Samotnie po bezdrożach Jaworzna
Wtorek, 22 listopada 2016
· Komentarze(0)
Kategoria wycieczki
Wczoraj narzekałem, że iście wiosenna aura, a ja muszę na salonie siedzieć. Dziś miałem okazję sobie to odbić. Jedynie jestem lekko zły na siebie, że wybierałem się jak sójka za morze.
Martyna miała dziś swoje obowiązki, więc bez skrupułów, że nie poświęcam jej czasu udaję się na przejażdżkę. Warunki pogodowe jeszcze lepsze jak wczoraj. Nim jednak ruszyłem, a to poprawiłem naciąg linek hamulcowych, a to do piekarni, na pocztę, oględziny i mapy, gdzie się udać i tak zleciało do południa.
Za cel przybieram sobie bliższe poznanie się z kolejnymi szlakami jaworznickim. Trzeba odrobić zaległości. Marszrutę chciałem rozpocząć od Osiedla Stałego. I tak, aby nie standardowo postanowiłem uczynić trochę eksploracji, aby wjechać do Jaworzna od Sosnowieckiego Boru, a dokładnie dotrzeć pod zapomnianą przez czas stację Sosnowiec Jęzor i stamtąd inspirując się mapą gdzieś wyjechać.
Na początek kręcę przez Szymanowskiego zobaczyć czy już asfalt oddany, ale nadal pomarańczowi czynią pracę przy studzienkach i jedzie się slalomem. Potem zjazd Lenartowicza na Porąbkę, gdzie wpadam na zielony rowerowy i nim jadę na Bór. Od tego momentu rozpoczynam eksplorację. Przecinam Przemszę i docieram pod jakieś zakłady związane z koleją. Szukam jakiesik drogi łącznikowej na drugą stronę torów, ale na nic się to zdało i przyszło się wspinać po skarpie. Wlazłem na górę i ukazała mi się rampa dawnego peronu na Jęzorze. Jest jakieś przejście podziemne, ale nie pewnie wygląda i nadal skaczę przez tory, aby się znaleźć na stronie jaworznickiej. Próbowałem też wyszukać miejsca gdzie był budynek stacji, ale sobie odpuściłem bo szkoda dnia. Wpadam na jakąś alejkę i według mapy powinienem wyjechać na Szczotkach, a wylatuję przy jakieś drodze. Po chwili załapałem, że jestem na Łubowcu. Skręt w prawo i kręcę na Osiedle Stałe w okolice basenu.
Tam rozpoczynam pętlę po szlakach. Na pełne okrążenie czarnym 472 wokół Jaworzna się nie piszę bo zostały mi dwie godziny do zachodu. Decyzja zapadała na mniejszą pętlę, łącząc różne warianty szlakowe.
Zaczynam od żółtego 476 i mijając obelisk upamiętniający ofiary dawnego Obozu Pracy docieram na Podłęże. Tam zwrot na czerwony 479. Ujechałem kawałek i szlak gdzieś mi się stracił, a sam wpadłem na niebieski. Coś nie tak. Cofam się kawałek i odnajduję miejsce, gdzie szlak odbija i nim jadę do Jelenia.
Krótka przerwa pojeniowo-popasowa. Myślę, czy sobie odpuścić. Ale żal mi dnia i śmigam dalej. Wpadam na zielony 7 i po pokonaniu wzniesienia Celinowa Góra z widokiem na taflę Jeziora w Imielinie i Beskidów na drugim planie docieram do Byczyny. Patrzę teraz co wybrać, aby za widoku jeszcze wrócić do Sosnowca. Za cel przybieram sobie Górę Wielkanoc. Prowadzi tam czarny 472 (dookoła Jaworzna). Mijając Użytek Ekologiczny "CHOMIK EUROPEJSKI" oraz Obszar Natura 2000 "ŁĄKI W CIĘŻKOWICACH" docieram do zaplanowanego punktu pośredniego.
Opuszczam czarny i odbijam na zielony 471 prowadzący pod Stację PKP w Ciężkowicach. Ostatni etap to niebieski 474, którym to prosto na Sosinę.
Słońce już prawie, że się schowało za horyzont. Kręcę przez płyty na Maczki i dalej przez Ostrowy na Kazimierz. Rzut okiem na budowany Ogród Jordanowski w Parku Koronia i już asfaltem dookoła Lasku Zagórskiego przez Staszic na kwaterę.
Plan zrealizowany, trochę kolejnych nowych bezdroży poznanych. Nauczka - trzeba częściej puszczać w nieznane i studiować mapę, bo parę razy musiałem się dobrze zastanowić, która droga to moja droga.
ZAPOMNIANY PRZEZ LOS PERON SOSNOWIEC JĘZOR

I PRZEJŚCIE NA PERON

KU PAMIĘCI

NA ROZWIDLENIU SZLAKÓW

ZAŚ TEN CHOMIK

NIE TE ŚWIĘTA, A NIECH TAM

DZIEŃ SIĘ CHYLI KU KOŃCOWI

Martyna miała dziś swoje obowiązki, więc bez skrupułów, że nie poświęcam jej czasu udaję się na przejażdżkę. Warunki pogodowe jeszcze lepsze jak wczoraj. Nim jednak ruszyłem, a to poprawiłem naciąg linek hamulcowych, a to do piekarni, na pocztę, oględziny i mapy, gdzie się udać i tak zleciało do południa.
Za cel przybieram sobie bliższe poznanie się z kolejnymi szlakami jaworznickim. Trzeba odrobić zaległości. Marszrutę chciałem rozpocząć od Osiedla Stałego. I tak, aby nie standardowo postanowiłem uczynić trochę eksploracji, aby wjechać do Jaworzna od Sosnowieckiego Boru, a dokładnie dotrzeć pod zapomnianą przez czas stację Sosnowiec Jęzor i stamtąd inspirując się mapą gdzieś wyjechać.
Na początek kręcę przez Szymanowskiego zobaczyć czy już asfalt oddany, ale nadal pomarańczowi czynią pracę przy studzienkach i jedzie się slalomem. Potem zjazd Lenartowicza na Porąbkę, gdzie wpadam na zielony rowerowy i nim jadę na Bór. Od tego momentu rozpoczynam eksplorację. Przecinam Przemszę i docieram pod jakieś zakłady związane z koleją. Szukam jakiesik drogi łącznikowej na drugą stronę torów, ale na nic się to zdało i przyszło się wspinać po skarpie. Wlazłem na górę i ukazała mi się rampa dawnego peronu na Jęzorze. Jest jakieś przejście podziemne, ale nie pewnie wygląda i nadal skaczę przez tory, aby się znaleźć na stronie jaworznickiej. Próbowałem też wyszukać miejsca gdzie był budynek stacji, ale sobie odpuściłem bo szkoda dnia. Wpadam na jakąś alejkę i według mapy powinienem wyjechać na Szczotkach, a wylatuję przy jakieś drodze. Po chwili załapałem, że jestem na Łubowcu. Skręt w prawo i kręcę na Osiedle Stałe w okolice basenu.
Tam rozpoczynam pętlę po szlakach. Na pełne okrążenie czarnym 472 wokół Jaworzna się nie piszę bo zostały mi dwie godziny do zachodu. Decyzja zapadała na mniejszą pętlę, łącząc różne warianty szlakowe.
Zaczynam od żółtego 476 i mijając obelisk upamiętniający ofiary dawnego Obozu Pracy docieram na Podłęże. Tam zwrot na czerwony 479. Ujechałem kawałek i szlak gdzieś mi się stracił, a sam wpadłem na niebieski. Coś nie tak. Cofam się kawałek i odnajduję miejsce, gdzie szlak odbija i nim jadę do Jelenia.
Krótka przerwa pojeniowo-popasowa. Myślę, czy sobie odpuścić. Ale żal mi dnia i śmigam dalej. Wpadam na zielony 7 i po pokonaniu wzniesienia Celinowa Góra z widokiem na taflę Jeziora w Imielinie i Beskidów na drugim planie docieram do Byczyny. Patrzę teraz co wybrać, aby za widoku jeszcze wrócić do Sosnowca. Za cel przybieram sobie Górę Wielkanoc. Prowadzi tam czarny 472 (dookoła Jaworzna). Mijając Użytek Ekologiczny "CHOMIK EUROPEJSKI" oraz Obszar Natura 2000 "ŁĄKI W CIĘŻKOWICACH" docieram do zaplanowanego punktu pośredniego.
Opuszczam czarny i odbijam na zielony 471 prowadzący pod Stację PKP w Ciężkowicach. Ostatni etap to niebieski 474, którym to prosto na Sosinę.
Słońce już prawie, że się schowało za horyzont. Kręcę przez płyty na Maczki i dalej przez Ostrowy na Kazimierz. Rzut okiem na budowany Ogród Jordanowski w Parku Koronia i już asfaltem dookoła Lasku Zagórskiego przez Staszic na kwaterę.
Plan zrealizowany, trochę kolejnych nowych bezdroży poznanych. Nauczka - trzeba częściej puszczać w nieznane i studiować mapę, bo parę razy musiałem się dobrze zastanowić, która droga to moja droga.
ZAPOMNIANY PRZEZ LOS PERON SOSNOWIEC JĘZOR

I PRZEJŚCIE NA PERON

KU PAMIĘCI

NA ROZWIDLENIU SZLAKÓW

ZAŚ TEN CHOMIK

NIE TE ŚWIĘTA, A NIECH TAM

DZIEŃ SIĘ CHYLI KU KOŃCOWI
