k km w sezonie z czego jestem zadowolony.
Drugim sukcesem jaki udało się dokonać to połączyć Bałtyk z Sosnowcem podczas wakacyjnej wyprawy nad polskie morze. Podczas wyprawy, którą odbyłem razem z Limitem zwiedziłem dobry kawałek swojej Ojczyzny, a to dopiero można powiedzieć początek przygód jakie czekają.
Sezon o ile można to nazwać sezonem skoro jeździ się na okrągło obfitował również w pełno jednodniowych wycieczek, ustawek, zawodów oraz imprez rowerowych. Krąg ludzi pozytywnie zakręconych cały czas się powiększa boom rowerowy cały czas się rozwija i coraz więcej ludzi decyduje się na korzystanie z roweru jako aktywnego spędzenia czasu oraz w życiu codziennym docierając do pracy i robiąc zakupy.
Rok 2012 jest też rokiem rozkręcania klubu który założyłem w połowie zeszłego roku, pierwszym rokiem odkąd prowadzę BS dzięki któremu w długie zimowe wieczory można się zanurzyć w lekturze wypadów jakie przez cały rok się odbyło, a także pierwszym rokiem jak przekroczyłem 10k km.
Co do postanowień noworocznych rozwijać się dalej w turystyce rowerowej poznając jeszcze nie zwiedzone krajobrazy Polski, łącząc przy tym inne obowiązki, które (trochę samokrytyki) w tym roku zdecydowanie zaniedbałem. Może dlatego, że potrzebowałem reseta i ucieczki w jakąś utopię. Trzeba zamknąć pewne rozdziały i brać się za następne tomy życiowej powieści.
Dość tych rozkmin nie ma co gdybać co by było, jak się tego nie zrobiło. Pora wziąć się w garść i zacząć wreszcie brnąć do przodu.
Na koniec wszystkim BS-owym znajomym i nieznajomym zaglądającym na ów blog życzę Szczęśliwego Nowego Roku co by był lepszy niż poprzedni. Wiele przygód, nowych znajomości i nie zrażania się do 13 tego tysiąclecia.
Plan kilometrowy zaliczony w 100%. Raz dlatego, że co roku progresywnie rośnie, a dwa, że przekroczyłem 10k km w sezonie z czego jestem zadowolony.
Drugim sukcesem jaki udało się dokonać to połączyć Bałtyk z Sosnowcem podczas wakacyjnej wyprawy nad polskie morze. Podczas wyprawy, którą odbyłem razem z Limitem zwiedziłem dobry kawałek swojej Ojczyzny, a to dopiero można powiedzieć początek przygód jakie czekają.
Sezon o ile można to nazwać sezonem skoro jeździ się na okrągło obfitował również w pełno jednodniowych wycieczek, ustawek, zawodów oraz imprez rowerowych. Krąg ludzi pozytywnie zakręconych cały czas się powiększa boom rowerowy cały czas się rozwija i coraz więcej ludzi decyduje się na korzystanie z roweru jako aktywnego spędzenia czasu oraz w życiu codziennym docierając do pracy i robiąc zakupy.
Rok 2012 jest też rokiem rozkręcania klubu który założyłem w połowie zeszłego roku, pierwszym rokiem odkąd prowadzę BS dzięki któremu w długie zimowe wieczory można się zanurzyć w lekturze wypadów jakie przez cały rok się odbyło, a także pierwszym rokiem jak przekroczyłem 10k km.
Co do postanowień noworocznych rozwijać się dalej w turystyce rowerowej poznając jeszcze nie zwiedzone krajobrazy Polski, łącząc przy tym inne obowiązki, które (trochę samokrytyki) w tym roku zdecydowanie zaniedbałem. Może dlatego, że potrzebowałem reseta i ucieczki w jakąś utopię. Trzeba zamknąć pewne rozdziały i brać się za następne tomy życiowej powieści.
Dość tych rozkmin nie ma co gdybać co by było, jak się tego nie zrobiło. Pora wziąć się w garść i zacząć wreszcie brnąć do przodu.
Na koniec wszystkim BS-owym znajomym i nieznajomym zaglądającym na ów blog życzę Szczęśliwego Nowego Roku co by był lepszy niż poprzedni. Wiele przygód, nowych znajomości i nie zrażania się do 13 tego tysiąclecia.