Znów pada gdzie mnie nie ma
Piątek, 12 września 2014
· Komentarze(0)
Kategoria rekreacja
Nosiło mnie nosiło ale po mimo wolnego piątku rower dopiero pod osłoną nocy. Za dnia jako pilot z tatą do Tych.
Chmury ołowiane jakoś mnie tak zniechęcały ale jak już słońce zaszło chmur już nie było widać i mogłem śmiało d... ruszyć.
Na początek na bieżnię rozkręcić się trochę. Widać tu dość padało bo sporo kałuż wszystko paruje i asfalt mokry.
Rundka po bieżni, po czym na piekło, P4 do pod bar pod Dębami. Zwrot na Preczów i do Sarnowa. Wszędzie mokro a na Zagórzu ani śladu deszczu. Z Sarnowa zwrot i azymut Będzin przez Łagiszę. Zawijas na nerce i lecim na Sosnowiecką Pogoń rywalizując z T27.
W Remedium pustki to dalej za tramwajem na centrum Sc. Zwrot przy Dęblińskiej w kierunku Ludwika. Blakać sie jeszcze by można ale ssanie sie załącza i do tego trza rychtować sie na wesele to sobie odpuszczam. Zjazd na Kombajnistów i prosto do domu.
Chmury ołowiane jakoś mnie tak zniechęcały ale jak już słońce zaszło chmur już nie było widać i mogłem śmiało d... ruszyć.
Na początek na bieżnię rozkręcić się trochę. Widać tu dość padało bo sporo kałuż wszystko paruje i asfalt mokry.
Rundka po bieżni, po czym na piekło, P4 do pod bar pod Dębami. Zwrot na Preczów i do Sarnowa. Wszędzie mokro a na Zagórzu ani śladu deszczu. Z Sarnowa zwrot i azymut Będzin przez Łagiszę. Zawijas na nerce i lecim na Sosnowiecką Pogoń rywalizując z T27.
W Remedium pustki to dalej za tramwajem na centrum Sc. Zwrot przy Dęblińskiej w kierunku Ludwika. Blakać sie jeszcze by można ale ssanie sie załącza i do tego trza rychtować sie na wesele to sobie odpuszczam. Zjazd na Kombajnistów i prosto do domu.