Dziś trochę więcej kaemów się uzbierało. Głównie za sprawą porannej wizyty w punkcie poboru materiału do badań na Naftowej. Profilaktyczna kontrola po wirusowa. Po oddaniu kilku kropel krwi powrót na kwadrat wrzucić co nieco na ząb. Jeszcze trochę czasu zostało, to rundka do Pogorii rozejrzeć się za jedną pierdołą, po czym ponowny zjazd na kwadrat.
Zmiana plecaka i prosta do pracy. Powrót przez skąpane mgłą ulice mego miasta. :P
W tym roku dla odmiany piesze świętowanie niepodległościowego jubileuszu. Jako przewodnik miałem przyjemność nieco przybliżyć młodzieży ze Staszica ciekawostek związanych z zagłębiowskimi drogami do Niepodległości. Rajdowa piesza trasa od Pałacu Schoena do Trójkąta Trzech Cesarzy. Ok 15 km marszruty wyszło. Chwila przerwy na mecie i popołudniowa dniówka w pracy.
W sumie to miała być nie rowerowa sobota, a jak już to w godzinach popołudniowych na mniejszą skalę. Sobota zaczęta od pobudki o przyzwoitej porze - 5:00. Już pół godziny później odpalam autonogi i mam zamiar ruszać po współtowarzyszkę pieszej trasy do Sanktuarium w Piekarach, a tu sms, że osłabienie organizmu i ewentualnie po 9:00 pojedziemy na spotkanie przewodnickie samochodem.
Kolejny raz procedury przedstartowe i ponownie telefon, że poprawy nie ma i nie czuje się na siłach nawet autem jechać.
I co tu zrobić. Półtorej godziny do Mszy. Dystans ok 25 kaemów. Zbroję Biga, ubiór przewodnicki do sakwy i w drogę.
W godzinę z kwadransem, na pięć minut przed Mszą docieram do Piekar jadąc przez Chemiczną, osiedle akademickie, Stawową, Piaski, centrum Czeladzi i dalej za drogą przez Wojkowice i Bobrowniki.
Dwugodzinna pauza i powrót na kwadrat. Tym razem jadę góra przez Dobieszowice, Rogoźnik do Góry SIewierskiej. Tam rzut oka na dalej nie oddaną inwestycję (wieżę widokową wraz z przyległym terenem rekreacyjnym).
Chwila oddechu i śmigam dalej do Dąbia i za drogą przez Kuźnicę do P4. Tam już dopada energetyczny kryzys i tempo spada z każdym kilometrem, a tu jeszcze dycha do domu. Pogoriami 4 i 3 docieram pod Urząd Miasta w Dąbrowie i już bez kombinacji za drogą do Zagórza.
Cykloturysta z Sosnowca. Od najmłodszych lat zarażany Cyklozą. (w końcu mnie dopadło)
Współorganizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej i innych imprez rowerowych, były działacz w Akademickim Związku Sportowym, od 2011 Prezes Klubu Turystyki Rowerowej CYKLOZA przy sosnowieckim PTTK.
Największe dokonanie:
Wyprawa rowerowa Sosnowiec - Władysławowo - Sosnowiec (28.07-10.08.2012), 14 dni niezapomnianych wspomnień na dwóch kółkach,
nieco mniejsze dokonania:
21-24.07.2015 urlopowo Od Kielce po Lublin (Kielce, Kurozwęki, Ujazd, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin)
17-23.08.2015 Rowerowy objazd dookoła Województwa Ślaskiego
11-17.07.2016 Po Kaszubskim Parku Krajobrazowym