DPOD
Dziś dzień jakoś opornie wstaje. 6:30 budzik, za oknem jeszcze ciemno. Powolutku się ogarniam i godzinę później ruszam na Morawę.
Na standardowej drodze jakoś tłoczno więc lekko modyfikuję sobie trasę zbaczając z 3 maja na wysokości Pałacu Dietla w terenowy skrót, którym wylatuję na Kilińskiego. Staw Morawa również objeżdżam terenową ścieżką.
Nim się dniówka skończyła nastała szarówka. Zaś po ćmoku jechać przyszło. Coś mnie cknęło na objazdy. Z Szopienic kieruję się na Zawodzie i dalej w stronę Centrum Kato. Zatrzymując się na jednych ze świateł przy Uniwerku Ekonomicznym wpadam na rowerzystę Łukasza z którym tak się zagaduję, że docieramy wspólnie do Parku Śląskiego.
Pod wieżą na Bytkowie się żegnamy, on odbija na Chorzów, a ja zwrot i turlam się przez Siemianowice do Kato na Dąbrówkę dokując się na dłuższą chwilę na Rawie.
Jak już się zagrzałem ruszam w kierunku domu. Oczywiście nie najkrótszym wariantem. Z Dąbrówki śmigam do Czeladzi. Następnie drogą techniczną wzdłuż DK 94 docieram pod M1, przeskok przez DK 86 i melduję się w Będzinie. Licznik zeznaje, że Celcjusz spadł poniżej zera, co też zaczynam odczuwać przede wszystkim na stopach. Już bez kombinowania wpadam na ul. Zagórską, którą docieram pod Decathlon, skąd już przez Józefów i zjazd do Zagórza i nawijka na kwadrat.
Zastanawiam się nad jakimiś ocieplaczami na buty, ma ktoś coś do zaproponowania.