Reszta słówek potem. Na poniedziałek wróżyli złą pogodę, ale na szczęście aura wytrzymała. Wyjazd od kuzynów chwilę po 10:00. Odwiedzam dwa cmentarze, gdzie pochowani są dziadkowie i rozpoczynam rowerowy powrót do domu. Jak pamięcią zaciągnę, to na wieś sporo było okazji do jazdy całą drogę rowerem, a powrót chyba dopiero pierwszy raz. Na trasie dworki, zamki i miejsca pamięci. Do Kłobucka udało się dotrzeć za widoku, resztę drogi już po nocy.
Dzień właściwie bez kręcenia. Większość dnia to wycieczka szkoleniowa po Jurze Wieluńskiej. Wieczorem po powrocie do Gorzkowic zabieram rower od babci i przedostaję się do kuzyna na stancję
Korzystając z okazji, że zaraz po Wszystkich Świętych w Częstochowie mamy zjazd szkoleniowy to zrodził się pomysł odwiedzenia grobów dziadków pod Gorzkowicami.
Aby mobilnym być biorę rower ze sobą. Wstępnie kusiło mnie jechać do Medalikowa już rowerem, ale jak po 4:30 oczy otworzyłem wylazłem na balkon stwierdziłem, że to głupi pomysł. Sakwy, 2 stopnie i gęsta mgła. Zdecydowanie pass. Za to przynajmniej miałem ponad 1,5 h na śniadanie i poranną kawę. W między czasie zdążyło się zrobić jasno. Wybywam z domu o 7:00 i śmigam do Dg na ciapong. Po godzinie już w Częstochowie.
Przejazd do Pałacu Ślubów na wykłady. Chwilę po 14:00 koniec. Cieplutko. Odpalam Wheela i dalej w drogę. Bez finezji wpadam na DK 91 i nią aż do Kamieńska. Po drodze krótki postój w Radomsku na zakupy. Tam też już zdążyło się ściemnić i ostatnią godzinę jazdy już przy świetle latarki. W Kamieńsku zjazd już na wioskę do Gorzkowic. Jutro rower pauzuje, a na poniedziałek planuję objazd grobów i nawrót rowerem do domu jak się pogoda nie rozkraczy.
Na rabotu, a potem krótki rozruch wieczorny. Zagórze, Środula, Pogoń, Stary Sosnowiec, Centrum, Ludwik, Wanda, Dębowa Góra, Dańdówka, Klimontów, Zagórze.
Dniówka zaczęta od 5:00. Kolejna zleceniówka. Rowerkiem sobie podciągam pod miejsce pracy, niby blisko, ale z buta iść się rano nie chciało. Powrót na kwadrat.
Następnie z wieczora z buta na Klimontowski basen i powrót - 3km
W sumie komunikacja publiczna dzisiaj darmowa i mogłem z niej skorzystać, ale i tak by trzeba było dobrze pomyśleć z przesiadkami. Wybór padł na rower. Chwilę po 12:00 udałem się do Czeladzi na tamtejszy Cmentarz w dzielnicy Piaski, gdzie spoczywają kuzyn i chrzestny Taty. Jakoś tak wyszło, że załapałem się na Mszę. Po godzinnym przestoju udałem się na Cmentarz 4 Wyznań zapalić znicza Pawłowi, którego niedawno pochowaliśmy. Zjazd do rodziców na obiadek.
Ponownie rower w ruch poszedł po zmroku. Kręcę na Zuzannę, gdzie spoczywa tata mojego kumpla. Na cmentarzu chwila rozmowy z nim i na koniec udaję się przez Maczki na Szczakową zapalić znicza ks. Piotrowi, którego śmierć do końca pozostanie zagadką. Powrót na Zagórze przez Górę Piachu, Niedzieliska, os. Stałe, Łubowiec, Jęzor, Niwkę i Dańdówkę. Swoją drogą w tym dniu Nekropolie wyglądają przeuroczo, zwłaszcza po zmroku.
Sezon na jazdę w kominie uważam za otwarty - kolejna rzecz do utrzymania ciepła poszła w ruch.
Rowerowo dzień zaczęty od wymiany pany. Jak zwykle mały szkodnik się w oponę wbił i był on przyczyną tego, że powietrze uciekało.
Na koła jednak wskakuję dopiero o 17:00. Czynię rundkę z Zagórza na Niwkę. Odbicie w lewo i prosto na Stałe do Jaworzna. Za Bricomanem zjazd przez Niedzieliska na Górę Piachu i zjazd do Maczek. Przy Balatonie ogarniam, że mam jeszcze trochę czasu i lecę na Ostrowy. Chwila na smarowanie łańcucha. Następnie Szałasowizna i Strzemieszyce, skąd już wzdłuż 94 pod Expo Silesia i zjazd na kwadrat.
Październikowe kręcenie przekroczyło tysiaka. Jak listopad będzie życzliwy to chyba faktycznie uda się te 600 km ukręcić, aby dobić do 9 k.
Jak spojrzałem, na statystyki wystarczyło 17 dni na 31 aby tysiaczka zrobić.
Koniec miesiąca z przytupem. Wygłodniały nie jeżdżenia przez weekend - bo padało - bo był kurs - bo byłem padnięty, dziś nawet perspektywa jazdy w śniegu nie była straszna.
Rozkręcanie rozpoczynam chwilę po 13:00. Już mam wychodzić, spoglądam przez balkon, a tu sypie śnieżek, ale co to z drugiej strony od kuchni już nie sypie i ładne niebo. Ale zmyła. W drogę. Wpadam pod ścianę płaczu wpłacić dla odmiany kasę i gonię na centrum pozałatwiać sprawunki. A to Pogoń, Centrum, Pogoń i zjazd do rodziców na obiad. Temperatura oscyluje ok. 0 stopni. Na zmianę mocne podmuchy wiatru, słońce, śnieg. Raz to byłem totalnie biały pomimo czerwonej kurtałki. Wieczorkiem dłuższa pętla tym razem rekreacja. Czyt. 21:00. Już przynajmniej nie wieje, bezchmurne niebo i od -3 do -0.5 stopnia według licznika. Ruszam na bieżnię i robię sobie rundkę w oczekiwaniu na współtowarzyszkę kręcenia. Wspólnie już na zieloną, skąd na P4 i dalej do Wojkowic Kościelnych. Ciągnie po łapkach przy wodzie. Dalej na Podwarpie i przez Trzebiesławice na Chruszczobród. Na wiadukcie odczuwam dziwne pływanie przedniego koła. Nie dobrze. Zdecydowanie za miękko. Perspektywa zmiany mi się nie widzi to pompuje i się zobaczy. Starczyło to do Sikorki. Pompowanie drugie i dalej do Antoniowa. Pora się rozdzielić. Już w pojedynkę w kierunku P3 zatrzymując się na 3 pompowanie. Niezły interwał się zrobił trochę się rozgrzewam wtłaczając powietrze. Potem pod molo jeszcze dobijam wiatru i starcza mi to do Centrum Zagórza. Tam ostatni raz dokładka powietrza do dętki co starcza już na dojazd na kwadrat. Rano będzie czekała wymiana.
Trasa się spontanicznie zrodziła sama. Generalnie to chciałem iść na basen, ale Żerom zawarty i dwa kółka od niedzieli pasowało odkurzyć. Baza - Kazimierz - Szałasowizna - Strzemieszyce - Laski - Gołonóg - P3 - P4 - Sarnów - Łagisza - Będzin - Pogoń - Stary Sosnowiec - Centrum - Ludwik - Dańdówka - Baza.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym